Zdaniem prezydenta Andrzeja Dudy, to, co się dzieje ostatnio wokół Trybunału Konstytucyjnego, to próba zaburzenia jego pluralistycznego charakteru. Duda przypomniał, że podobna do obecnej sytuacja miała miejsce już w roku 1997, kiedy to po licznych apelach prawników i ekspertów rządząca ówcześnie koalicja SLD-PSL powstrzymała się od wyboru nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, pozostawiając to w rękach nowo wybranego sejmu. Według prezydenta, październikowe uchwały o wyborze sędziów TK zostały podjęte z naruszeniem prawa. Duda już jakiś czas temu zakomunikował, iż nie będzie czekał na środowe orzeczenie TK i zamierza przyjąć ślubowanie od ostatniego wybranego do składu TK sędziego - Julii Przyłębskiej.

Czego PO i Nowoczesna.pl tak naprawdę chcą od prezydenta?

Zdaniem przedstawicieli Platformy Obywatelskiej i ugrupowania Ryszarda Petru, prezydent #Andrzej Duda złamał prawo, za co powinien zostać postawiony przed Trybunałem Stanu. Słowa te wypowiadają politycy, którzy podczas ostatniego sejmowego głosowania nad nowelizacją ustawy o TK ostentacyjnie opuścili salę obrad. #Platforma Obywatelska zarzuca Andrzejowi Dudzie złamanie prawa, polegające na odmowie przyjęcia ślubowania od wybranych przez PO kandydatów na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent w tej kwestii twardo obstaje przy swoim twierdząc, że to, co w sprawie Trybunału Konstytucyjnego zrobiła PO przy wsparciu Polskiego Stronnictwa Ludowego w poprzedniej kadencji sejmu, było jawnym pogwałceniem zasad demokratycznego państwa prawa.

Sposób, w jaki wybrani zostali kandydaci PO na sędziów Trybunału Konstytucyjnego, zdaniem Andrzeja Dudy był próbą politycznego zawłaszczenia TK przez Platformę Obywatelską. Andrzej Duda nie ukrywa, iż w jego ocenie PO tak "rozgrywało" kwestię TK i jego składu, aby móc torpedować wszelką inicjatywę ustawodawczą nowego rządu. Niektórzy członkowie PO nie ukrywają zresztą, iż już od dawna mieli świadomość, że październikowe wybory do parlamentu przegrają, a walka o skład TK jest w istocie próbą zrobienia na złość Kaczyńskiemu, który od dawna już przymierzał się do przejęcia władzy w Polsce i nie ukrywał swoich pomysłów legislacyjnych.

W czerwcu 2015 roku PO próbowała nie do końca legalnym sposobem zawłaszczyć #Trybunał Konstytucyjny. Taką konkluzję można wysnuć, analizując ostatnie przemówienia Andrzeja Dudy i uzasadnianie przez niego zajmowanego w sprawie TK stanowiska. W istocie Duda ma rację, gdyby bowiem utrzymał się stan z czerwca 2015 roku i przegłosowane wówczas nowelizacje ustawy o TK, w obecnym składzie Trybunału Konstytucyjnego PO miałaby 14 "swoich" sędziów na ogólną liczbę 15. A to już z pewnością pozwoliłoby na sabotowanie jakiejkolwiek poważniejszej inicjatywy ustawodawczej PiS i jego przedstawicieli.

Andrzej Duda nie podda się medialnej nagonce

Przyjmując tak jednoznaczne i twarde stanowisko w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, dla niektórych dziennikarzy i przedstawicieli opozycji parlamentarnej Duda stał się przysłowiowym chłopcem do bicia. Platforma ma świadomość wyborczej katastrofy z października, stąd robi wszystko, aby znów przykuć zainteresowanie potencjalnych wyborców. A że kwestia TK i spór wokół niego to raczej mało zrozumiałe dla przeciętnego zjadacza chleba kwestie, PO stara się z gry o Trybunał Konstytucyjny zrobić grę o polską demokrację i wolność. Platformie wtóruje Petru wraz ze swoim ugrupowaniem, a obie siły polityczne organizują tzw. KOD - Komitet Obrony Demokracji. Ten ostatni z kolei podejmuje (żałosne póki co) próby demonstracji i wzbudzenia w społeczeństwie niechęci do prezydenta Dudy i generalnie członków PiS.

Platforma i Petru, wespół ze swoimi zapleczowymi dziennikarzami zarzucają Andrzejowi Dudzie, że ten reprezentuje PiS, a nie naród. Andrzej Duda nigdy nie ukrywał swojego politycznego pochodzenia i sympatyzowania z Prawem i Sprawiedliwością, niemniej jako prezydentowi RP w świetle poprzedników na tym stanowisku z pewnością nie można mu raczej nic zarzucić.

źródło: gazetaprawna.pl