Komitet Obrony Demokracji jest zapewne najgłośniejszą działającą dziś organizacją polityczną w Polsce. Pojawienie się tego typu inicjatywy, której twórcą i twarzą jest Mateusz Kijowski (sam przedstawiający się jako społeczny aktywista), jest paradoksalnie dość mało zaskakujące. Choć można być pod wrażeniem jej sprawności.

Słabość opozycji

Pierwszym czynnikiem, który wpływa na popularność i dostarcza paliwa Komitetowi, jest relatywna słabość opozycji parlamentarnej. PO jest dziś w kryzysie, w partii trwają przepychanki i walki partyzanckie o fotel przewodniczącego. Mnożą się frakcje i albo szefem zostanie Grzegorz Schetyna, albo pozostałe odłamy zjednoczone przeciw niemu wybiorą kogoś innego (Siemoniak, może Kopacz, Gronkiewicz-Walz), co wyłącznie pogłębi kryzys i niejako zakonserwuje go. Partia Ryszarda Petru ma ten zasadniczy problem, że na razie jest właśnie tylko partią Ryszarda Petru i kogoś-tam-jeszcze

Sprawa druga to podpatrzenie przez środowiska tworzące Komitet aktywności prawicy (grup pro-#PiS-owskich), szczególnie po 2010 r. i jej realizacji, wyrażającej się powstaniem licznych organizacji (m.in Solidarni 2010). Organizacje te miały duży wkład w zwycięstwo PiS w wyborach w 2015 r. Choć PO i Nowoczesna pod względem strukturalnym lub/i finansowym są w lepszej sytuacji niż KOD, to brakuje im dwóch rzeczy: przekazu i wiarygodności. 

Narracja KOD-u

KOD pod oboma tymi względami wypada o wiele lepiej. W mediach łatwiej i wygodniej przedstawiać oddolną obywatelską inicjatywę, krytyczną względem rządu, jako autentyczny ruch sprzeciwu. Co najważniejsze "niepolityczny". I choć Beata Szydło stara się przedstawiać KOD-owców jako ludzi sfrustrowanych utratą przywilejów i wpływów, to jednak nie może odnosić się to en mass do wszystkich sympatyków KOD (choć Tomasz Lis pasuje tutaj idealnie). Nie, przekaz KOD-owców, działaczy i sympatyków ruchu jest jak najbardziej autentyczny. PiS i jego rządy są przez Komitet Obrony Demokracji postrzegane jako realne zagrożenie. 

Patriotyzm ustrojowy

Przede wszystkim KOD jest obrońcą ładu III RP. Oczywiście, ładu ocenianego pozytywnie. Dla Komitetu III RP to demokratyczne państwo prawa, którego instytucje są zawłaszczane przez PiS, partię ukazywaną w narracji KOD jako wrogą ustrojowi. W KOD dominują ludzi starsi, często o korzeniach sięgających opozycji antyperelowskiej, dla których III RP była i nadal jest systemem właściwym. Oczywiście, mowa tutaj o lewicowym odłamie opozycji (tzw. lewicy laickiej). Charakterystyczną cechą było dla niego częste (by nie powiedzieć ciągłe) dostrzeganie i wyszukiwanie zagrożeń dla tworzonego po '89 r. ustroju. Z różnych względów w Polsce zwykło się te grożące ustrojowi siły nazywać "prawicą". Nie znaczy to, że KOD-owcy nie widzą licznych niedoskonałości, ale oceniają oni III Rzeczpospolitą z uwagi na jej potencjał, wyrażony w wierze w moc sprawczą liberalno-demokratycznych rozwiązań. 

Narracja prawicy

W III RP zazwyczaj każdy krytyk ustroju był oznaczany/piętnowany jako prawicowiec. Dlatego prawicowcem został Jan Olszewski, człowiek o poglądach niepodległościowo-socjalistycznych (tradycje piłsudczykowskie). "Prawica" odnosiła się i odnosi nadal krytycznie do III RP z dwóch zasadniczych powodów: antykomunizmu (III RP jako kontynuacja PRL) oraz oceny III RP z perspektywy realizacji interesów narodowych. Sumując, dla prawicy III RP jest tylko narzędziem polityki narodowej, dla KOD-u celem samym w sobie. 

Prawdziwi gracze

Mówiąc o podziale politycznym, często sięgamy do pojęć z dziedziny politologii, do terminów: liberalizm, konserwatyzm. W Polsce jednak pojęcia te są wtórne. Zasadniczy spór idzie po linii: zachowawcy i rewolucjoniści. Zachowawcy chcą kontynuować (i pogłębiać) zasady ustroju III RP - dziś to właśnie Komitet Obrony Demokracji, Platforma i środowisko Gazety Wyborczej. Rewolucjoniści chcą odrzucenia i ustanowienia nowych zasad kierowania państwem - to zasadniczo PiS. Reszta to sprawy drugorzędne.  

źródła: komitetobronydemokracji.pl