Wyznawcy hinduizmu otaczają czcią swoje krowy. Żywią je i opiekują się nimi aż do śmierci, bo krowa jest symbolem ważnej bogini, a jej zabicie zemściłoby się na zabójcy. W kolejnym wcieleniu - zostałby on pożarty przez zwierzę. Władcy Europy pod płaszczykiem poprawności politycznej, szykują nam podobny los. Nielegalni imigranci jako nietykalni i niepodlegający żadnej krytyce, zaczynają odgrywać rolę świętych krów. My zaś będziemy żywić i zaspokajać potrzeby całej rzeszy rzekomych uchodźców, a do tego - we wszystkim im (oraz wszelkiej maści mniejszościom) ustępować. Aż do śmierci i to raczej - naszej lub Europy. Przy czym czczone przez miliony ludzi krowy, przynajmniej dają mleko.

Chrześcijańskie korzenie Europy a poprawność polityczna

#Unia Europejska to związek państw, głoszących wszem i wobec swe chrześcijańskie korzenie. Nasi pradziadowie oddawali życie w obronie chrześcijaństwa, a współczesnym Europejczykom wmawia się, że ich wiara i system wartości są niepoprawne politycznie. Jawne ich wyrażanie uznaje się z miejsca za fobię, rasizm, nietolerancję i brak humanitaryzmu oraz dokonuje się prób szybkiego, nieuchronnego karania wybranych obywateli. Na naszych oczach chrześcijanie stają się grupą prześladowaną. Zaskakującym paradoksem tej sytuacji jest fakt, że to mniejszość prześladuje większość. Nagle w krajach starej Europy wystawianie na widok publiczny szopki bożonarodzeniowej staje się czymś wstydliwym, a wręcz obliczonym na spowodowanie moralnej szkody u innowierców i z tego powodu godnym potępienia. Nagle w Norwegii, zaśpiewanie przez uczennicę chrześcijańskiej piosenki w szkole, skutkuje odebraniem rodzicom trojga dzieci (w tym niemowlę) - z powodu “chrześcijańskiego radykalizmu” i “indoktrynacji”. Rzecz w tym, że deptane są wyłącznie chrześcijańskie symbole. Czy nielegalni imigranci (tudzież inne mniejszości) są zatem poprawni politycznie i czy wszyscy mamy z nich czerpać przykłady?

Język nienawiści i język miłości

Jako niebogate społeczeństwo mamy wszelkie prawo odmawiać przyjęcia na nasze utrzymanie wielotysięcznego tłumu nielegalnych imigrantów. Nie stać nas na zaopatrzenie imigrantów w dobra, do których sami częstokroć nie mamy dostępu. Podobno wydanie 500 zł miesięcznie na polskie dziecko stanowi o nieodpowiedzialności obecnego rządu i wedle prognoz przeciwników - wkrótce przyczyni się do bankructwa naszego kraju. Krzyczą już nie tylko rodzimi oponenci, ale wtórują im zatroskani Niemcy czy Amerykanie. Ci sami, którzy usiłują nam nakazać opłacanie znacznie wyższych kosztów utrzymania nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Ci sami, którzy puszczają mimo uszu statystyki przestępstw, dokonywanych przez imigrantów. W tym kontekście grożenie dekapitacją trzeba by uznać za mowę miłości.

Już tylko krok do totalnej kontroli

Obecna sytuacja, choć niepoddająca się logicznemu rozumowaniu, to jednak nie jest pozbawiona sensu. Każdy większy incydent stanowi bowiem znakomity pretekst do stopniowego zawężania swobód obywatelskich. Drobnymi kroczkami budowany jest aparat represji oraz zmienia się prawo. W razie wybuchu powszechnego niezadowolenia, wszystko będzie gotowe i w zasadzie żaden trzeźwo myślący obywatel nie sprzeciwi się wprowadzeniu totalnej inwigilacji w imię rzekomego dobra wyższego. Brońmy więc z całych sił naszych tradycji, naszej wiary i naszej kultury, bo bez nich nie będzie ani Mickiewicza, ani Słowackiego, ani Sienkiewicza. Bez nich będziemy wkrótce zmuszeni wkładać opaski z napisem "przepraszam, że jestem europejskim chrześcijaninem".

Źródła: wolna-polska.pl, Onet

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #kryzys uchodźczy