Ania chodzi do 3 klasy szkoły podstawowej. Rodzice nie mieli uprzedzeń do nauczycielki córki pomimo, że słyszeli o niej wiele negatywnych opinii. Chwila refleksji przyszła już podczas pierwszego spotkania z wychowawcą. Nie wiedząc, że krytykuje ich dziecko, pani stwierdziła - "Ta to jest aż za bardzo ą, ę". Rodzice ze spokojem odpowiedzieli, że dziewczynka tak została wychowana, jest grzeczna. Jednak okazało się, że to było zaledwie niewinne preludium.

Powinni państwo przyśpieszyć dziecko

Każde dziecko jest inne. Nie musi być urodzonym sportowcem - wyczynowcem, może być bardziej lub mniej odważne i przebojowe. Rodzice Ani usłyszeli, że mają "przyśpieszyć dziecko". Trudno powiedzieć, co pani miała na myśli - że mają śrubkę podkręcić czy może olej wymienić? Powiedzieli więc, że Ania trochę wolniej biega, taka już jest. Wychowawczyni pouczyła ich, że przez to wolniejsze bieganie #dzieci będą się z niej śmiały. "Moje dziecko na szczęście jest lubiane" - odpowiedziała mama Ani. 

Zwykła wymiana zdań z nauczycielem, jednak dwa dni później Ania z płaczem wróciła ze szkoły. Skarżyła się, że pani przy klasie wyśmiewa ją na lekcji w-f. Do dziś rodzice żałują, że wtedy nie interweniowali. Później inne dziecko zostało równie źle potraktowane przez nauczycielkę, a po nim jeszcze kilkoro innych. Dzieci bardzo szybko zaczęły się wzajemnie wspierać. 

Pani ma swoich ulubieńców

Po niedługim czasie dało się bardzo wyraźnie zauważyć, że pani faworyzuje trzy, cztery osoby z klasy. Na te dzieci mniej krzyczy i lepiej je ocenia. Pozostałe dzieci pani wyzywała od idiotów i debili. Kiedy Ania nie zdążyła czegoś przeczytać z tablicy interaktywnej, usłyszała - "Co ty, ślepa jesteś? Do okulisty idź!". Mama Ani próbowała zareagować, ale wychowawczyni stwierdziła, że na pewno w taki sposób nie odezwała się do dziecka, lecz z troski o dziecko prawdopodobnie powiedziała "Czy ty na pewno Aniu dobrze widzisz?". Zdarzało się, że pani znakowała dzieci markerami za przewinienia. Ania usłyszała przy takiej okazji "Nie lubię cię". 

Donos do kuratorium

Któryś rodzic w końcu nie wytrzymał i napisał skargę do kuratorium. Do dziś nie wiadomo, kto to był, jednak pewien skutek osiągnął. Poza drobniejszymi incydentami, pani nie była już tak kontrowersyjna. W miarę spokojnie upłynęła dzieciom pierwsza i druga klasa. Niestety, problem powrócił od początku trzeciej klasy.

Równi i równiejsi

Tegoroczna klasowa wigilia. Dzieci usłyszały od nauczycielki, że organizowanie tego typu uroczystości to dla niej mordęga. Następnie wychowawczyni rozdała dzieciom paczki, sfinansowane ze składek klasowych. Troje dzieci dostało duże paczki, a pozostałe - malutkie upominki. To nie było sprawiedliwe. Wychowawczyni wprost pokazała, że nadal niektóre dzieci są jej ulubionymi uczniami. Rodzice Ani tłumaczą córce, że powinna się uczyć i nie przejmować tym, że pani nie zawsze jest sprawiedliwa. Nie chcą wojować z nauczycielem, zwłaszcza, że w czwartej klasie zmieni się wychowawczyni oraz poszczególne lekcje będą prowadzili różni nauczyciele.

Drodzy rodzice, przyglądajcie się nauczycielom

Historia Ani jest niestety prawdziwa. Została tu przywołana, aby zwrócić uwagę rodziców. Czasem dziecko doświadcza przemocy ze strony tych, którym je powierzamy. Pamiętajcie! Nauczycielowi nie wolno dyskryminować dzieci oraz nie wolno mu dzieci w żaden sposób poniżać. Jeżeli twoje dziecko nie chce chodzić do szkoły, zapytaj dlaczego. Nie zawsze chodzi o zwykłe lenistwo, czasem problem jest naprawdę poważny. Swoje podejrzenia i spostrzeżenia, rodzice mogą (i powinni) zgłosić pedagogowi szkolnemu, dyrekcji, kuratorium. W sytuacjach drastycznych, rodzic powinien udać się na policję.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione.

#szkoła #rodzicielstwo