Ateista świętujący w grudniu stał się chyba symboliczną płachtą na katolickiego byka. A już niech tylko spróbuje użyć słowa przeciwko najświętszej panience, dostojnikom kościelnym czy ogólnie całej tej organizacji, to od razu usłyszy, że w święta ma iść do roboty, a nie karpiem się zajadać. Pytanie tylko, czemu miałby chodzić do pracy w dni ustawowo wolne?

Co tak naprawdę świętujemy

Na pytanie, czemu niewierzący świętują 24-26 grudnia, najlepiej odpowiedzieć pytaniem. Czemu chrześcijanie w te dni świętują? Przecież nawet Kościół oficjalnie przyznaje, że biblijny Jezus nie urodził się w grudniu. Zakładając, że w ogóle istniał, to z zapisów hagiograficznych nie da się jednoznacznie określić roku jego narodzin, nie mówiąc już o dniu. W pierwszych wiekach jego narodziny datowano na kwiecień, maj a nawet listopad. Jednak gdy chrześcijaństwo urosło w siłę i nie było już w Imperium Rzymskim prześladowane, w połowie IV wieku postanowiono pokryć datą Bożego Narodzenia popularne obchody narodzin niepokonanego boskiego słońca Mitry. Zestawiono datę narodzin Jezusa z przesileniem zimowym, które z powodu rozregulowania się kalendarza juliańskiego wypadało wtedy 24-25 grudnia.

Kto się z kogo śmieje

Pewnie nie od dziś jedni drugich wytykają palcami, śmiejąc się: „Ty, patrz, taki z niego ateista, a święta obchodzi” albo „Wielki z niego katolik, a nie wie , że Jezus nie urodził się w grudniu”. Bo z pewnością tak też było w starożytności. Gdy Kościół ustalił tę właśnie datę obchodów, to niejeden sąsiad śmiał się do rozpuku: „Lucjusz taki wielki chrześcijanin, a w urodziny Mitry ucztę odstawia”. Oczywiście, świętowanie przesilenia zimowego jest obecne w zdecydowanej większości religii pogańskich, więc gdziekolwiek chrześcijanie nie przyszli, to co najwyżej obchodzili na swój sposób istniejące już tam od wieków święto.

Nowy kalendarz, nowy porządek

Można by się czepiać, że przecież kalendarz uregulowano i przesilenie jest wcześniej, więc niech sobie wszelakiej maści poganie wtedy świętują. Jednak czemu by nie świętować w dzień wolny? To trochę tak,  jak gdy się ma urodziny w tygodniu, a imprezę w weekend robi. Zresztą zamiast rozsądzać, to chyba wystarczy, żeby wszyscy pamiętali, że jest to wspólne, obchodzone od tysiącleci święto.

Kopiowanie i wykorzystywanie treści opublikowanych na stronie www.blastingnews.com bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Święta Bożego Narodzenia #kościół #historia