Antypisowska opozycja w Polsce jest nadal sparaliżowana. Choć udało się jej zorganizować w grudniu demonstracje przeciwko rządom PiS, to do dnia dzisiejszego nie zainicjowano poważnej, akademickiej dyskusji nad projektem budowanego przez Jarosława Kaczyńskiego państwa. Aby obywatele tłumnie wyszli na ulice w proteście przeciwko #PiS-owi, trzeba najpierw objaśnić im to, przeciwko czemu mają wyrażać swój bunt.

Pisowski projekt państwa

Kaczyński zamierza od podstaw realizować ideę silnego narodowo-katolickiego państwa. Pod tym względem przypomina on Leona Degrelle’a, przedwojennego polityka, wywodzącego się ze środowisk Belgijskiej Partii Katolickiej, który założył faszystowskie ugrupowanie pod nazwą „Christus Rex”. Miało ono charakter antysystemowy. Degrelle krytykował establishment za to, że realizuje interesy finansjery i wielkiego kapitału. Reksistowskie hasła odwoływały się do obrony ubogich, katolickich mas. To Degrelle wymyślił słowo „bankster” na oznaczenie przedwojennych elit finansowo-politycznych.

Filozofię polityki Kaczyńskiego najlepiej oddaje dokument programowy jego partii „Raport o stanie Rzeczypospolitej” z 2011 r. Zaczyna się on od inwokacji, w której jest sformułowane hasło „wielkiej naprawy państwa”.

Według katolicyzmu, państwo ma służyć Kościołowi, rozumianemu jako najwyższa wartość społeczna. Dlatego służba państwu jest rozumiana jako „praca dla wiecznego zbawienia”. Reksistowski model życia społecznego stygmatyzuje wszelkie zachowania wykraczające poza sferę sacrum, które służą kultywowaniu tzw. wartości materialistycznych.

Kaczyński w swojej wizji politycznej odwołuje się do pojęcia Narodu (przez duże „N”), które oznacza „realną wspólnotę połączoną więzami języka /…/ całego systemu semiotycznego, kultury, historycznego losu i solidarności”. Zestawiając koncept silnego państwa i narodu z katolicką nauką społeczną, otrzymujemy matrycę państwa narodowego, splecionego ideą katolickiego sacrum.

W Częstochowie na Kongresie Katolików (16.06.2013), Kaczyński zdefiniował tradycję i los historyczny narodu polskiego jako katolicką tożsamość. Zaproponował zmiany w Konstytucji RP. Jej preambuła ma się zaczynać od frazy „W imię Boga wszechmogącego”.

Na tle naszkicowanego konstruktu pojęciowego, Kaczyński pojmuje jednostkę ludzką jako podmiot, którego życie nabiera sensu w katolickim państwie narodowym.

Metody realizacji

Wcielenie w tkankę społeczną idei katolickiego państwa narodowego, wymaga poparcia społecznego. Kaczyński musi więc pokazać swoim wyborcom, że ich życie zacznie nabierać sensu w ich interakcjach z instytucjami katolickimi.

Lider PiS chce stworzyć nowe wzorce kariery zawodowej dla obywateli. Dlatego też jednym z jego celów jest dokonanie rewolucji w służbach administracji państwowej. W wyniku nadchodzących czystek, najważniejsze stanowiska zostaną obsadzone ludźmi, którzy będą kontrolowali proces promowania mas katolickich.

Dofinansowanie Kościoła będzie służyło przekształceniu tej instytucji w solidnego płatnika rynkowego (pracodawcy i zleceniodawcy). Dzięki przypływom finansowym, religia katolicka stanie się w Polsce bardziej merkantylna. Kościół stanie się poważnym graczem na rynku medialnym, internetowym i programistycznym, oferującym miejsca pracy.

Cele doraźne

Zwykli obywatele mają szybko odczuć, że opłaci im się popieranie partii Kaczyńskiego. Realizacja projektu 500 złotych na drugie i następne dziecko na skale masową ma właśnie wywołać taki efekt. Potrzebny jest on PiS-owi jako bufor społeczny przeciwko kontrrewolucji, inspirowanej przez beneficjentów dotychczasowego, względnie świeckiego systemu społecznego.

Degrelle został wyeliminowany z polityki przez belgijski Kościół katolicki. Episkopat Belgii odwołal swoje wcześniejsze poparcie dla Christus Rex. Kaczyński również musi się liczyć z podobnym finałem swoich rządów. Stąd uzyskanie masowego poparcia ma także blokować ewentualne wsparcie kontrrewolucji przez Episkopat Polski

źródła: wikipedia.org; blogi.newsweek.pl #katolicyzm #Jarosław Kaczyński