Państwo Islamskie (#ISIS) to zapewne dzisiaj najbardziej mroczna organizacja na świecie. Bezwzględna, brutalna, fanatyczna, odwołująca się do niezrozumiałych, szczególnie w świeckich społeczeństwach Zachodu, kategorii wiary, bezwarunkowo rozumianych i przestrzeganych. Organizacja ta opanowała w dalekim stopniu sztukę komunikacji ze światem zewnętrznym. A co ważne, w wyobrażeniach ISIS światem zewnętrznym, obcym i wrogim zarazem, jest wszystko poza nim, poza jego granicami. 

Zamachy w Paryżu - konsekwencje

Zamachy w stolicy Francji z 13 listopada br. to kolejne ze spektakularnych działań fundamentalistycznej organizacji, która pokazała swoją siłę i zdolność organizacyjną. Na pewno tak to ukazane jest w przekazie medialnym i tak naprawdę ten przekaz jest głównym celem zamachu - chodzi o propagandę. Niezależnie, jak brutalnie to zabrzmi, realne skutki zamachu są niewielkie. ISIS nade wszystko chce wywołać strach, podstawowy cel to umocnienie wizerunku jako bezwzględnej organizacji, zdolnej do wszystkiego.

Prezydent Holland używa retoryki wojennej, mówi o wojnie. Pada jednak pytanie: wojna z kim? Islamem? Światem arabskim? ISIS? Nawet ta ostatnia odpowiedź, choć najbardziej oczywista, jest jednak problematyczna. Jest zbyt konkretna. Jeśli Francja na poważnie miałaby ogłosić wojnę z ISIS - organizacją, bo przecież nie państwem, to należałoby podjąć konkretne działania; wysłać wojska na #Bliski Wschód. Oczywiście, lewicowy prezydent nie podejmie takiej decyzji, tym bardziej że w maju 2017 r. musi walczyć o reelekcję. Dlatego najprawdopodobniej zostanie ogłoszona "wojna z terroryzmem" raczej medialna niż konkretna. 

ISIS - czym jest?

Państwo Islamskie to dawniejsza odnoga Al-Kaidy w Iraku, która usamodzielniła się w 2013 r. W przeciwieństwie do innych organizacji fundamentalizmu islamskiego, które dążyły zazwyczaj do przejęcia władzy w jakimś kraju, organizacja Al-Baghdadiego postanowiła ustanowić własne państwo. Jej państwo ma pretensje uniwersalistyczne, działając praktycznie jako przeciwnik wszystkich państw muzułmańskich, które są postrzegane jako konkurenci. Aby upozorować ten wizerunek, organizacja próbuje upodobnić się do realnych struktur państwowych.

Powołanie go w 2014 r. jest przedstawiane jako sukces, lecz tak naprawdę był  to efekt porażki - niezdolności do pełnego opanowania Syrii i Iraku. Nade wszystko poważnie zaszkodziło ono żyjącym na tych terenach sunnitom, w Iraku umacniając władzę szyitów a w Syrii ratując Asada.

Zasadniczo Al-Baghdadi i jego sprzymierzeńcy mogą mieć dwa cele: wykrojenia sobie na terenie Bliskiego Wschodu obszaru, na którym będą sprawować kontrolę - zamachy terrorystyczne, takie jak te w Paryżu, stanowią gwarancję bezpieczeństwa, bo pomimo ostrych słów przywódców europejskich gwarantują ISIS bezkarność. Zwyczajnie żadne z państw nie jest gotowe na konfrontację. Jeśli jednak celem ISIS jest przejęcie kontroli nad większą częścią krajów Bliskiego Wschodu, to nie da się tego czynić z perspektywy quasi-państwa. Wybór, jakiego dokonał Al-Baghdadi, utrudnia mu dalsze sukcesy. Kolejnym krokiem będzie próba wkroczenia do Jordanii, gdzie może starać się wykorzystać dla swoich celów frustracje Palestyńczyków, lecz nie ma wielu przesłanek potwierdzających, że są oni gotowi poddać się "kalifowi".

Wzmocnienie polaryzacji

ISIS stara się przede wszystkim wywołać przekonanie, zarówno w umysłach Europejczyków, jak i muzułmanów o wzajemnej nienawiści i wrogości. Dzięki temu może trwać. Z czasem zacznie krzepnąć, zamieniając się w mieszaninę sekty i gangu. Kraje Bliskiego Wschodu lub tam obecne (jak Rosja) albo nie są na tyle silne, aby ISIS zniszczyć (Turcja), albo wręcz poprzez tę organizację umacniają swoją rolę jako protektora którejś z grup. W tę rolę idealnie wpasował się Iran. ISIS trwa, bo niewielu jest tak naprawdę zainteresowanych  jego szybkim zniszczeniem. Nie da się wkroczyć na Bliski Wschód, nie opowiadając się za żadną ze stron, a opowiedzenie się rodzi zbyt dalekosiężne konsekwencje. 

źródło: bbc.com #Terroryzm