Cudzoziemcy widzą Polaków, jako ludzi nieodpowiedzialnych, niepunktualnych, niezdyscyplinowanych, kłamiących na potęgę. Jak wy w ogóle możecie budować własne państwo, a przede wszystkim szacunek do siebie nawzajem - pytają.

Reklamy

Nawet dżentelmenów w Polsce nie ma

Hans pochodzi z Bredy. W Polsce ma drugi dom i chciałby osiąść tu na stałe, ale te okropne cechy Polaków nie dają mu spokoju. "W tym kraju nie sposób się umówić" - żali się Holender. Kilka miesięcy temu zamówił nowe meble kuchenne. Mieli przyjechać z firmy do niego 2 tygodnie temu, aby zainstalować nowa kuchnię.

Reklamy

"Specjalnie przyjechałem do Polski, wymontowałem stare meble, w tym kuchnię, A oni dzwonią, że nie mogą przyjechać w ten umówiony poniedziałek, ale w następny. Powiedziałem, że absolutnie się nie zgadzam, ale jaką mam siłę? Żadną. Przyjechali w sobotę, a ja od poniedziałku musiałem się stołować na mieście, co kosztowało mnie o wiele więcej pieniędzy niż zakładałem" - mówi Hans.

O karach dla wykonawcy nawet nie chce słyszeć. Z umowy wynika bowiem, że zapłaciliby mu jakieś 20 zł zadośćuczynienia za opóźnienie. Na nową kuchnię nie narzeka. "Zrobili fachowo, ale z terminami, to katastrofa".

Gerrit z Antwerpii zbudował w Polsce dom. Mówi, że osiwiał podczas budowy i absolutnie nie może zrozumieć Polaków. "Ekipa budowała kiedy chciała, a nie wtedy, kiedy byli umówieni. Ja przyjeżdżałem do Polski na 2 tygodnie, bo mieli przyjechać, nie przyjechali. Ja wyjeżdżam, a oni są na budowie" - opowiada Gerrit. Przyznaje, że dom stoi, ale jego budowa kosztowała go tyle nerwów, że nie umie się nim cieszyć. 

O tym, że Polacy nie dotrzymują słowa przekonuje się na każdym kroku.

Reklamy

Choćby i wczoraj. Gerrit ma do sprzedania samochód. Ponad dwa tygodnie temu przyszedł do niego Polak z niedalekiego sąsiedztwa, powiedział, że chce to auto kupić. "Ustaliliśmy cenę, sporo obniżyłem, jak dla sąsiada. Podaliśmy sobie ręce, wypiliśmy wódkę. Powiedział, że potrzebuje tydzień, bo dopiero wtedy będzie miał pieniądze. Ale umowa zawarta, a on dżentelmen, na pewno kupi. I co? Nawet dżentelmenów w Polsce nie ma. Minął tydzień, a on milczy" - skarży się Gerrit, który przez ten czas miał chętnych na samochód, ale im odmówił. Bo dla niego umowa to umowa.Także dżentelmeńska. Ale widzi, że w Polsce nie opłaca się być przyzwoitym.

Na szczęście nie wszyscy są tacy

Jurek jest zupełnie innym Polakiem. Pochodzi z Poznania i od 30 lat robi karierę na Zachodzie. Wybrał Holandię i dzisiaj zapewnia, że jest to właściwy kraj dla niego. Zdyscyplinowany, ludzie dotrzymują tu terminów, wszystko można zaplanować. 

Agnieszka

Reklamy