Kiedy nie tak dawno wpatrywaliśmy się w niebo, by oglądać Krwawy Księżyc, garstka wierzyła, że zjawisko to wieszczy koniec świata. Tymczasem 58 lat temu ludzie byli przekonani, że koniec świata zostanie spowodowany w wyniku III wojny światowej, która rychło miała wybuchnąć. Napięcie po II wojnie światowej dało impuls do utworzenia NATO i Układu Warszawskiego. Sojusze były tylko umowami obronnymi, gdyby to druga strona zaatakowała. Środowiska wojskowe obu supermocarstw śmielej kierowały wzrok w górę - ku kosmosowi. Jednak zanim poleciał tam człowiek, wysyłano zwierzęta. Pierwszym "obiektem testowym", który udał się na orbitę okołoziemską była Łajka - bezpański mieszaniec, błąkający się po ulicach Moskwy.

Jedna z niewielu

Łajka, a właściwie Kudriawka (po rosyjsku - Kędziorek), należała do grupy dziesięciu psów, które zostały przekazane do testów w Instytucie Medycyny Lotniczej, celem przystosowania zwierząt do przebywania w ciasnym pomieszczeniu zasobnika oraz ubraniu ochronnym. Cały trening miał imitować warunki, w jakich znajdzie się psi kandydat, udając się w podróż kosmiczną, dlatego też należało wybrać najodpowiedniejszego kandydata - warunki treningu stopniowo wydłużano, nawet do dwudziestu dni. W tym czasie pies miał ograniczoną możliwość ruchu - mógł leżeć, siedzieć, stać. Trening utrudniało owe ubranie ochronne, wyposażone w specyficzne łańcuszki, które dodatkowo utrudniały mobilność.

Do dalszej fazy testów dopuszczono sześć psów, a trening stawał się bardziej specjalistyczny - przystosowywano kandydatów do specyficznych warunków, jakie miały panować w kapsule Sputnika 2 - badano reakcje czworonogów na zmiany ciśnienia i temperatury. W dalszych testach dochodziły nawet takie elementy jak wypróżnianie i odżywianie się w niecodziennych warunkach.

Dzisiaj już wiemy, że to nie Łajka miała lecieć w kosmos, gdyż jej wyniki nie były najlepsze. Początkowo rola pierwszego astronauty miała przypaść Albinie - czworonogowi, który mógł nawet poszczycić się udziałem w dwóch lotach testowych. Jednak ze względu na to, że na krótko przed decyzją urodziła miot szczeniąt, zdecydowano się nie oddzielać matki od potomstwa i w ten sposób rola przypadła Kudriawce.

Pierwsze zwierzę w kosmosie

3 listopada 1957 roku wszystko było gotowe - Sputnik 2 gotowy do startu, a Łajka przeszkolona do lotu. Możemy się zastanawiać czy była świadoma, że tworzy historię, czy bała się lotu i czy wierzyła w powrót.

Od 2002 roku wiemy o tym, że Łajka zmarła po siedmiu godzinach lotu z powodu olbrzymiego stresu oraz przegrzania - temperatura w kokpicie sięgała ponad 40 stopni! W samym momencie startu Sputnika 2 jej tętno wzrosło dwukrotnie. Propaganda radziecka okazała się kłamstwem - według pierwszych relacji pies miał umrzeć po siedmiu dniach z powodu hipoksji (niedoboru tlenu), a nie tak jak planowano - po dziesięciu dniach po wydaniu zatrutej karmy. Tak jest, psa nawet nie planowano sprowadzić z powrotem na Ziemię! Tłumaczono, że byłoby to trudne do zrealizowania, ponadto nie było potrzebne do zrealizowania propagandowych celów. Miała stać się jednym z pierwszych kosmicznych śmieci.

Pies bohater

Ludzie szybko pokochali psa i to nie ze względu na propagandę. #historia bohaterskiego psa, który zostaje wsadzony do kapsuły Sputnika i wysłany kosmos, chwytała, chwyta i będzie chwytać za serca. Kiedy ponadto spojrzymy na zachowane zdjęcia, tym bardziej trudno uniknąć wzruszenia. Sam pamiętam swój dziecięcy podziw dla psa-kosmonauty, jednak dopiero teraz miałem okazję dowiedzieć się o kulisach całej misji. Człowiek zawsze ma słabość do podziwiania pokrzywdzonych ofiar. O tym, że Łajka była ofiarą nauki, choć mimo wszystko i bohaterem, niech poświadczą słowa Olega Gazenki, jednego z naukowców, który współpracował przy projekcie: "Im więcej mija czasu, tym bardziej jest mi przykro z tego powodu. Nie powinniśmy tego robić... Nie nauczyliśmy się z tej misji na tyle dużo, by usprawiedliwić śmierć psa."

opiowanie i wykorzystywanie treści bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronion. #astronomia #nauka