Na początku września jeden z działaczy #ISIS z uśmiechem na ustach informował, że do Europy przemycono już ponad 4 tys. bojowników Państwa Islamskiego. Niektórzy mieli przybyć do nas całkiem legalnymi kanałami, na przykład pod pozorem spotkania się z mieszkającą w Europie bliską rodziną. Innych celowo wmieszano pomiędzy - jak to nazwał - prawdziwych uchodźców. Rozmówca zapewniał, że dołożono wszelkich starań, aby bojownik niczym się nie wyróżniał spośród imigrantów. A wszyscy oni mają rozkaz czekać w gotowości. Informator zapowiadał ponadto, że już wkrótce w Europie nastąpi seria ataków, ale miały one być skierowane przeciwko rządom poszczególnych państw, a nie przeciwko ludności cywilnej. Państwo Islamskie ma podobno pełną wiedzę o Europie, ponieważ od dłuższego już czasu społeczeństwa zachodnie były poddawane infiltracji w celu wzięcia odwetu za operacje koalicji USA, prowadzone na ich terytorium. Jak twierdził rozmówca - nie może niczego więcej powiedzieć, bo nie ma na to pozwolenia.

Czego dowodzi znaleziony syryjski paszport

Tuż po paryskich krwawych incydentach świat obiegła informacja, że znaleziono syryjski paszport jednego z zamachowców. W dodatku sprawdzono, że w październiku w Grecji zarejestrowano imigranta, posługującego się tym paszportem. Media natychmiast rozbrzmiały głosami polityków i komentatorów - między zamachowcami był syryjski imigrant. A tymczasem fakt jest tylko taki, że znaleziono syryjski paszport. Nie wiadomo, kim naprawdę był jego właściciel, ani czy posługiwał się własnym paszportem. Po drodze do Europy nie takie paszporty kupowane są za kilkaset dolarów. Tańsze są cudze paszporty - wówczas dobiera się paszport ze zdjęciem mniej więcej podobnej osoby i kupujący musi się nauczyć nowego nazwiska i daty urodzenia. Droższe są nowe dokumenty, z własnym zdjęciem, zawierające dane dowolnie podane przez kupującego.

Ktoś powie - w jakim celu zabierać paszport na misję terrorystyczną? Po pierwsze, dla zamachowców nie był to akt terroru, oni poszli zginąć zaszczytną śmiercią w imię i ku chwale Allaha, pociągając za sobą możliwie największą liczbę niewiernych. Paszport jest wskazówką, że szczątkom właściciela paszportu należy się muzułmański pochówek. A rozgłoszenie imienia i nazwiska po świecie, zapewnia rozerwanemu na strzępy wiernemu sławę i chwałę po wsze czasy, zaś jego matce - dumę z poświęcenia syna.

Francuzi zabijali Francuzów, a zemstę poczuła Syria

Prezydent Francois Hollande w wystąpieniu przed połączonymi izbami francuskiego parlamentu stwierdził, że w piątek (13.11.2015) to Francuzi zabijali Francuzów. Rzekomo z tego powodu zadaniem na najbliższe miesiące jest całkowite zniszczenie organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie. W odwecie mają być atakowane i bezwzględnie niszczone cele w Syrii, mateczniku IS. Na fali politycznej poprawności, Hollande bardzo źle zagrał. Powinien powiedzieć wprost, że zamachowcami byli członkowie lub sympatycy Państwa Islamskiego, a ich obywatelstwo nie ma znaczenia. Teraz niestety wygląda na to, że Francja bierze odwet na Syrii za zbrodnię Francuzów, którzy we Francji zabili innych Francuzów.

Śmieszna wojna zniewieściałej Europy

Tak zwani bojownicy Państwa Islamskiego z pewnością umierają ze strachu przed tym, co Europa pokazała w imię solidarności z narodem francuskim. Zachowaliśmy się tak, jakbyśmy chcieli wygrać tę wojnę za pomocą światełek, tagów, maili i modlitw. Na dokładkę prężymy dzielnie muskuły w marszach żałobnych, świszczemy mieczem pacyfistycznych piosenek, rzucamy bomby modlitwy i rozkwaszamy wroga zamieszczanymi w sieci selfie z napisem “jestem Francuzem”. No tak, jeszcze pociski odłamkowe ze zniczy i kwiatów.

Źródła: express.co.uk, interia.pl, fronda.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #Terroryzm #prayforparis