Nie budzi wątpliwości, że #PSL ma swój twardy i wierny elektorat. Partia, która samozwańczo mieni się reprezentantem polskiej wsi, z przeciętnym polskim rolnikiem ma jednak coraz mniej po drodze. Nie wdając się w omawianie konkretnych przypadków łatwo zauważyć, że w pędzie do stanowisk, władzy i wpływów Polskie Stronnictwo Ludowe i jego działacze pogubili się już dawno.

Oczywiście podnieść można argument, że każda zwycięska partia działa w oparciu o słynne "TKM", każda wygrana oznacza nowe stanowiska, nowe pieniądze i nową prywatę. To prawda. Niemniej Polskie Stronnictwo Ludowe do poziomu sztuki podniosło wykorzystywanie każdej polityczno-biznesowej okazji do poszerzenia swoich wpływów i przysłowiowego nabicia kieszeni. Niestety dla tej partii, PSL stał się w Polsce symbolem nepotyzmu i dorabiania się na tzw. "państwowym".

Co dalej z Polskim Stronnictwem Ludowym?

Dla PSL nie ma już ratunku. Partia ta i jej zaślepieni prywatą przedstawiciele przegapili najlepszy moment na to, aby się zreformować i pokazać społeczeństwu prawdziwą ludzką twarz. Bez znaczenia jest, że PSL postawił na młodych i w miejsce Janusza Piechocińskiego stery w partii obejmie młody i zdolny Władysław Kosiniak-Kamysz. Ten ostatni zresztą dał się poznać jako sprawny urzędnik państwowy, ale wśród politycznej kadry PSL jest on jedynie chlubnym wyjątkiem.

Polskie Stronnictwo Ludowe i jego działacze uwielbiają odwoływanie się do tradycji polskiej wsi. Szkoda tylko, że polska wieś potrzebna im jest jedynie po to, aby przekraczać progi wyborcze i - niejako z automatu - zostawać koalicjantem. Nieważne, z kim koalicja. Nieważne, jakie poglądy, jakie pomysły itp. Ważna władza i przywileje, jakie daje.

Niestety dla PSL coraz mniej obywateli daje się nabierać na ich szumne i patetyczne hasła. Coraz więcej widzi za to peeselowską prywatę. A już prawdziwą tragedią dla tej partii powinno być to, że odwraca się od niej już polska wieś, na którą jeszcze do niedawna mogli liczyć. Żelazny elektorat i polityczne zaplecze PSL kurczą się w zastraszającym tempie. Nie ma co się zresztą dziwić - partia ta nie jest w stanie, pomimo szumnych wizerunkowych haseł, przedłożyć dobra ogółu nad dobro własne, co trzeba z całą stanowczością powiedzieć. To ostatnie odnosi się zresztą do większości ugrupowań politycznych, niemniej, jak już wspomniano, w wykorzystywaniu polityki do swoich prywatnych celów działacze PSL są niedoścignionym wzorem.

Polskie Stronnictwo Ludowe nie jest obecnie w stanie zaoferować niczego. Nie ma obszaru, w którym partii tej nie można zastąpić kimkolwiek innym. Wyniki ostatnich wyborów pokazały jasno - peeselowski partyjny "beton", reprezentowany przez wieloletnich przywódców, nie ma już poparcia i zaufania. Swoją drogą na brak tego poparcia i zaufania starzy wyjadacze z PSL naprawdę ciężko sobie zapracowali. Efektem tego jest brak w parlamencie najgłośniejszych nazwisk - Piechocińskiego, Burego, Pawlaka.

Podkreślić należy, że wymienione w artykule cechy dotyczą tylko PSL. Nie ma się co łudzić, że nagle stery w Polsce obejmie partia, która dobro narodu i społeczeństwa postawi ponad wszystkim, w tym swoimi interesami. Karierowicze i dorobkiewicze polityczni byli, są i będą. Miejmy nadzieję, że choć w minimalnym stopniu przegrana PSL oznacza choć względną normalność w tym zakresie.

Nie będę płakał po PSL

Polskie Stronnictwo Ludowe silne jest jeszcze w samorządach. To też się jednak z czasem zmieni. Chyba, że partia dokona jakiegoś samooczyszczenia, uderzy się w pierś i postawi na ludzi z sercem, a nie tylko wielką kieszenią. Zabawny, ale bliski prawdy jest pogląd, że PSL mocny jest w samorządach dzięki głosom kilkudziesięciu (kilkuset) tysięcy członków rodzin wójtów, burmistrzów i radnych, którzy do tej partii zapisali się z odpowiednim wyprzedzeniem, licząc na profity.

PSL z czasem zniknie ze sceny politycznej, także w sferze samorządowej. I nie ma co żałować, wszak nie pozostawi po sobie jakiejś specjalnej pustki. Polską wieś już dawno bowiem opuścił.

Źródło: polityka.pl #wybory parlamentarne