W Polsce dzieją się rzeczy nie z tej ziemi, nie do pomyślenia, niewiarygodne. Pisałam o tym w swoim poprzednim felietonie, a oto obiecany ciąg dalszy absurdów naszego kraju… Jednym z tematów “rzeka” na pewno jest służba zdrowia.

Publiczna służba zdrowia

Płacisz na nią tyle pieniędzy, że życia Ci braknie, żeby skorzystać z jej “usług”. Na pewno ci go braknie – bo skoro na niecierpiące zwłoki zabiegi, które powinny być wykonane na cito, musisz czekać około 3 lat… to pewnie się ich nie doczekasz. Doświadczyłam tego na własnej skórze… Miałam straszne problemy z górnymi drogami oddechowymi - okazało się, że muszę mieć zoperowaną przegrodę nosowa. Poinformowano mnie, że taki zabieg mogę mieć za dwa lata… Zapłaciłam 5000 zł, żeby zrobić zabieg prywatnie… Po półrocznej kontroli wykryto u mnie guza w nosogardle – podejrzenie “chłoniak”. Lekarka z prywatnej kliniki wiedziała, że poprzedni zabieg nadszarpnął moim budżetem – skierowała mnie wiec na biopsje do państwowego szpitala. Przeżyłam szok! Po pierwsze – lekarka odkaziła narzędzie, którym chciała obejrzeć moje gardło, nad zapaloną świeczką… zatkało mnie. Poprosiła na konsultację lekarza, który powiedział, że po prostu wytną całość guza podczas zabiegu, bo jego zdaniem, to nie jest chłoniak. Skonsternowana lekarka zapytała, a co jeśli jest i pacjentka zacznie się wykrwawiać? (podkreślam, że siedziałam obok nich, nie za drzwiami, czy gdzieś, tylko obok!) – "Wtedy będziemy się martwić. Wpisz ją na najbliższy termin." Wpisali mnie do swojego zeszytu… na zabieg za trzy lata. Wyszłam w szoku. Nie wiedziałam, czy mam płakać, czy się śmiać…

Zrobiłam zabieg prywatnie. Trzy lata później – czyli jakoś na początku bieżącego roku – dostałam telefon ze szpitala z przypomnieniem, że mam się zgłosić na operacje. Zupełnie zapomniałam, o co chodzi, więc pani uprzejmie mi przypomniała…

Internista? Mamy wolny termin za miesiąc...

Rozbrajają mnie także, gdy człowiek dzwoni do ośrodka zdrowia z gorączką, bólem gardła, kaszlem, a oni mówią, że najbliższy wolny termin do internisty mają na za trzy tygodnie… Trzeba się było wcześniej umówić. Co za tym idzie, każdy z nas powinien sobie zaplanować: angina – za jakieś 5 tygodni. Zapalenie oskrzeli będę mieć w grudniu, a zapalenie migdałków może pod koniec stycznia…

Służby porządkowe

Zaliczę do tej grupy także kontrolerów biletów: dlaczego sprawdzają mój bilet w tramwaju, a udają, że nie widzą grupy napakowanych facetów pod wpływem alkoholu? Przechodzą obok nich tak, jakby tamci nie istnieli…

Dlaczego straż miejska, #policja czy jakakolwiek inna służba porządkową nie reaguje, gdy dzwoni się do nich po raz wtóry i zgłasza, że sąsiedzi wychodzą bez smyczy (i oczywiście! Bez kagańca) z groźnym amstafem, który rzuca się na ludzi i na psy, a pewnego dnia historia ta zakończy się tragedią? Nie wspominając, ile państwo mogłoby się “dorobić” na mandatach wypisanych dla właścicieli, którzy nie sprzątają po swoich psach… I na tych, którzy śmiecą, roztłukują butelki na ulicach… Co oni Ci zrobili, Polsko? Co oni z Tobą robią#emigracje #NFZ