Czekano na tę wolność, walczono o nią. A teraz co? Są tacy, którzy są zadowoleni, i tacy, którzy narzekają. Dlaczego? "Nie było u nas prawdziwego komunizmu, a teraz nie ma prawdziwej demokracji. Daleko nam do niej. My jeszcze do niej nie dorośliśmy. Daleko do wolności w pełnym znaczeniu tego słowa. A i o solidarność, tę między ludźmi, coraz trudniej. Pełno zawiści, zazdrości... Wolność niby jest, ale co nam po niej, jak nie ma pracy i pieniędzy". 

Transformacja = nadzieje i rozczarowania

W 1989 roku Polacy wybrali 460 posłów oraz 100 senatorów. Premierem został Tadeusz Mazowiecki. Wolne wybory przyniosły zwycięstwo solidarnościowej opozycji oraz porażkę komunistycznej władzy. Wybory były przełomowym wydarzeniem, doprowadziły do powstania całkowicie nowej sytuacji politycznej w kraju. "Nie ma wolności bez solidarności i nie ma solidarności bez wolności" - mówi Zbyszek. "Mieliśmy wtedy w 1989 roku takie wielkie nadzieje. Myślę, że wielu z nas nie przewidziało takiego scenariusza. Wielu się wzbogaciło na prywatyzacji i chwalą sobie, bo im dobrze. A co mają powiedzieć ci, którym brakuje pracy, a co za tym idzie, pieniędzy na normalny byt. Wielu już wyjechało, a wielu jeszcze czeka podróż "za chlebem". Ci, co nie mogą wyjechać z pewnych względów, chwytają, "co popadnie". Często bywa tak, że za najniższą krajową lub stawkę 8 czy 10 złotych. Robi się, bo trzeba za coś żyć. Mam żonę, która otrzymuje niską rentę (poniżej 800 złotych), od tego, oczywiście podatek potrącają. Razem mamy niewiele, bo zaledwie 2 tysiące. Dwójka naszych dzieci jeszcze się uczy. Musimy sobie radzić z taką kasą". Inny zapytany o 25 lat wolności odpowiada: "Chcieliśmy tych zmian. Czekaliśmy na nie tak bardzo... Wierzyliśmy w ten "raj" obiecany. A teraz? Żal mówić, głowa i serce boli. Z jednej strony świat otworem stoi (można sobie podróżować, ale za co?), a z drugiej?" - pytają rozgoryczeni i zawiedzeni, czekający "resztkami sił i wiary" na kolejne zmiany. "No, bo przecież kiedyś musi się spełnić". Transformacja, ta sprzed ćwierćwiecza, nie wszystkim przyniosła "raj obiecany". 

Nie tak miało być..  

Statystyka nie napawa optymizmem, a życie co niektórych ludzi - bardzo boli. W skrajnej biedzie żyje dziś prawie 3 miliony obywateli Polski. "To, co zakładała Solidarność u progu transformacji - to padło do kosza. Realizacja zamierzeń? Nawet nie w 50%. Transformacja gospodarcza? To nie to. Cała młodzież, nasza cenna myśl technologiczna emigruje. Nie tak miało być" - mówi Jan - człowiek Solidarności. Człowiek, który tak bardzo wierzył w zmiany na lepsze. Na pytanie: czy gdyby wrócił się ten czas - rok 1989- brałby aktywny udział na rzecz zmian,  transformacji, z tak wielką wiarą jak wówczas, odpowiada: "Tak. Etosu Solidarności nie zatraciłem. Gdyby jeszcze raz przyszło mi przeżyć te lata, tamten czas, to przeżyłbym tak samo, mimo że nie wyszło. Jeśli byłbym innego zdania, to by znaczyło, że przeczę samemu sobie" - podsumowuje. Nie jest mu łatwo. Na fali wspomnień, nie zawsze przyjemnych i łatwych... cytuje Włodzimierza Wysockiego, piosenkarza: "Rozróżniam też, co święte, a co podłe. Przynajmniej w to mnie wyposażył Bóg, i jedną mam, lecz za to prostą drogę, i nie chcę szukać żadnych innych dróg".  

"Przed nami kolejne wybory, kolejna szansa i nadzieja. Trzeba mądrze wybrać, trzeba, bo nam dzieci i wnuki nie wybaczą. Mam jeszcze nadzieję, że Polacy nauczeni ... dokonają właściwego wyboru " - mówi starsza pani.

  

źródło: www.google.pl, www.gus.gov.pl #wybory 2015