Sondażowy wynik wyborów parlamentarnych jest fatalny. Rysująca się na ich tle perspektywa samodzielnych rządów PiS-u oznacza oddanie naszego kraju pod samowładne rządy Jarosława Kaczyńskiego. Człowieka, którego należy określić jako lawiranta politycznego gotowego na wszystko byle tylko zdobyć i utrzymać... Nawet nie władzę. Raczej wszelkiego rodzaju korzyści wynikające z bycia w czołówce życia politycznego. Ktoś, kto najpierw brał udział w przygotowaniu Traktatu Lizbońskiego, a potem narzucał go Polsce, teraz zaś zbił kapitał na jego skutkach, nie zasługuje na dobrą opinię.

Partia cierpiąca na brak kręgosłupa swego przywódcy nie jest partią konserwatywną

Bycie politykiem konserwatywnym oznacza wierność pewnym zasadom. Przede wszystkim: wczoraj, dzisiaj i jutro należy głosić w sprawach najważniejszych to samo. Stosownie do głoszonych zasad należy też postępować. Stosunek do takich podstawowych wartości prawicy jak: ojczyzna, rodzina, religia, praca, moralność, cywilizacja zachodnia powinien być jasny i niezmienny.

 

W sprawach polityki zagranicznej konserwatyzm i nacjonalizm pozytywny przyjmują punkt widzenia polityki realnej. Tzn. podstawowe założenie, że nie mamy wiecznych wrogów ani przyjaciół. Wieczne i nienaruszalne są tylko nasze narodowe interesy – żywotne wspólne interesy wszystkich uczciwych ludzi mówiących po polsku. Nacjonalizm kładzie większy nacisk na obronę kultury narodowej itp. wartości, konserwatyzm – naturalną hierarchię między ludźmi. Nie są to jednak zasadnicze sprzeczności.

Klerykalno-proamerykańska Frakcja Rewolucyjna PPS

Bezrozumna wrogość „pisiaków” do Rosji czyni z nich narzędzie obcych interesów. Przede wszystkim odwiecznej wielkiej polityki anglosaskiej, której przeszkadza dosłownie każda #Rosja. Z wyjątkiem sytuacji, w których okazuje się, że bez rosyjskiej pomocy nie uda się uratować własnej skóry przed kimś trzecim. Tak było w 1914 i 1941, ponownie w 2001. Anglosasi starają się osłabiać Rosję, aby nie pozwolić na zbudowanie przez nią potęgi morskiej zdolnej zagrozić ich oceanicznemu światu. Chodzenie na ich pasku oznacza jednak dla ich sprzymierzeńców bezustanną daremną walkę, połączoną z systematycznym rzucaniem na pożarcie. Zamiast refleksji na ten temat u pisiaków, tak samo jak u piłsudczyków, do których chętnie nawiązują jest myślenie wątrobą zamiast głową. O odwiecznych wrogach Moskalach co dzieci jedzą.

Bez Rosji świat nie zdoła sobie poradzić z szaleństwem sunnickiego islamu

Rosja, jaka by nie była, jest państwem cywilizowanym, kierującym się co najmniej resztkami zdrowego rozsądku. Nawet w czasach, gdy władcy Rosji „nie znali litości ani współczucia dla Żydów” (opinia gazet niemieckich) bogaci Żydzi spokojnie dogadywali się z carem poprzez pośredników. Nie ma natomiast możliwości dogadania się z wojującymi islamistami. Im wypadła piąta klepka do stopnia porównywalnego z hitlerowcami. Stany Zjednoczone będą musiały porozumieć się z Rosją i Chinami w sprawie likwidacji tego zagrożenia. Dopiero po dokonaniu tego będzie można powrócić do tradycyjnej, antyrosyjskiej polityki Londynu i Nowego Jorku.

 

Świadomość tego nie jest jeszcze pełna, ale szybki i fatalny bieg wydarzeń w Europie zmusi anglosaskie ośrodki władzy do zrozumienia tego, co trzeba. Granie kartą nacjonalistów ukraińskich już niedługo się skończy. Nastąpi wtedy rozliczenie również ich najbliższych sprzymierzeńców. W tym prezesa PiS i kierowanej przez niego Polski.

 

Jest tylko jeden sposób na uniknięcie walki na dwa fronty z dwoma o wiele silniejszymi przeciwnikami. Rozbrojenie wrogości Rosji przez zmianę polityki w stosunku do niej, a jednocześnie utworzenie wspólnego frontu patriotów Europy w celu powstrzymania islamizacji Europy Zachodniej. Jedyną w miarę silną partią w Polsce, która to rozumie jest KORWIN. Należy się modlić, aby okazało się, że ta partia jednak wejdzie do Sejmu. Wtedy PiS stanie się zależny od poparcia zdrowszych, naprawdę prawicowych sił i może nie doprowadzi nas do katastrofy na miarę września 1939. #Jarosław Kaczyński #Wielka polityka