Rzeczniczka ZNP, Magdalena Kaszulanis, w rozmowie z Interią.pl zdecydowanie zaprotestowała przeciwko pisoskiemu planowi likwidacji gimnazjów. Zadała retoryczne pytanie: Na jakiej podstawie, w oparciu o jakie dane, raporty, wyniki badań pojawił się pomysł likwidacji gimnazjów?

Likwidacja gimnazjów zniszczy mechanizm rekrutacyjny do szkół licealnych

Istotą obecnego systemu edukacji jest trzyletni tryb sprawdzania wiedzy i kompetencji uczniów. Młody człowiek co trzy lata musi przejść próbę testu: trzecioklasisty, szóstoklasisty, gimnazjalny oraz maturę. Mechanizm  stanowi narzędzie monitorowania zarówno postępów edukacyjnych uczniów jak i jakości nauczania w poszczególnych szkołach.

W każdym województwie funkcjonują prestiżowe szkoły licealne, do których uczęszcza najwybitniejsza młodzież. Absolwenci tych szkół często dostają się na studia w najlepszych uniwersytetach na świecie. Testy gimnazjalne służą więc celowi identyfikacji najzdolniejszych młodych ludzi. Dzięki nim państwo może zatroszczyć się o najbardziej utalentowanych, stwarzając im odpowiednie warunki rozwoju edukacyjnego. Likwidacja gimnazjów doprowadzi w konsekwencji do zniszczenia mechanizmu wynajdywania utalentowanych uczniów.

Jaki tryb rekrutacyjny do szkół licealnych proponuje #PiS? Na jakiej zasadzie absolwenci ośmioklasowej szkoły podstawowej będą przyjmowani do prestiżowych szkół średnich? Jeśli pisowski plan zakłada zniesienie testów kompetencji, to za obiektywność przeprowadzania rekrutacji do szkół  będą odpowiedzialni wyłącznie nauczyciele pracujący w nich. Bez wątpienia taki proceder uruchomi praktyki korupcyjne.

W czasach PRL prestiżowe klasy w szkołach licealnych również funkcjonowały. Aby dostać się do nich, na ogół trzeba było być dzieckiem lub pociotkiem wysoko postawionego funkcjonariusza PZPR. Być może, celem proponowanej reformy jest wywołanie takiego efektu, że najlepszymi szkołami okażą się katolickie podstawówki i licea, których produktem jest religijnie i politycznie uformowany młody człowiek.

Powrót do systemu: 8 + 4, wygeneruje zjawisko odtworzenia się lumpen-proletariatu

W czasach PRL obowiązek edukacyjny obejmował 8 lat. Obecnie rok dłużej. PiS chce skrócić ten okres o jeden rok. W Polsce Ludowej, absolwent podstawówki, który nie dostał się do liceum lub technikum, wędrował do zawodówki lub OHP – choć nie musiał. Po ukończeniu osiemnastu lat dziewczęta kierowano do rozmaitych państwowych zakładów pracy jako ekspedientki, fryzjerki, sprzątaczki lub kucharki. Chłopcy zaś szli w kamasze.

Dzisiaj jednak nie funkcjonują państwowe zakłady pracy, do których można by skierować absolwenta zawodówki lub hufca pracy. Co więc PiS zaproponuje przyszłym „zawodówkowiczom”? Współczesny właściciel sklepu z modnymi ciuchami nawet od ekspedientki wymaga wyższego wykształcenia. W jaki sposób politycy PiS zagwarantują to, że absolwenci zawodówek znajdą pracę w prywatnych firmach? Co PiS zaoferuje uczniom, których edukacja zakończy się na etapie podstawówki? 

Puenta

Jedno jest pewne – likwidacja gimnazjów nie będzie służyła podniesieniu poziomu nauczania w polskich szkołach. Jej cel jest polityczny. PiS chce zniszczyć obecne rywalizacyjne mechanizmy edukacyjne wyłaniania elit intelektualnych kraju. W wyniku planowanej reformy ucierpi najbardziej świeckie, prywatne szkolnictwo podstawowe.

Większość społecznych podstawówek jest niedostosowana swoją wielkością do systemu ośmioklasowego w porównaniu z katolickimi molochami. Poprzez ustanowienie mechanizmu prowadzącego do zamykania prywatnych szkół podstawowych, PiS chce wypromować katolickie szkoły jako oferujące usługi edukacyjne na najwyższym poziomie.

Obecnie katolickie podstawówki i gimnazja w porównaniu ze społecznymi i elitarnymi wypadają znacząco gorzej na testach kompetencji. Dlatego system trzeba tak zmienić, aby rodzic nie był w stanie sprawdzić, która #szkoła w jego regionie jest najlepsza.

źródło: Likwidacja gimnazjów: ZNP kontra PiS, interia.pl

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez zgody Blasting Sagl zabronione. #katolicyzm