Mahomet, samozwańczy prorok księżycowego boga Allaha, ze wszystkich sił pragnął założyć nową wspólnotę religijną, usiłując przyciągnąć do niej żydów i chrześcijan oraz swych arabskich braci. Kiedy po kilkunastu latach agitacji i starań ich owoce były mizerne, zwyczajnie się wściekł. Z proroka przeistoczył się w krwawego władcę, mieczem i krwią powiększającego swoje państwo w bezwzględnym dżihadzie. Chrześcijanie i judaiści, których nie udało się Mahometowi nakłonić do przejścia na jego stronę, zostali przez niego znienawidzeni do tego stopnia, że nie przyznał im prawa do życia. Mahomet pogrążył się w obsesji wytępienia wszystkich, którzy za nim nie podążą.

Nazywanie islamu religią jest idealnym oszustwem propagandowym

Warto się zastanowić, czy #Islam w ogóle spełnia wymogi ku temu, aby uważać go za religię. Islam całkowicie włada i rozporządza życiem jego wyznawców. Nakazuje określony sposób życia, wskazuje wrogów i strachem wymusza absolutne posłuszeństwo. Żąda podporządkowania interesów jednostki interesom wspólnoty muzułmańskiej, którą sami wierni nazywają islamskim państwem. W tym znaczeniu „państwo” oznacza ogół muzułmanów, niezależnie od miejsca ich zamieszkania. Brzmi znajomo? No właśnie, to czysta definicja systemu totalitarnego, w którym jedna rządząca partia całkowicie (totalnie) podporządkowuje sobie obywateli, neguje ich prawa i wolności (lub ich nie przyznaje), stosuje przymus i straszy represjami.

Całkowicie tracąc pierwotny zamysł założenia nowej wspólnoty religijnej, Mahomet jął ogłaszać „innowierców” największymi wrogami islamu i pod groźbą utraty życia, zmusił muzułmanów do trwania w szariacie. W szariacie, którego istotą jest okrutne zadawanie cierpień i śmierci, a który pod pozorem wymierzania sprawiedliwej kary stosuje zwyczajne przestępstwa.

Mahomet stworzył więc w pełni totalitarny system polityczny, który nazwał religią. To propagandowe kłamstwo jest tak silne, że do dzisiaj większość ludzi w nie wierzy.

Półprawda na temat pokojowego charakteru islamu

Pokój według islamu jest upragnionym stanem rzeczy, do którego dążą i który wielbią muzułmanie. To prawie prawda, a prawie jak wszyscy wiemy – czyni wielką różnicę. Muzułmanie wierzą, że pokój zapanuje na całym świecie dopiero wówczas, kiedy cały świat będzie wyznawał islam. Narzędziem ku temu ma być nawracanie niewiernych, a oporni muszą zostać zgładzeni. Nie ma odstępstwa od reguły – jeśli nie jesteś z nami, to jesteś naszym wrogiem, a wrogów się zabija.

Nie istnieje umiarkowany islam

W debatach publicznych oraz w prywatnych rozmowach, a nawet kłótniach, często słychać głosy mające zachęcić nas do zweryfikowania naszego postrzegania islamu jako krawego terroru. Mianowicie stawia się przykłady muzułmanów zamieszkujących różne demokratyczne kraje, którzy rzekomo zintegrowali się ze społeczeństwem kraju zamieszkania. Przykłady te mają dowodzić, że radosne przyjmowanie coraz większej liczby muzułmanów może się zakończyć społecznym sukcesem, gdyż ludzie ci nie zamierzają nam uczynić niczego złego.

Pachnie przekłamaniem.

Muzułmanie, których nakazem jest szerzenie islamu, co pozostaje w naturalnej sprzeczności z wolnością i demokracją, mieliby się z nami zintegrować? Osobiście nie chciałabym się naocznie przekonywać, jak szybko po przyjeździe współbraci owi umiarkowani islamiści przeistoczą się w zagorzałych wyznawców prawa szariatu. Słuchając tej medialnej propagandy miejmy na uwadze, że w islamie przewidziano kilka rodzajów kłamstw, jakie muzułmanin może i powinien stosować dla obrony dobrego wizerunku islamu. Powinien też kłamać na temat własnych przekonań, dla zmylenia przeciwnika. A przeciwnikiem i śmiertelnym wrogiem musułmanina, jak o tym wyżej wspomniano, jest każdy niemuzułmanin! Posiadanie przyjaciół wśród niewiernych jest surowo zakazane przez Koran.

Demokracja oznacza wolność słowa, korzystajmy więc z prawa do mówienia prawdy o islamie i jego wyznawcach. To nie jest islamofobia.

Źródła: fronda.pl, apologetyka.com, euroislam.pl, myslkonserwatywna.pl #religia #imigracja