Szum i zgiełk medialny wokół księdza Charamsy nie cichnie mimo tego, że od sensacyjnego wyznania minęło już kilka dni, zaczął się synod i w zasadzie możnaby było chwilę odetchnąć. Tymczasem nie, komentarzy nie brakuje. Są słowa gorących gratulacji przekazywanych na fejsbooku, jak i słowa gorącej nienawiści.

W zasadzie trudno jednoznacznie określić, jaka reakcja mogłaby uchodzić za prawidłową i gdzie szukać prawidłowości. Z pewnością, w tym medialnym szumie gubi się to, co jest najważniejsze w sprawie, a mianowicie fakt, że ksiądz katolicki żyje w związku niesakramentalnym. Ważne jest w tym jeszcze coś, co dosyć mądrze zostało wykorzystane przez wspomnianego księdza. Pytanie tylko czy świadomie, czy w sposób niechcący, przypadkowy. Chodzi oczywiście o wykorzystanie swego rodzaju atmosfery w opinii publicznej, która szczególną troską otacza osoby homoseksualne, a każdy przejaw krytyki traktowany jest jako homofobia.

Normy moralne

Ksiądz Charamsa w swoim wystąpieniu próbował wprowadzić pewnego rodzaju podwójną moralność, mówiąc z pełnym zadowoleniem o swojej orientacji i związku z Eduardo. To nie homoseksualizm jest tu ważny. Ksiądz katolicki zobowiązuje się do życia w czystości i nie angażowania się w bliskie, intymne relacje z innymi ludźmi, bez względu na płeć. Ksiądz Charamsa, chcąc rzeczywiście opowiedzieć się po stronie homoseksualnego środowiska mógł ujawnić swoje preferencje, ale chcąc zachować wiarygodność i autorytet duchownego, powinien zachować również czystość seksualną i wstrzemięźliwość. Nie ma innej słusznej drogi w szeregach kapłańskich. Tym co zrobił, pokazał wręcz wolną drogę do grzechu, choć oczywiście jest mało prawdopodobnie, by taki przekaz był jego zamiarem. Żył jednak w grzechu, który wybierał świadomie, wolną wolą i co ważne, czy żyłby z kobietą czy z mężczyzną, jest to złamanie ślubów. Wybór mężczyzny, to w Kościele dodatkowa komplikacja.

Konsekwencje

Jakie teraz należałoby wyciągnąć konsekwencje? Trzeba ufać, że hierarchowie Kościoła będą wiedzieli co zrobić, tak by nie zranić i nie skrzywdzić przede wszystkim wiernych, którzy już zostali zdradzeni przez księdza Charamsę. Ukaranie będzie brane za przejaw homofobii, co już widać w reakcjach wielu. Sam ksiądz kieruje temat na tory homoseksualizmu i jego dyskryminacji, a nie jego kontrowersyjnego postępowania jako księdza. Tymczasem konsekwencje po prostu powinny zostać wyciągnięte. Nie wobec homoseksualisty, ponieważ jest to problem wtórny, lecz wobec katolickiego księdza i jego czynu. 

Motywy

Tajemnicą nadal pozostają motywy działania księdza Charamsy. Nie bez znaczenia jest publikacja jego książki, synod i stosunek opinii publicznej wobec związków homoseksualnych. Czy ksiądz Charamsa jest silnikiem tej kuriozalnej i niezwykle medialnej sytuacji, czy jest tylko narzędziem w czyichś, potężniejszych rękach i został w jakiś sposób nakłoniony do takiego działania? Czy to autopromocja księdza czy raczej autodestrukcja? Niech czas pokaże.

źródło: onet.pl, gosc.pl #religia #kościół #małżeństwo homoseksualne