Decyzja Prawa i Sprawiedliwości (czyt. Kaczyńskiego) o wystawieniu Beaty Szydło na premiera wydaje sie być kluczowa. #Andrzej Duda został wypatrzony przez prezesa PiS prawdopodobnie kilka lat temu, przed przeszło rokiem Kaczyński zdecydował, że to jest dobry kandydat na prezydenta, chociaż jeszcze przed rokiem był traktowany jeszcze jako człowiek Ziobry. Kluczowa jednak wydaje się decyzja Prawa i Sprawiedliwości (czyt. Kaczyńskiego) o wystawieniu Beaty Szydło na premiera..Kiedy zapadła decyzja w tej sprawie?

Kto za kim stoi?

Najczęściej mówi się, że o wyborze byłej szefowej kampanii wyborczej Dudy zadecydowało to, że posłanka wykazała się energią i wytrzymałością. Inna sprawa, że taka nagła decyzja ma charakter dość wizerunkowy (pijar!), choć media nie negują jej doświadczenia. Czynnikiem, który miał jednak niebagatelny wpływ jest płeć. Wystawienie kobiety pozwoliło uniknąć zarzutów, jakie pojawiałyby się czy to w sztabie PO, czy w nieprzychylnych PIS-owi mediach, że Kaczyński traktuje Ewę Kopacz z góry, "bo ta jest kobietą". 

Zresztą w polityce to prawie już norma, że jeśli jedna strona wystawia kobietę, to jej konkurenci robią zwykle to samo. Gdy Hilary Clinton miała wystartować w 2008 r. jako kandydat na prezydenta USA (przegrała z Barakiem Obamą nominację Demokratów), w Partii Republikańskiej rozważano kandydaturę Condolizy Rice. Dziś natomiast nieźle radzi sobie w wyścigu o nominację Republikanów Carly Fiorina. Zresztą prawidłowość tę potwierdziła w ostatnich dniach Zjednoczona Lewica, proponując Barbarę Nowacką na swojego lidera. 

Czy istnieją samice alfa?

Na razie więc jest prawie rzeczą pewną, że po jesiennych wyborach premierem w Polsce będzie kobieta. Jednak jest z kobiecymi rządami jakiś zasadniczy problem. Kobiety w polityce nie mają łatwo. Najczęściej pojawia się w ich przypadku zarzut niesamodzielności. Dla mężczyzn wydaje się on mniej kompromitujący. Kiedy niesamodzielność jest chlebem powszednim polityki, bo większość polityków jest zależna od kogoś, pod kogoś podwieszona, przypadku kobiet poprzeczka jest wyżej zawieszona. Średnio pomaga tutaj feminizm, gdyż w jego ujęciu kobieta nie reprezentuje nigdy siebie, lecz cały kobiecy kolektyw, więc jej niezależność zostaje anihilowana. 

Paprotki czy jednak nie

Osiem lat PO nie sprzyjało też marce "kobiety w polityce". Tusk dobierał je do polityki bardzo instrumentalnie. #Ewa Kopacz jest tego dobrym przykładem. Podobnie zresztą rzecz się ma z Beatą Szydło, której kariera zależy od woli dwóch panów: Kaczyńskiego i Dudy. I nawet Barbara Nowacka to tak naprawdę "pomysł" duetu Miller-Palikot. Można jednak dowodzić, że samodzielność przyjdzie później, w końcu premier, by użyć modnego ostatnio wyrażenia, "nie może być na pilota". Prawda? Merkel to była protegowana Helmuta Kohla, a obecnie trzęsie Europą. Czy w Polsce objawi się w końcu prawdziwa "żelazna dama"? 

Gra na Dudę 

Problem jednak chyba w tym, że gra toczy się o coś trochę innego. Deklaracji Kukiza wprawdzie nie da się do końca traktować jako zjawisk obiektywnych, lecz odmówić mu słuchu społecznego nie podobna. Zapowiedź zmian konstytucyjnych w kierunku systemu prezydenckiego to jednak rzecz ważna. Nie jest tajemnicą, że do takich rozwiązań skłania się też PiS. Tandem Duda-Szydło to ewidentnie podkreślanie roli tego pierwszego: Szydło będzie zapewnić realną władzę prezydentowi.

W ten sposób w polityce powstaje wyraźnie podział na partie "proprezydenckie" (Ruch Kukiza i PiS) oraz "antyprezydenckie" (cała reszta). Europa nie zna systemu prezydenckiego w pełnym znaczeniu tego słowa. Dość powszechnie występuje on w obu Amerykach, gdzie prezydent jest szefem rządu, ale i tak uczynienie głowy państwa głównym decydentem w polityce to znaczna zmiana. Jeśli PiS i Ruch Kukiza na poważnie wprowadzą ten temat do debaty i realnej polityki, wyznaczy to nowy podział w kraju. A centralną postacią  zostanie Andrzej Duda#Beata Szydło