Czy zastanawialiście się kiedyś gdzie są granice obciachu? Gdzie posunięte zostały granice pohańbienia urzędu prezydenta Polski? Czy może wreszcie gdzie są granice zwykłej ludzkiej przyzwoitości? 

Kiedy pomyślę, że wybierając pomiędzy Andrzejem Dudą a Bronisławem Komorowskim 48,45% wskazało tego drugiego, to łapie mnie głęboka zaduma nad stanem naszego społeczeństwa. Jak daleko trzeba nie mieć autokrytyki, aby wskazać osobę, która całą swoją kadencję kompromitowała nasz kraj. Osobę z partii, której członkowie uważają Polskę za prywatny folwark do napełniania własnych kieszeni, do tego stopnia, że "gubią" nawet obrazki i AGD z państwowych budynków. Duda w porównaniu do Komorowskiego jest dla mnie jak niebo a ziemia. 

To że znani politycy dają wykłady na uniwersytetach (za bardzo grube pieniądze) to nic dziwnego, wiemy o tym od lat, tak zarabiają Clinton, Blair czy Wałęsa. Nic też dziwnego kiedy byli prezydenci wydają swoje książki i wspomnienia (chociaż w tym zakresie całą robotę za Bronisława Komorowskiego "odwalił" Wojciech Sumliński wydając "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego", które stały się bestsellerem). Kilka dni temu w jednym ze sklepów internetowych pojawiła się książka "Zwykły polski los" będąca biografią byłego prezydenta w cenie 2 zł! Przecena o ponad 90% - bo praktycznie nikt jej nie kupował.

Kiedy niedługo po ustąpieniu z urzędu, były prezydent państwa jedzie w tournée po Stanach Zjednoczonych aby reklamować firmę finansową, to ludzie zaczynają nabierać podejrzeń czy aby przypadkiem ta instytucja nie finansowała już wcześniej np. kampanii prezydenckiej Komorowskiego? Inna sprawa to fakt, że serwis musi chyba zmienić marketingowca, ponieważ wykorzystywanie wizerunku Komorowskiego do promocji swojej marki wśród Polonii Amerykańskiej (gdzie Komorowski w II turze wyborów prezydenckich został zniszczony przez Andrzeja Dudę, który otrzymał ponad 80% poparcia) to zdecydowanie chybiony pomysł. To tak, jakby piłkarz Lecha Poznań miał reklamować koszulki Legii w Warszawie.

Bronisław syrenką na jachcie magnata!

Kolejny news związany z byłym prezentem to jego podróże! Zygmunt Solorz-Żak, prezes Telewizji Polsat, drugi najbogatszy człowiek w Polsce zaprosił pana Bronisława na rejs po Karaibach, ponieważ, jak były prezydent miał wyznać, "podczas sprawowania urzędu nie miał czasu na prywatne podróże". Co może łączyć tych dwóch panów? Z całą pewnością kontakty ze służbami komunistycznymi. Pan Zygmunt przyznał się, że w 1983 roku podpisał zobowiązanie do współpracy z Departamentem I MSW (zajmującym się "zdobywaniem tajnych dokumentów i informacji dotyczących politycznych, ekonomicznych, militarnych i wywiadowczych planów i zamierzeń skierowanych przeciwko Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i krajom obozu socjalistycznego”). Solorz był zarejestrowany pod pseudonimem TW Zeg. O kontaktach Komorowskiego z agenturą niech opowie sam W. Sumliński:

Korwin, Kaczyński, Kukiz wszyscy krzyczą, że "polskie media" nie są "polskie". W pełni ich popieram, TVN i Polsat zakładali byli agenci i członkowie PZPR, "Gazetę Wyborczą" facet żydowskiego pochodzenia, z komunistycznej rodziny, TVP jest w rękach rządowych, 90% mediów lokalnych należy do Niemców - kogo zatem mają popierać? - Partie, które sprzyjają zachowaniu status quo w Polsce, zachowanie wszelkich patologii - Platformę Obywatelską, PSL i lewicę. 

Bronku! A może wycieczka do Dubaju?

Pamiętacie Państwo niedawną aferę związaną z "wycieczkami" polskich "modelek" do Dubaju? Jeśli nie, to przypomnę: polskie dziewczyny miały jeździć do krajów arabskich, gdzie świadczyły seksualne usługi (w tym "koprofilię" - jedzenie kału) bogatym Arabom. Otrzymywały w zamian 15-25 tysięcy dolarów. Wiem, że porównanie jedzenia arabskiej kupy do sprzedaży swojego wizerunku jest sporym wyolbrzymieniem, ale zarówno w jednej jak i drugiej sytuacji czułem podobne zażenowanie. Uważam, że były prezydent RP nie powinien promować prywatnych przedsiębiorstw a oddać się dokształcaniu, np. z historii i ortografii. #Bronisław Komorowski #podróże zagraniczne