Mój najnowszy felieton wywołał burzę w szklankach whisky. Odpowiadam: snujcie sobie lepiej teorie na temat wyższości zabójstwa braci Kennedy nad wysłaniem na przymusową emeryturę Chruszczowa.

Nie ma czegoś takiego jak wróg odwieczny

Pojawiające się „genialne” zdania o bezustannym zachodzeniu na siebie stref wpływów polskich i rosyjskich oraz cały wynikający stąd tok rozumowania można odnieść do stosunków brytyjsko-francuskich. Następnie zaś zachodzić w głowę jak to się stało, że od dwustu lat Anglicy i Francuzi nie toczą ze sobą wojen o Hiszpanię, Belgię, Holandię i Portugalie.

 

Otóż w pewnym okresie mężowie stanu tak w Londynie jak Paryżu doszli do wniosku, że da się doskonale żyć i zajmować ważniejszymi dla obu mocarstw sprawami niż zabijanie się nawzajem o kontrolę portów belgijskich. Belgii i Holandii zagwarantowali wspólnie ochronę w zamian za neutralność.

Ratuj się jak możesz

Polska nie jest mocarstwem od ponad trzystu lat i raczej już nigdy więcej nim samodzielnie nie będzie. Od czasu unii personalnej z Saksonią na nasze losy mają decydujący wpływ: #Rosja, #Niemcy i Żydzi. Od czasu Kongresu Wiedeńskiego również Anglosasi. Oszalały islam sunnicki zaraz do nich wszystkich dołączy. Nie znaczy to, że mamy pięciu wrogów. Przyjęcie takiego założenia oznacza walkę z kilkoma wielkimi potęgami naraz czyli dążenie do zbiorowego samobójstwa. Należy sprzymierzyć się z jednym, a jeszcze lepiej z dwoma przeciw dwóm albo jednym z pozostałych. Również po to, aby zwiększyć margines własnej niezależności.

 

Opowiadam się obecnie za orientacją proniemiecką (rzecz jasna nie z reżimem Anieli od makreli, ale po stronie jego przeciwników). Podbudowaną porozumieniem z Rosją i neutralnością w stosunkach z Żydami. Jako samodzielnie myślący Polak nie będe bronił teorii o wyższości dostarczania broni dla Al-Kaidy za pośrednictwem Al-Nusry nad zbrojnym poparciem syryjskich chrześcijan. Liczę na rozwiązanie UE i NATO oraz zastąpienie ich dającymi większy margines swobody porozumieniami o wolnym handlu i zbiorowym bezpieczeństwie. Czyli układem, który zabezpieczy ludzi cywilizowanych przed nowymi Hunami zamiast jeździć po nas walcami ideologii zamkniętych.

Kto jest barbarzyńcą, a kto głupcem?

No i jeszcze jedna sprawa, wręcz zasadnicza. Znane jest mi doskonale romantyczno-piłsudczykowskie twierdzenie o barbarzyńskiej Rosji, która umie tylko zapędzać w niewolę swoich sąsiadów. Trzeba nic nie wiedzieć o historii i współczesności Finlandii... Finowie umieli docenić rolę młodszego partnera w wielkiej, rosyjskiej spółce. Rolę, którą otrzymali również nasi przodkowie w roku 1815. Wspólnika z udziałem mniejszościowym, ale to po stokroć lepszy los niż bezskutecznie buntującego się niewolnika. Petersburska biurokracja wielokrotnie próbowała pozbawić Wielkie Księstwo Finlandzkie jego odrębności i przywilejów. Zamiast urządzać beznadziejne powstania Finowie zaciskali zęby i szukali ratunku w walce frakcji na dworze carskim. Tak długo aż wzięła górę sprzyjająca im koteria.

 

Obecnie Finowie nie plotą jak potłuczeni o mitycznym bezpieczeństwie energetycznym, ale zadowalają się rzeczywistym czyli gwarancją prądu w gniazdkach, gazu w palnikach i energii dla przemysłu. Wszystko to przy pomocy Rosji, ale po najniższych obecnie możliwych cenach. Fińscy politycy, chcąc zapewnić bezpieczeństwo własnemu krajowi, nie jeździli też do Kijowa popierać tam wrogów narodu rosyjskiego.

 

Podsumowując można stwierdzić, że od ponad trzystu lat nieubłaganym wrogiem narodu polskiego nie jest Rosja ani też Niemcy. Jest nim samobójcze polskie chciejstwo: wszystko albo nic. W wyniku nie zostaje nam nic. Polska młodzież opuszcza na stałe nasz kraj. Bezrobotni w Polsce masowo popełniają samobójstwo. Tak się jednak składa, że już niedługo, w imię postępu i tolerancji tego wspaniałego, zachodniego świata, ostre noże mogą położyć kres wszystkim polskim łzom. Ucięte głowy nie płaczą. Nie wymyślają też dalszych głupich teorii, wskutek których doszło do tego, że zostały ucięte. Ruina zaczyna się w głowach. #historia