Po dwóch latach spędzonych za granicą postanowiłam dać szansę Polsce. Wierzyłam, że wiele się zmieniło, że teraz na pewno żyje się lepiej... Jak małe okazało się moje rozczarowanie, gdy okazało się, że tak nie jest? Baaardzo małe...

Żałosne oferty pracy 

Wyemigrowałam z Polski po studiach w poszukiwaniu innego życia. Niekoniecznie pracy, bo akurat tej mi w kraju nie brakowało. Władam biegle pięcioma językami, więc zawsze coś się znalazło... Z reguły to #praca szukała mnie, a nie ja pracy. Tym razem nie było inaczej. Otrzymałam ofertę od jednej z najbogatszych linii lotniczych na świecie, poszukiwali kogoś do obsługi klienta zagranicznego z przynajmniej trzema językami obcymi. Oferta powaliła mnie na kolana! Niecałe 2500 netto w Warszawie… Podziękowałam.

Jednym z najśmieszniejszych – albo najbardziej żałosnych zjawisk w Polsce jest fakt, że obcokrajowiec (z zachodu oczywiście!) na takim samym stanowisku – zarabia około tysiąca złotych więcej – przecież musi żyć godnie!

Kolejną powalającą na kolana ofertą była szkoła podstawowa, oferująca 1000 zł na stanowisku nauczyciela j. obcego. W taki oto sposób człowiek podupada w Polsce. Przestaje się cenić i przyjmuje pracę, której wcale nie chce, za pieniądze, z których nic nie ma… Zaczyna się zastanawiać, po co szedł na studia, skoro więcej zarabiają: kominiarz, murarz, szewc, fryzjerka…

A cóż oferują biura pracy komuś z wyższym wykształceniem? Amazon, sprzątanie w hotelu – “przecież język obcy może się przydać, gdy będzie pani sprzątać u zagranicznych gości”. Poważnie?

Godne życie 

Zróbmy zestawienie kosztów “godnego” życia w Polsce, w porównaniu do innych krajów. Wezmę pod uwagę Wielką Brytanię i Włochy, ponieważ w obu tych krajach mieszkałam. Proszę, abyś teraz Ty, który to czytasz – zapomniał o istnieniu walut. Porównamy teraz liczby, bez względu na wartość walut.

Mamy do dyspozycji miesięczną pensję: 2000 (nieważne, czy funtów, czy euro, czy złotych).

Chcemy kupić zmywarkę. W Wielkiej Brytanii kupimy ją za 300, we Włoszech podobnie – 300, a w Polsce? Cóż… w Polsce za zmywarkę zapłacimy jakieś 1200.

Idziemy na kolacje do dobrej restauracji, we dwoje: Wielka Brytania – 30, Włochy – 30, Polska – 100.

Marzą ci się wakacje na Dominikanie? W Wielkiej Brytanii zapłacisz za nie 800, we Włoszech 850, a w Polsce? Będzie potrzeba ci jakiś trzech i pół pensji, żeby zrealizować swoje marzenie… Bo ta przyjemność kosztuje około 7000.

Właśnie dlatego nie wrócę do Polski. Chcę żyć godnie, a nie przeżyć od pierwszego do pierwszego. Chcę żyć, a nie egzystować.

A co Ciebie, który nadal mieszkasz w Polsce denerwuje najbardziej?

A Ciebie, który wyemigrowałeś, co Cię wkurzało?

Czytaj więcej: Co irytuje mnie w Polsce? Absurdów ciąg dalszy - polska służba zdrowia i służby porządkowe

Kopiowanie i wykorzystywanie treści bez pisemnej zgody Blasting Sagl zabronione. #emigracje