Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości oraz kandydatka tej partii na urząd premiera - #Beata Szydło przelała czarę goryczy. Mam już dość wmawiania mi, że białe jest czarne. Czyli, że za skutki opadów śniegu w październiku odpowiada rząd Platformy Obywatelskiej. Żeby nie zostać posądzoną o manipulację przytoczę słowa pani Szydło, które padły w poniedziałek 13 października w programie „Kropka nad i”: „Państwo nie funkcjonuje tak jak należy. Bo jeżeli z tak małego powodu jakim są niewielkie opady śniegu okazuje się, że piętnaście tysięcy gospodarstw domowych jest pozbawione prądu to zastanówmy się, co by było gdyby doszło do jakiegoś dużego kataklizmu”. Wiceprezes PiS wyraźnie się zapędziła. Pewnie wydedukowała, że skoro do dziś wytykamy Elżbiecie Bieńkowskiej słowa: „Sorry, taki mamy klimat” to i tym razem złość i frustrację ludzi można skierować na rząd. Bo przecież nie na śnieg, który uszkodził sieć energetyczną.

Za zmiany klimatu, które doprowadziły do tego, że latem mieliśmy w Polsce tropikalne upały, czego skutkiem były ograniczenia w dostawach energii (oddzielną kwestią jest przygotowanie państwa na taką ewentualność); a pierwszy śnieg spadł już 13 października i zerwał linie energetyczne odpowiada człowiek. Bo to on od lat spala węgiel i inne kopaliny wpuszczając do atmosfery szkodliwe gazy cieplarniane. Przypomnijmy, że nie kto inny jak Beata Szydło broni w tej kampanii nierentownych kopalni. Wiceprezes PiS przykłada, więc rękę do postępujących zmian klimatu. Gdyby dalej podążać tokiem rozumowania Szydło można by jej zarzucić, że jako zwolenniczka energetyki opartej na węglu odpowiada też za to, że Polacy coraz częściej cierpią z powodu chorób dróg oddechowych. 

Wcześniej kandydatka PiS na premiera zdenerwowała mnie, kiedy złożyła projekt ustawy wiedząc, że nie ma szans na przyjęcie go jeszcze w tej kadencji parlamentu. Chodziło o wprowadzenie minimalnej, 12-złotowej stawki za godzinę pracy. 

Zatrzymując się jeszcze na chwilę przy ustawach muszę przyznać, że oburzyło mnie również weto prezydenta do ustawy o uzgodnieniu płci. Andrzej Duda postąpił zgodnie z politycznym interesem swojej, formalnie, byłej partii, a przecież obiecał być prezydentem wszystkich Polaków

Wybitnie denerwuje mnie też gra Antonim Macierewiczem. Zadaniem Beaty Szydło jest walka o umiarkowany elektorat, dlatego wiceprezes PiS stara się za wszelką cenę neutralizować skutki kontrowersyjnych wypowiedzi wiceprezesa Macierewicza. Misterny plan odcięcia tzw. mainstreamowych mediów od przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU 154 M nie powiódł się. Wszystkiemu winne wideo w Internecie. 

Za nieuczciwe wobec wyborców uznaję też, że Mariusz Kamiński jest „dwójką” PiS na warszawskiej liście. Przecież były szef CBA w marcu tego roku został uznany za winnego przekroczenia uprawnień i nieprawomocnie skazany na karę 3 lat pozbawienia wolności. Dlaczego wyczulony na uczciwość swoich polityków prezes PiS okazał się tak łaskawy dla Kamińskiego? Oczywiście nie tylko politycy Prawa i Sprawiedliwości testują moją i innych wyborców pamięć oraz logiczne myślenie. Otwarcie przez premier Ewę Kopacz jeszcze nie dokończonego gazoportu w Świnoujściu bardziej mnie jednak rozbawiło niż zdenerwowało. 

PO i PSL też wystawiają na próbę swoich wyborców

Z braku miejsca na dłuższe wywody wymienię jeszcze kilka nieuczciwych wobec wyborców zagrań partii politycznych: Jan Bury, czyli polityk, na którym ciążą poważne prokuratorskie zarzuty startuje z listy PSL; Roman Giertych i Ludwik Dorn ubiegają się odpowiednio o fotel senatora i posła z list PO; nieobecność polityków PO na głosowaniu ws. wniosku o postawienie Z. Ziobry przed Trybunałem Stanu. 

Ciągła kalkulacja co się w kampanii opłaca, a co nie. To krótka, ale treściwa charakterystyka tej kampanii. Jeszcze krócej można ją podsumować chwytliwym hasłem jednej z sieci sklepów RTV i AGD: „Nie dla idiotów”.

źródło: TVN24

fot. screen TVN24/Kropka nad i #wybory parlamentarne