Warka to południowe Mazowsze. Pałac Pułaskich położony w zasięgu autobusu z Warszawy, bez przesiadania się. Bitwa pod Warką? Oglądałem rekonstrukcję starych wydarzeń na zamku w Czersku... I wspaniały dowcip: Santa Piva di Warka ora pro nobis. Jadę, mijając sady utrzymywane wielką pracą. Z boku pozostaje historyczny Czersk. Pod panowaniem carów Grójec i Góra Kalwaria stanowiły ten sam powiat. Jadę na Warkę – stary trakt do Radomia i dalej, do Krakowa. Nazwałem go kiedyś „.drogą naszą środkowopolską... jedyną” Trakt był mi znany. Byłem w Warce. Radomiu, nad Pilicą. Kiedy to było? Ale pamiętam, że nie byłem sam. Trzeba sprawdzić ile się zmieniło, oprócz mojej samotności. Wtedy pałac – Muzeum im. Kazimierza Pułaskiego - szykował się do odnowy. Był już koniec dawnego wystroju. Mieszanina oczekiwania z radosną nadzieją. Jadąc rozmyślam o zmianach. Następowały powoli. Znam je z Internetu i czuję potrzebę konfrontacji. Oby tylko nie popaść w huraoptymizm. Spokojnie, spokojnie , stary samotniku! „. droga nasza środkowopolska... jedyna” prowadzi. Prowadzi ku pomnikowi Stefana Czarnieckiego w Warce i tragicznemu upamiętnieniu rozstrzelanego przez Rosjan płk Kononowicza. Zwycięstwa i klęski. Droga jedyna.

Upały

Klimat się zmienia? Dziura ozonowa? W każdym razie kapelusz na głowę i butelka z wodą do plecaka. Sił powinno wystarczyć, byle do cienia i chłodzonego wnętrza Muzeum. Ooo! Sprawdzę ten Internet. Czy wyjazd o siódmej rano będzie w porządku? Przekonam się w przeddzień.

Więc jadę. Ktoś zabiera się autostopem. Ma siwą brodę i waży ze sto kilo – zabiorą go. Ja poczekam na autobus. Poczekam z miłością do letniego poranka, do zraszanych obok trawników na stadionie. Poczekam cierpliwie. Kto powiedział: „ miłość cierpliwa jest...”

Gospodarność

Sady są już bardzo dawno, ale ciągle odnawiane i dziś stwarzają problemy – trzeba je podlewać. A woda? Widać więcej reklam przy drodze. Są konieczne. Gospodarność! Widać więcej nowych domów, przedsiębiorstw. Gospodarność!

Docieram do pomnika w Rynku Warki. Zaczynam od zwycięstwa. Troszkę psują nastrój wszechobecni kolesie po piwku. A santa Piva di Warka? Piwo wareckie lubili i wielcy.

I do muzeum..pytam o drogę, trochę odświeżam pamięć. Po drodze klasztor z Cudownym Obrazem. Byłem tu nie sam.  Modlę się.

Muzeum

Do pałacu dotarłem wcześnie – przed upałem. Piękno zrewitalizowanego parku, wtopienie w chłodny krajobraz doliny Pilicy wynagrodziły czekanie. Dużo zostało zrobione: Rzeźby, latarnie, ławeczki, kosze, masa kwiatów.

Centrum Edukacyjne jeszcze niedostępne? Z kawą poczekamy!

Najważniejsze, ze pałac jest gotowy. Klimatyzowany – internet nie kłamał. Wnętrze piękne, łatwo zwiedzać. W drzwiach każdego saloniku dwujęzyczny opis z zaznaczeniem, że powiat grójecki jest inwestorem. Wszystko bardzo jasne, prześwietlone, każdy z eksponowanych obrazów ma swoje własne, punktowe oświetlenie. Piękne wnętrze. Ekspozycja obrazująca wszystko, co najważniejsze pomiędzy Polską a USA. Saloniki usytuowane historycznie. Dwa poświęcone Kazimierzowi Puławskiemu. Polska – Konfederacja Barska i drugi, Ameryka – wstrząsający obraz Włodzimierza Łuskiny z 1893. To uczeń Matejki. Obok Kościuszko, Julian Ursyn Niemcewicz, Paderewski i Modjeska. Portrety, sprzęty, mapy, dokumenty. Wyżej Biblioteka. I Gabinet. Jest archeologia - ekspozycja w piwnicy. To nowość. Przewodniczka mówi, ze warto kopać. Zgadzam się. Nie wszystko, co wartościowe, jest widoczne od razu. Trzeba się wgłębić i chcieć. znaleźć.

Do miasta wracam weselszy. #podróże po Polsce