W sobotę 1209.2015 r. w Warszawie odbędą się dwie manifestacje. Punkt 16 z Placu Defilad wyruszy #manifestacja "Polacy przeciw imigrantom", która miała się nie odbyć, ze względu na zakaz władz Warszawy (wojewoda mazowiecki uchylił decyzję władz stolicy). Z kolei spod pomnika Mikołaja Kopernika wyruszy manifestacja "Uchodźcy mile widziani". Czyli w stereotypowym skrócie lewo i prawo. Lewo uważa, że prawo jest be, gdyż to rasiści i ksenofobowie, zaś prawo zarzuca lewo, że brak im patriotyzmu i za wszelką cenę promują multi-kulti. Szczerze mówiąc, jak znam życie to żadna ze stron nie będzie chciała przeprowadzić dyskusji mającej na celu osiągnięcie kompromisu, a całość jak zwykle skończy się bójką, rozróbą i innymi zamieszkami. No cóż, to już nie moja wina, że Zygmunt III Waza przeniósł stolicę Polski z Krakowa do Warszawy. Ja,  na szczęście, będę w Poznaniu.

Ja, imigrant zarobkowy

Byłoby hipokryzją, gdybym swoich rozważań nie umieścił w osobistym kontekście, w końcu jestem imigrantem zarobkowym. Przyjechałem do Poznania na studia z Dzikiego Zachodu (subtelna nazwa Ziem Odzyskanych) i tutaj zostałem - wszystkie skojarzenia z reklamą pewnej sieci junk food są niewskazane. Jestem imigrantem zarobkowym, ale pracuję w Poznaniu, płacę podatki, wspieram swoimi wydatkami lokalną gospodarkę. Szanuję lokalne zwyczaje i historię: 11 listopada nie oburzam się, że miasto urządza paradę z okazji imienin ulicy Świętego Marcina, uwielbiam tutejszą gwarę (tutaj jeździ się bimbą), a także wiem, kim był Hipolit Cegielski oraz Romek Strzałkowski i dlaczego pewna ulica nosi nazwę 28 czerwca 1956 roku. Nie żądam zasiłku, bo panie ja to przyjechałem z leśnej dziury koło Zielonej Góry...I jak do tej pory nikt nie dał mi tu odczuć, że jestem obcy. A teraz wyobraźcie sobie, że do Poznania przyjeżdża 40% mieszkańców Warszawy, żądają mieszkań i zasiłków, kibicowania Legii, mają w nosie Powstanie Wielkopolskie, a zapytani, na jakim fyrtlu mieszkasz, odpowiadają, że nie znają takiej choroby...Wiem, że Poznań jest miastem otwartym na innych ludzi, nikogo nie dziwią tu pary ze społeczności LGBT czy obcokrajowcy z Europy lub spoza niej. Pytanie brzmi, w którym momencie sytuacja ta doprowadziłaby do konfliktu ?

Istota problemu

Czy jesteśmy niewdzięcznymi ksenofobami, bo nie chcemy przyjąć imigrantów? Nie, nie i jeszcze raz nie. Myślę, że w nas Polakach nie zatracił się jeszcze w miarę zdrowy rozsądek. Prawda jest taka, że spętana poprawnością polityczną Zachodnia Europa, w tym Niemcy, nie radzi sobie z kryzysem uchodźczym. Po pierwsze, trzeba zdać sobie sprawę, kim jest uchodźca, a kim jest imigrant. Imigrant, tak jak ja, który przyjechał do Poznania, rusza z własnej woli za lepszymi warunkami życia. I pół biedy jeżeli jest to przyjazd za pracą. Byłoby jednak naiwnym myślenie, że nie jest to przyjazd po tzw. socjal. Tacy ludzie powinni być odsyłani, bo w zasadzie z jakiej paki moje ciężko zarobione pieniądze zostaną przekazane na utrzymanie ludzi, którzy znaleźli łatwy sposób na życie? Dlaczego mam rezygnować z oglądania corocznego Betlejem Poznańskiego czy uczestnictwa w procesji na Boże Ciało, bo uraża to czyjeś uczucia religijne? Nie mogę się na to zgodzić. Wolę, żeby te pieniądze poszły na pomoc chorym dzieciom, dodatki dla staruszków z głodowymi emeryturami czy też remont linii kolejowej z Piły do Poznania.

Inaczej ma się sprawa uchodźców. Uważam, ze powinniśmy pomóc prześladowanym chrześcijanom i alawitom (liberalny i dość zlaicyzowany odłam islamu), przy zachowaniu kontroli nad ich poczynaniami, niezależnie od tego, czy to matki z dziećmi, starcy czy młode, zdrowe byki, takie jak ja. Bo tak naprawdę nie wiem, jakbym się zachował, gdyby wszystko, co znam, obróciło się w gruzy, a po ulicy biegali religijni fanatycy, chcący mnie zabić...

Moralniak do obejrzenia

Jeżeli nadal nie masz zdania na temat, którą opcję poprzeć, obejrzyj koniecznie ten film na Youtube. Według mnie, jest to iście salomonowe rozwiązanie problemu kryzysu uchodźczego.

#społeczeństwo #kryzys uchodźczy