Media donoszą, iż #PiS zamierza wdrożyć plan kompleksowej sanacji systemu edukacji. „Gazeta Prawna”podaje, że zamierzeniem partii Kaczyńskiego jest powołanie Narodowego Instytutu Programów, Wychowania i Podręczników. Nowa instytucja ma być niezależna od MEN. Przejmie część zadań od Ministerstwa Edukacji Narodowej. Będzie zatrudniała specjalistów w zakresie pedagogiki. 

Edukacja w Polsce jest obecnie w stanie opłakanym

Polski system edukacyjny cierpi na poważną chorobę. Aż 90% absolwentów szkół licealnych nie ma podstaw do podjęcia studiów wyższych. Maturzystom brakuje umiejętności logicznego myślenia oraz generowania i przetwarzania treści dyskursywnych. Gdyby zastosowano wobec nich takie wymagania egzaminacyjne jak wobec studentów z lat 90-tych ubiegłego wieku, ponad 90% z nich musiałoby pożegnać się z kontynuacją studiów.

Kryzys nauczania w polskich szkołach jest przede wszystkim efektem poważnych zaniedbań w sferze edukacji wczesnoszkolnej. Współczesny nauczyciel pierwszych klas szkoły podstawowej należy do tej generacji obywateli naszego państwa, którzy nie musieli zdawać na maturze matematyki w charakterze przedmiotu obowiązkowego.

Typowy nauczyciel szkoły podstawowej jest matematycznym analfabetą. Nie potrafi rozwiązać zadania z treścią wymagającego zastosowania układu dwóch równań liniowych z dwiema niewiadomymi. Łatwo jest znaleźć również takich, którzy nie umiejeją obliczać procentów z liczb. Zdarzają się wychowawcy #dzieci, którzy mają kłopoty z zastosowaniem algorytmu pisemnego mnożenia.

Studia pedagogiczne w Polsce nie przygotowują do zawodu nauczyciela

Studia w zakresie pedagogiki wczesnoszkolnej w naszych szkołach wyższych są anachroniczne. W ich programach nie znajdziemy takich przedmiotów, jak psycholingwistyka, kognitywistyka arytmetyki, psychologia poznawcza, lingwistyka teoretyczna, psychologia kliniczna, teoria mnogości czy w końcu nauki o dyskursie.

W zamian, współczesny student pedagogiki otrzymuje papkę „wychowawczo-ideologiczną”, dotyczącą rodzin rekonstruowanych, czasu wolnego, wolontariatu, pana Boga i szczęścia. Po studiach świeżo upieczony pedagog świetnie pakuje w kościołach paczki świąteczne w ramach wolontariatu dla dzieci z tak zwanych „rodzin rozbitych”.

Od nauczycieli naszych dzieci powinniśmy jednak wymagać tego, aby nauczyli ich sprawnego czytania, liczenia i samodzielnego wytwarzania tekstów. Jakakolwiek reforma systemu edukacji w Polsce powinna więc dotyczyć sanacji systemu studiów pedagogicznych.

Czy jesteśmy w stanie dokonać sanacji systemu oświaty?

Kondycja polskiej pedagogiki na światowym rynku akademickim jest najzwyczajniej bardzo słaba. Nasi specjaliści w zakresie badań edukacyjnych nie są w ogóle obecni w prestiżowych czasopismach pedagogicznych o światowym zasięgu. Nie poddają swoich dokonań naukowych międzynarodowej ocenie.

Nie wiemy, czy rodzimi eksperci od edukacji  mają coś wartościowego do powiedzenia, co upoważniałby ich do opracowywania programów edukacyjnych dla naszych dzieci.

Co czeka nasze dzieci w szkołach, kiedy PiS zdobędzie władzę?

Komentatorzy pisowskiego programu  wskazują  na to, iż PiS zamierza doprowadzić do „nacjonalizacji” programów nauczania. Celem reformy ma być „kształtowanie wspólnej świadomości uczniów”. Nawet na lekcjach fizyki i chemii maja znaleźć się elementy wychowawcze.

Kaczyński i jego partia zamierzają więc obudzić w umysłach polskich dzieci „ducha narodu”. Poraża to, iż w pisowskim projekcie nie zwraca się uwagi  na wszechogarniającą dematematyzację umysłów uczniów. Bez kompetencji matematycznych nie da się budować nowoczesnego, otwartego społeczeństwa, posługującego się standardami racjonalności. Czy PiS zamierza jeszcze głębiej - niż PO to czyniła - nas dematematyzować?

Źródła: B. Śliwerski, Przymiarka do oświatowego POPisu; Nadchodzi wielka reforma edukacyjna, Gazeta Prawna, 09.09.2015; W. Krysztofiak, Beznadzieja szkół skutkiem ideologiczności polskiej oświaty, blogi.newsweek.pl;  #szkoła