"Wybacz, kochanie, ale dzisiaj nie pójdę z tobą do kina, bo jest mecz" -  przyzwyczajajcie się, Drogie Panie, ponieważ aż do maja w większość wtorkowych i środowych wieczorów będziecie słuchać podobnych wykrętów od Waszych partnerów. No, chyba że same przekonacie się do futbolowego zawrotu głowy. Dzisiejszego wtorkowego wieczora startuje bowiem #Liga Mistrzów - czyli rozgrywki piłkarskie lepsze od Mundialu, Euro i Copa America razem wziętych, bo rozgrywanych co roku i trwających znacznie dłużej od wywołanych do tablicy czempionatów. A ta edycja zapowiada się szczególnie interesująco.

Trąci egzotyką

Odkąd moja pamięć sięga, nie przypominam sobie podobnie egzotycznego zestawu drużyn, jak w tym sezonie. I nie chodzi tylko o to, że do tegorocznej Ligi Mistrzów zakwalifikowało się  aż pięć drużyn hiszpańskich (#Barcelona, Real, Atletico, Sevilla i Valencia). Mamy Borussię Moenschengladbach i VfL Wolfsburg, czyli reprezentantów Niemiec pojawiających się znacznie rzadziej niż ich krajanie z Bayernu, Bayeru czy Schalke. Mamy wielkie firmy powracające po krótszej (Manchester United) i dłuższej przerwie (Olimpique Lyon, PSV). Wreszcie mamy dawno niewidzianego mistrza z Izraela (Maccabi Tel Awiw) i debiutanta - mistrza Kazachstanu (Astana - tym razem  nie chodzi o kolarzy). Smaku dodadzą przedstawiciele Chorwacji, Białorusi, Rosji, Ukrainy, Włoch, Belgii czy Grecji.

Oczywiście, ja też chciałbym w międzynarodowym sosie widzieć mistrza Polski. Niestety, mistrzowi Polski aktualnie nie w głowie jakieś Ligi Mistrzów. Mistrz Polski obecnie zajęty jest ambitną walką o utrzymanie w Ekstraklasie, a niedługo zajmie się obijaniem (oby przeciwników) w Lidze Europejskiej. Niemniej, mimo że nie ma "naszych" (bo właściwie to są, ale w zagranicznych klubach) sam fakt, iż w tym roku mam przed oczami tych, których widuję "od zawsze", tych, których widzę od niedawna, tych, których nie widziałem od bardzo dawna i tych, których widzę po raz pierwszy, skłania mnie do tego, by zasiąść we wtorkowy lub środowy wieczór przed telewizorem i oglądać wyczyny orłów, sokołów, herosów.

Pytania, zagadki i niewiadome

 Czy to właśnie Barcelona wygra Ligę Mistrzów drugi raz z rzędu, a może po uszaty puchar sięgnie Real? Albo Bayern? Jak Benfica, Atletico i Galatasaray zniosą tysiące kilometrów podróży samolotem do Astany? I na odwrót. Ile punktów na obcych boiskach zdobędą Kazachowie, gdy będą mieć za sobą tysiące kilometrów? Jak spisze się Manchester United, który poprzednią Ligę Mistrzów oglądał z perspektywy kibica? Czy BATE, Malmoe i Dinamo będą jedynie dostarczycielami punktów, czy może uda im się złoić skórę jakiemuś napuszonemu faworytowi? Na odpowiedzi mamy czas do maja.

źródło: sport.pl #piłka nożna