Chcąc nie chcąc przybyła do nas masa homines novi, których, chcąc nie chcąc, trzeba jakość zagospodarować. Słowo jest trochę przedmiotowe, ale właśnie zimnego i pozbawionego emocji podejście nam teraz brakuje.

Charybda i Scylla

Prawicowa Charybda, rozpoznając w każdym Arabie islamistę, jak w geju pederastę, a w lemingu leminga (tylko gorszego gatunku), straszy nas, że każdemu imigrantowi tylko okrzyk: veni, vidi, vici (jak to będzie po arabsku?), w głowie. I tylko podboje i gwałty; dżihad na każdej ulicy. Lewicowa Scylla, trzeba przyznać, rozmiarów znaczniejszych, widzi tylko siewców nienawiści, których tylko przez wzgląd na miejsce urodzenia zwać można Europejczykami. Lecz jak oni bardzo do tego miana nie pasują! Jak bardzo!

Europejczyk nie tyle otwiera drzwi, co z framug wywala, ściany świata zwala, mury są mu najpaskudniejszym widokiem, z wielkim walcem przemierzając kontynenty wyrównuje je, aż świat osiągnie upragnioną płaskość. Już ogłosiła: nie masz Araba, Europejczyka, a kto mówi inaczej, tego w... Bo dobrze jest! Charybda i Scylla patrzą na siebie z rosnącą nienawiścią. Czy nie lepiej tak przy jednej Scylli siedzieć lub Charybdzie czuwać?

Świat zmienny jest

Jednak w jednym są obie bestie zgodne: wielkie, oj, wielkie nas zmiany czekają. Może zazieleni się niebo (chlipie Charybda, a Scylla podskakuje radośnie), znikną z narodowych jadłospisów grochówki i bigosy, a nad rodzinnym stołem pocić się będzie kebab (już Charybdzie burczy, Scylli błogo).

Charybda pod ochronę wziąć chce maciory, Scylla każe z kolei wieprze wypędzić do lasów. Arab pełen cnót wszelakich lub przywar licznych, ma nieść ze sobą wielkie zmiany; dla lewicy oczekiwane, jako zapowiedź kolejnej fali wielokulturowości, dla prawicy przedświt apokalipsy. 

Arab z właściwościami

Jednak na chłodno, bez emocji. Arabowie i inni muzułmańscy przybysze, zmieniają rzeczywistość wokół siebie, lecz tę niezwykłą właściwość mają wszystkie narody i grupy etniczne. Spolszczenie dzielnic Avondale w Chicago może równie przeszkadzać Amerykanom, jak zarabizowanie Barbes w Paryż Francuzom. Gdzie pojawia się Arab za nim zjawiają się jego sklepy, krawcy szyjący specjalnie dla niego i duchowi podtrzymujący w nim wiarę przodków - nie jest on czystym duchem ani człowiekiem bez właściwości.

Kultura kebabu

I tym samym nie można, traktując go jak czystą kartkę, zapisać na nim, co się komu śni. To, co pozostanie z przychodzących z nim tradycji i zwyczajów, zweryfikuje się samo. Zresztą póki co weryfikacja ta daje dość zaskakujące wyniku. Dzieci imigrantów szybko przyjmują miejscowe języki, ubiory i przyzwyczajenia. Oznacza to tę upragnioną, wychwalaną asymilację, której nie można mylić z bardziej złożonym procesem integracji - wejścia w kulturę oraz strukturę społeczną.

Arabowie de facto nie wnieśli zbyt wiele przez ostatnie 200 lat do Europy, czego piewcy wielokulturowości nie chcą jakoś zauważyć. Żadna ważna idea, myśl polityczna, społeczna czy ekonomiczna nie przyszła do nas przez ostatnie dwa stulecia ze świata arabskiego. Wielki wpływ kultury islamu dotyczy średniowiecza, lecz nie czasów współczesnych. Pozostaje tylko jeden element - kuchnia.

Za 300 lat

Trudno więc mówić tutaj o tym, by Arabowie mogli wzbogacić lub zniszczyć Europę. Teraz czas by odpowiedzieć na tytułowe pytanie: jak długo może trwać ich integracja? Mniemam, że około 200/300 lat. I mam na to pewne dowody. Gdy upadł Rzym i na jego terenie utworzyły się państwa germańskie przez całe wieki potomkowie Rzymian i Germanów żyli obok siebie, lecz osobno (prawnie i kulturowo).

Ich integracja spełniła się około czasów Karola Wielkiego. Nim Hiszpanie i Indianie stworzyli narody Meksyku i Peru minęły wieki. Również nim polscy Żydzi zaczęli być ważnym elementem naszej kultury. Historia w tych sprawach nie przyspiesza. Nie oczekujmy, że jutro Arabowie staną się już w pełni "nasi". To sprawa stuleci. 

Źródło: arabnews.com #Islam #społeczeństwo