Słynna posłanka Krystyna Pawłowicz, która reprezentuje w Sejmie Prawo i Sprawiedliwość, wykreowała w przestrzeni medialnej nową hucpę. Jako nauczyciel akademicki, posiadający stopień doktora habilitowanego, a także były sędzia Trybunału Stanu, poucza w sposób stanowczy, iż leksem „wziąść” reprezentuje poprawną formę bezokolicznikową czasownika "wziąć". Kiedy internauci wyrazili swoją opinię, iż napis „wziąść” jest z pewnością niepoprawny ortograficznie, posłanka Pawłowicz oskarżyła ich o polityczne lewactwo. Co więcej, zarzuciła im posiadanie „cechy przejętej po komunistach psujących język”.

Krystyna Pawłowicz obraża najwybitniejszych, polskich znawców języka polskiego

W najważniejszych słownikach języka polskiego, autoryzowanych przez Radę Języka Polskiego, powołaną przez Prezydium Polskiej Akademii Nauk w 1996 roku, forma „wziąść” jest traktowana jako niepoprawna. Wskazuje się, że choć użytkownicy naszego języka niekiedy w mowie używają jej, to jednak fakt ten nie jest w żaden sposób determinowany etymologicznie.

Jako polityk i jednocześnie pracownik akademicki, Pawłowicz oskarżyła więc wszystkich profesorów zasiadających w instytucji chroniącej polszczyznę o bycie „skażonym komunizmem” oraz o to, że psują język polski. Jej zachowanie bez wątpienia przypomina niektóre działania Stalina podczas rozmaitych czystek w Związku Radzieckim.

Kaczyński milczy w kwestii skandalicznego szaleństwa Pawłowicz

Bez wątpienia Krystyna Pawłowicz niszczy swoim zachowaniem nie tylko wizerunek Prawa i Sprawiedliwości, ale urzędu prezydenckiego. Andrzej Duda został bowiem wybrany przez elektorat partii Kaczyńskiego, której jedną z najjaśniejszych gwiazd medialnych jest właśnie dr hab. Krystyna Pawłowicz.

Błędy ortograficzne zdarzają się nawet prezydentom. Niektórzy piszą „bul” zamiast „ból”. Trudno jednak znaleźć w cywilizowanym, demokratycznym państwie polityka, który będzie wyzywał od komuchów tych wszystkich, którzy używają formy poprawnej „ból”. Polityk, który upierałby się przy poprawności przysłowiowego „bula’, zostałby scharakteryzowany przez obywateli jako niebezpieczny szaleniec.

Lider Prawa i Sprawiedliwości dotychczas nie zareagował na skandaliczne zachowanie jednej z najważniejszych postaci jego partii. Czy w ten sposób daje do zrozumienia wyborcom, iż po zwycięskich wyborach wszystkich, którzy nie będą zgadzali się z jego programem, będzie można wyzywać od komuchów i szkodników?

PiS dryfuje w stronę barbarzyństwa

Polityk, który wyzywa od lewaków, komuchów i szkodników najwybitniejszych profesorów, jest zdolny do podejmowania niebezpiecznych, szaleńczych i irracjonalnych decyzji. Nie liczy się bowiem z żadną ustaloną wiedzą. Swoim zachowaniem, Krystyna Pawłowicz właśnie ujawniła wyborcom swój stosunek do wiedzy, nauki oraz osób tworzących te najważniejsze dobra kulturowe. Jest w stanie palić zakazane książki, w których będzie wydrukowany wyraz „wziąć”.

Jeśli #Jarosław Kaczyński nie zamierza podciąć sobie politycznych żył, to powinien wyrzucić Pawłowicz ze swojej partii. Brak tego aktu będzie zinterpretowany w przestrzeni publicznej jako manifestowanie postawy przyzwolenia na brutalne, agresywne, bezwzględne i brunatne niszczenie polskiej nauki.

Czy media wymuszą na Kaczyńskim wyrzucenie Pawłowicz z jego partii? Czy Prawo i Sprawiedliwość pokaże obywatelom, iż jego ugrupowanie preferuje wartości profesjonalizmu, rzetelności oraz szacunku dla wiedzy naukowej ponad mafijną lojalność?

Źródło: Krystyna Pawłowicz dzieli Polskę, Wyborcza.pl  #PiS #Andrzej Duda