Morze krwi widziałem w swoim życiu dwa razy i to w tv ( na szczęście ). Za pierwszym razem była to relacja z egzekucji ofiar terrorystów z #ISIS. Za drugim razem obrazek nadszedł z Wysp Owczych i nie jestem pewien, która z relacji wstrząsnęła mną bardziej...

Wyspy Owcze to archipelag o łącznej powierzchni 1399 km² leżący, gdzieś na morzu Norweskim pomiędzy Islandią, Anglią a Norwegią. Na tych wulkanicznych wysepkach żyje ok 48 tys. ludzi ( to luteranie mówiący głównie w języku duńskim ), którzy od wieków kultywują pewną tradycję. Jako że „od zawsze” klimat nie oszczędzał wyspiarzy, to zdobycie mięsa było priorytetem oznaczającym przeżycie lub śmierć tych ludzi. Aby zdobyć mięso, mieszkańcy Wysp Owczych polowali na grindwale, których stada na początku lata przepływają najbliżej wysp. Polowanie zaczyna się od otoczenia stada i ranienia jak największej liczby osobników. Grindwale mają bardzo silny instynkt stadny, a pomiędzy poszczególnymi osobnikami zachodzi silna więź emocjonalna, która nie pozwala im na pozostawienie rannego towarzysza. Ranne zwierzęta zapędzane są łodziami motorowymi do zatoki, gdzie już czeka na nich bogobojna rzesza mieszkańców wysp po to, by wyrżnąć każdego grindwala w zasięgu ręki. W tym miesiącu zabili w ten sposób 250 szt. ale rocznie ginie w tej okolicy ok. tysiąca grindwali. Członkowie amerykańskiej organizacji „Sea Shepard Conservation Society” nagrali film, dokumentujący ten mord i to dzięki nim mogliśmy usłyszeć i zobaczyć to, co się tam odbywa.

Zgodnie z tamtejszym prawem dwóch członków organizacji zostało zatrzymanych przez policję. Grożą im dwa lata więzienia. W UE i Danii ( Wyspy Owcze są pod kuratelą Danii właśnie ) tego typu polowania są zakazane, ale na wyspach zakazane nie są i ich mieszkańcy korzystają ze sposobności kultywowania swojej „tradycji”. Nie potrafię wyrazić swojej pogardy dla ludzi mordujących niewinne istoty tylko po to, by dać ujście swoim morderczym instynktom, bo dziś mieszkańcy Wysp Owczych nie umierają z głodu, wręcz przeciwnie – są obywatelami jednego z najbogatszych państw świata.

Terroryści z ISIS mają „tradycję” podrzynania gardeł, palenie żywcem, zrzucania z budynków i zasypywania żywcem, każdego, kto zostanie uznany przez nich za niewiernego. Ale niewiernym być nie musi. Może to być kobieta wielokrotnie zgwałcona i już im do niczego nie potrzebna, może to być przedstawiciel mniejszości seksualnej albo po prostu ktoś, kto popełni niewybaczalny błąd i skrytykuje te bydlaki...

Proszę powiedzieć, czy widzicie jakąś różnicę pomiędzy mieszkańcami Wysp Owczych a bydłem z ISIS? Ja takiej różnicy raczej nie dostrzegam. Jeśli już to tylko taką że jeszcze większym tchórzostwem jest zabijanie niewinnych zwierząt. W Polsce wielu ludzi oburzyło się po zapoznaniu się z materiałem z wysp, ale... niemal co tydzień dowiadujemy się z mediów, że jakiś mieszkaniec naszego pięknego kraju zakopuje żywcem psa albo chce go zarąbać siekierą, zostawia przywiązanego w lesie czy topi uwięzione w worku zwierzą w najbliższym jeziorze czy rzece ( swoją drogą, topienie w worku np. kotów to już nasza polska „tradycja” ).

Kiedyś, dawno, dawno temu, tradycją było wybieranie z rady starszych najmądrzejszego człowieka, by jemu właśnie powierzyć rządy nad całym plemieniem. W tej chwili każde państwo ma swój rząd, UE również, ale nie znalazł się do tej poryt aki mądry, który powstrzymałby te gwałty na zwierzętach jednym zwykłym podpisem. Człowiek jest jedynym zwierzęciem na tej planecie, które zabija dla przyjemności. Czy świat na naszych oczach płynie ku morzu głupoty i związanej z nią samozagładzie?