Sprawdzalny fakt historyczny numer 1: wszystkie inne państwa położone między Rosją a Niemcami wystąpiły zbrojnie po stronie Hitlera przeciw Stalinowi. Ich przywódcy rozumowali logicznie zamiast czepiać się mrzonek. Po pierwsze zdawali sobie sprawę, że Hitler potrafi być pragmatykiem, a Stalin nie zgodziłby się na zachowanie ich odrębności w jakiekolwiek sprawie. Po drugie rozumieli, że mocarstwa zachodnie nie są w stanie obronić ich przed Trzecią Rzeszą. O obronie przed Armią Czerwoną z przywódcami tych mocarstw nie było nawet po co rozmawiać. Po trzecie, za współpracę z Hitlerem spodziewali się od niego nagrody i nie zawiedli się. Tak np. Węgrzy odzyskali ziemie zamieszkane w większości przez ich rodaków, z Siedmiogrodem na czele. Po czwarte zapewne liczyli się z tym, że Hitler może przegrać, ale rozumieli, że nawet w takim wypadku front przejdzie przez ich kraje tylko raz, a nie dwa razy.

 

Bezsporny fakt historyczny numer 2. W imieniu Hitlera Ribbentrop kilkakrotnie proponował polskiemu ambasadorowi w Berlinie Józefowi Lipskiemu podobny układ. Kierujący polską polityką zagraniczną Józef Beck, bezkrytycznie zapatrzony w Anglię, odrzucił te propozycje.

Reżim sanacyjny odrzucił sojusz z Hitlerem, a czy mógł pójść ze Stalinem?

Od roku 1926 Polską rządzili ludzie, którzy zagarnęli władzę w drodze zamachu stanu. Przeciwko nim występowały cieszące się ogromnym poparciem społeczeństwa partie socjaldemokratów, ludowców i narodowców. Ich dyktatura była stosunkowo łagodna i pod naciskiem narodu zaczęli poszukiwać możliwości przeciągnięcia opozycji na swoją stronę. Udało im się porozumieć z częścią narodowców, których cechowała jednoznaczna niechęć do każdych Niemiec.

 

Obawiając się utraty Pomorza i Śląska większość Polaków była przeciwna pójściu z Hitlerem na Stalina. Pozostawała odwrotna możliwość. Z punktu widzenia wojskowych możliwości przeciwstawienia się Trzeciej Rzeszy ta opcja była wykonalna tylko wspólnie z Czechosłowacją. Raz, Czesi mieli większe niż międzywojenna Polska możliwości produkcji broni, a dwa, opanowanie ich państwa przez Hitlera oznaczało okrążenie Polski.

 

Za pomoc ze strony Stalina trzeba byłoby zapłacić większością kresów wschodnich. Zapewne dałoby się wytargować utrzymanie przy Polsce Wileńszczyzny, Lwowa i Brześcia Litewskiego, gdzie ogromna większość mieszkańców mówiła po polsku. Po klęsce Hitlera ZSRR nagrodziłby Polaków co najmniej całym Górnym Śląskiem, Mazurami i Gdańskiem. Stalin też bywał pragmatykiem, czego dowiódł po 1944, przywracając Polsce granice piastowskie. Co prawda po czystkach w Armii Czerwonej zwycięstwo ZSRR nad państwem Hitlera stało się mało realne... Acz nie wykluczone (walki nad rzeką Chałchyn-Goł).

W kierunku geopolitycznego samobójstwa

Kolejny bezsporny fakt historyczny. Reżim sanacyjny, uwierzywszy we własną propagandę jakoby Polska była mocarstwem, postanowił wystąpić przeciw Trzeciej Rzeszy po rozbiorze Czechosłowacji. Mimo, że zdrowy rozum wskazywał na konieczność chwytania się ostatniej deski ratunku przed straszliwą wojną z bezlitosnym nieprzyjacielem – propozycji Ribbentropa. Mimo, że doświadczenia historii wskazywały, że w podobnych sytuacjach dochodziło do antypolskiego porozumienia Niemiec i Rosji oraz zdrady mocarstw zachodnich.

 

Społeczeństwo, któremu wbijano go głowy romantyczne bzdury o Chrystusie narodów, posłannictwo walki z Niemcami i Moskalami jako rzekomo przedstawicielami niższych cywilizacji itd. itp. ochoczo poszło na rzeź. Rzeź, jakiej ludzie mówiący po polsku nie doznali nawet w czasie najazdów tatarskich XIII wieku, które nie dotarły na Pomorze i Wielkopolskę. Ta skłonność do wiary w piramidalne bzdury, czekania na cuda i braku samodzielnego myślenia pozostała. Należy myśleć z obawą o tym, do czego może to doprowadzić nasz kraj w obecnej coraz trudniejszej sytuacji międzynarodowej. Pokolenie mojego dziadka rzuciło na stos swój życia los, a sprytniejsi od nas upiekli nad tym stosem swoje pieczenie. #historia lubi się powtarzać tym, co nie rozumieją jej nauk. #Rosja #Niemcy