Kto nie dysponuje samochodem, kogo nie stać na to ani finansowo, ani zdrowotnie – nie rozumie problemów budowy nowych autostrad. Nie odczuwa także potrzeby korzystania z szybkich kolei typu Pendolino i jemu podobnych czy innych dalekich drogich przejazdów zwanych przewrotnie tanimi (TLK), czy też przelotów samolotami.

Nasze państwo nie powinno silić się na supernowoczesność i wydawać miliardów np. na luksusowe (i nieprzystosowane) Pendolino, skoro niezaspokojone są najbardziej podstawowe lokalne potrzeby ludzi mniej zamożnych z małych miejscowości. Niezbędny staje się przełom ekonomiczny, zapewniający codzienną łączność z najbliższym większym miastem na niedrogim, a znośnym poziomie.

Podstawowe potrzeby

Ludziom uboższym, często schorowanym, starszym czy niesprawnym takich luksusów jak loty, autostrady, ekspresy itp. zupełnie nie potrzeba A jest takich osób w naszym społeczeństwie naprawdę niemało! Ci ludzie mają swoje inne bardzo ważne i życiowo niezbędne potrzeby. Otóż muszą oni chociażby stawiać się np. na wizyty u lekarzy specjalistów. Nie dość, że na taka wizytę czekają długimi miesiącami, a nawet latami, to jeszcze potrzebują dojechać z małych miast i wsi do większych ośrodków, gdzie takowi specjaliści przyjmują.

Niejednokrotnie osoby z małych miejscowości muszą także obowiązkowo stawiać się do lekarzy orzeczników (przyjmujących jedynie w niektórych, czasem bardzo odległych miejscach) żeby otrzymać np. orzeczenie stopnia niepełnosprawności, uzyskać lub przedłużyć swe uprawnienia do renty czy innych świadczeń.

Tacy lekarze-orzecznicy mają niesamowitą wręcz moc i to zarówno w zakresie decydowania o czyichś życiowych losach, jak i moc uzdrawiania. Większość pacjentów po wizycie u nich okazuje się od razu zdolna do pracy, w pełni sprawna, nie wymagająca żadnej pomocy czy zasiłku rentowego, chorobowego lub innych świadczeń. Ale nieszczęsny delikwent, niezależnie od stanu, pokonując wiele trudności, musi się u takiego orzecznika pojawić.

Biedak np. bez nogi, ręki, sparaliżowany, po wylewach, zawałach itp., obarczony ewidentnie nieuleczalnymi chorobami czy dysfunkcjami nie tylko musi tam jakoś dojechać, ale też czynić to wielokrotnie. Wszelkie orzeczenia wydawane są najczęściej jedynie na czas określony. Jakby utracone ręce, nogi były w stanie odrastać, nowotwory same się leczyć, a zawały, udary, zwyrodnienia itp. potrafiły po prostu zanikać i znikać. Takie nieludzkie narażanie ciężko dotkniętych nieszczęściami osób na stresy i trudy kolejnych wypraw do orzecznikowych „cudotwórców” to po prostu horror, bezduszność i głupota.

Zamiast nieść pomoc takim ludziom, działania placówek szeroko pojętej opieki społecznej są dokładnie odwrotne.

Inni, także zbyt mało przyjaźni

W ten niechlubny, utrudniający życie nurt, włączają się w także kolejowe Przewozy Regionalne czy lokalne linie autobusowe.

Spójrzmy chociażby na sam wygląd i wyposażenie wielu dworców PKP czy PKS w mniejszych miejscowościach. Żadnych udogodnień, przyjaznych miejsc, czasem brak nawet ochrony przed warunkami atmosferycznymi. Na niektórych „niby dworcach” czy przystankach spotkamy jedynie "przewiewne" wiaty, albo nieogrzewane zaniedbane pomieszczenia, z powybijanymi szybami, bez toalet i znośnej poczekalni.

Do tego odczuwa się wyraźnie brak podstawowej troski o punktualność i niezawodność lokalnych połączeń, a przecież bywają one jedyną możliwością kontaktu ze światem mieszkańców małych miejscowości. Często brak na takich dworcach informacji lub są one niejasne, nieczytelne, bo np. zbyt małe i niewidoczne litery na rozkładach. Rozwieszane są rozkłady różnych przewoźników, w tym np. bieżące i przyszłe. Nie jest jasne, co i kiedy obowiązuje, trudno to odczytać, zbyt dużo pułapek czeka na niezbyt sprawnego i niezamożnego obywatela.

Czy nie czas zatroszczyć się o osoby znajdujące się w słabszej sytuacji?  Powinien nadejść kres różnic w poziomie życia i dostępności usług w różnych środowiskach! Należałoby skierować na ten cel odpowiednie środki publiczne.  #finanse publiczne #społeczeństwo #niepełnosprawni