Historia Andrzeja Dudy, a zwłaszcza ostatnie miesiące ukazują kopciuszka, nieznanego polityka polskiego, zawodnika ligi amatorskiej który ku własnemu i wielu zdziwieniu ląduję na piedestale politycznym. Człowiek, o którym wcześniej mało kto słyszał, przedstawiciel wydawałoby się antypodów PiS i twarz zupełnie nieznana przeciętnemu Kowalskiemu stanął w szeregu polskich prezydentów. Jarosław Kaczyński jak dr. Frankenstein od jakiegoś już czasu przedstawia światu swoje kreacje. Nieudanym eksperymentem staje się profesor Gliński, prototyp avatara prezesa okazuje się wadliwy. Nie potrafi zaistnieć, przyciągnąć tłumów, choć wierny jednak musi być odstawiony „na półkę”. Prezes nie daje za wygraną, a laboratorium polityczne PiS wydaje na świat Andrzeja Dudę, oraz efekt uboczny kreacji politycznej Beatę Szydło. Duet uniesiony na fali niechęci wobec Bronisława Komorowskiego i jego partii, wzmocniony szeroką działalnością kościoła oraz widocznym kryzysem osiąga sukces. W przedbiegach kampanii wyborczej #Andrzej Duda nie nazywany był nawet „czarnym koniem”, mało który komentator polityczny postawiłby złamany grosz na jego nazwisko, a jednak…

Brak prawidłowej edukacji na ratunek Dudzie

 

Kampania prezydencka 2015 charakteryzowała się gorącą atmosferą bo i kandydaci nietuzinkowi. W szranki stanęło wielu, każdy zaś miał swój charakter i wizje. Były prezydent przywdział szaty mędrca i drużynowego, rozjemcy z wiecznie rozłożonymi  rękoma. Naprzeciwko stanęli Ryszard Petru ze swoją poddaną tuningowi wersją Platformy, mocny głos potrzeby zmian Paweł Kukiz i czarodziej z Krakowa- Andrzej Duda.  W trakcie gorącej kampanii tak samo jak swój twórca, Andrzej Duda posługiwał się wyborczą magią łamiąc wszelkie zasady czarodziejstwa. To, że Polska wymaga zmian nie ulega żadnej wątpliwości jednak zapowiadane z łatwością metody i sposoby pana prezydenta wprowadziłyby w konsternację najlepszych działaczy Hogvarthu. Społeczeństwo jednak tym się różni od od świadomych „czarodziejów”, że jest podatne na magię wyborczą. Gro głosujących w trakcie kampanii prezydenckiej na kandydata PiS zostało omamione i oślepione jego wizjami jak Indianin ognistą wodą. Jego obietnice nie mieściły się nawet granicach iluzji, a raczej mitomanii. Brak jakiejkolwiek edukacji obywatelskiej, świadomości funkcjonowania państwa, jego struktury oraz zasad doprowadziły do tego, że przeciętny Polak zwrócił się do magii. Wzmacnianie zaś przez kościół słuszności czarodziejskiej drogi nadało jej realnego charakteru. Jak się okazuje już teraz – czar prysł pozostawiając z jednej strony uśmiechnięte lico zwycięzcy, z drugiej zaś tradycyjnie okłamanego i zgorzkniałego Polaka.

Polska przedwyborcza i powyborcza Andrzeja Dudy

W trakcie wieców nowego prezydenta padały propozycje i rozwiązania, które naturalnie w demokratycznym państwie nie mogą zaistnieć w przeciągu nawet czterech lat. Ktoś kto zakładał, że prezydent elekt zmiany te wprowadzi- w tamtym dniu żył w kraju totalitarnym bo tylko w takim byłoby możliwe tak łatwe ich wprowadzenie. Zapomniało się jakoś panu prezydentowi, że istnieje sejm, senat, że jego wola nie jest kwintesencją decyzyjności państwa, a te słodkimi słówkami i czarami nie jest napędzane. Kolejne dni po zaprzysiężeniu przywracają Andrzejowi Dudzie wymiar ludzki, spadają czarodziejskie szaty obnażając „króla”. Polacy zamienili odrętwiałego harcerza, na nagiego króla, który teraz może tylko już czarować uśmiechem. Wątpliwym jest jednak to, że utrzyma poparcie podobne do tego przed wyborami. Już teraz panu prezydentowi wyskakują jak te grzyby po deszczu problemy ze spełnieniem tych fundamentalnych promes, które dały mu tyle „krzyżyków”. Summa summarum dla wielu Polaków zmiana ta okazała się znów kosmetyką tego z czym chcieli wreszcie się pożegnać- ignorancją i pychą polityczną. #wybory prezydenckie