Zaszczuć młodego człowieka tak, że się powiesił, z powodu swojej seksualnej czy jakiejkolwiek innej odmienności - to nie przynosi nam chluby. To jednak przychodzi naszemu społeczeństwu z łatwością. Podobnie jak wezwanie policji tylko dlatego, że jakiś facet rozmawia z dzieciakami na podwórku np. o lotnictwie drugiej wojny światowej i rozdaje czasopisma na ten temat. Podobnie jak wytykanie palcami i gorzej tych, którzy nie uczęszczają na szkolną lekcję "religii rzymsko-katolickiej". Natomiast już tak drobna rzecz jak zaniesienie zużytych eurobutelek po napojach chłodzących do odpowiedniego pojemnika i zgniecenie ich przed wrzuceniem... Do takiego wysiłku "kupą mości panowie" nie są zdolni. Tak też wychowują swoje dzieci. Wedle zasady: za wszystko, co dobrego przeze mnie zostanie zrobione, musi mi być szybko zapłacone.

Organizują się dobrze tylko do wyżywania się na słabszych i zbiórki pieniędzy

Co to za naród i co za społeczeństwo, które nie umie i nie chce organizować się, by skutecznie bronić swoich interesów? By dawać dobry przykład młodemu pokoleniu, by ratować je przed zapomnieniem historii naszego kraju, naszych wspaniałych bohaterów? Historii, której już prawie wcale nie uczy się w szkołach. Nie umie i nie chce organizować się, by skutecznie wspierać niezależnych dziennikarzy i twórców kultury. Przede wszystkim nie umie i boi się tłumnie występować w obronie własnych praw do życia w spokoju i szeroko rozumianym bezpieczeństwie. Ciekaw jestem, czy zaplanowaną na tę sobotę demonstrację na Placu Zamkowym w Warszawie, organizowaną przez Młodzież Wszechpolską, zaszczyci choćby parę tysięcy ludzi? No cóż, moim skromnym zdaniem graniczyłoby to z cudem. Nasi obywatele wysilają się poza pracą zarobkową tylko w fundacjach zbierających pieniądze na leczenie ich własnych dzieci. Właściwie rzecz biorąc swoją postawą zasługują na to, aby im w końcu dokwaterowano do bloków Afrykanów pod osłoną policji.

Wyjątkowo twardy żywot i znakomite zdrowie kołtuna polskiego

Przeciętny kołtun, praktykujący moralność pani Dulskiej w całym mnóstwie obrzydliwych odmian, ma się dobrze. Nie wychyla się, aby mu to czasem nie wyszło bokiem. Tak więc nie sprzeciwia się publicznie ani tzw. europejskim wartościom, ani bzdurom i nonsensom religii prawoczłowieczej. Mimo, że u siebie w domu drwi z nich sobie. Nie zdając sobie sprawy, że mu to, w dłuższej perspektywie, nic nie pomoże. Tak się bowiem składa, że pokolenie roku 1968 postanowiło zniszczyć go po trochu, stopniowo pozbawiając środków utrzymania i normalnych warunków życia. Jest bowiem typem skończonego głupca uważającego się za spryciarza. Przypominającego tych, którzy dawali sobie wcisnąć automat do podrabiania niepodrabialnych w tamtych czasach carskich rubli.

Polska prawica powinna przestać ulegać kołtuństwu

Kołtun na dobrą sprawę nie jest poważnym przeciwnikiem. Jego jedyną siłą jest siła społecznego bezwładu. Widziałem na własne oczy okres, w którym nasze społeczeństwo stało się aktywne i kiedy kołtunom pozostało tylko bezsilne narzekanie. Rzecz w tym jak przełamać ten bezwład. Ogół ludzi w każdym, choćby w miarę normalnym kraju to nie są kołtuni, ale ludzie uczciwi i przyzwoici. Porządny, a zarazem przeciętnie zorientowany człowiek instynktownie odrzuca skrajności oraz twierdzenia nie przystające do rzeczywistości. Nacjonalizm polegający na wyobrażaniu sobie, że nic istotnego nie zmieniło się w Europie przez ubiegłe sto lat, większość ludzi instynktownie odrzuca. Na Zachodzie i u naszych południowych sąsiadów cieszy się stałym i szerokim poparciem, zyskuje sobie nowych zwolenników nowoczesny patriotyzm Europy.

Drugim ogromnym błędem narodowców w Polsce jest nadmierne podkreślanie wątku grup nacisku LGBT (gejów, lesbijek, biseksualnych i transwestytów). Pomaganie w ten sposób w przenoszeniu wątku mniejszości seksualnych ze sfery spraw prywatnych do polityki. Zaś właśnie to jest celem pokolenia 1968. Odbija się to niczym rykoszet również na sytuacji Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Podtrzymywanie i zwiększanie społecznego zainteresowanie homoseksualizmem, pedofilią i efebofilią jest na rękę przeciwnikom religii. Wszystkim, którzy szermują prostackim argumentem na temat tego, kto rzekomo przeważnie garnie się do grona praktykującego celibat. Jeśli ta spirala nie zostanie przyhamowana, zaczną padać zdania, że Roman Dmowski zmarł jako stary kawaler, więc ... Zwykłych ludzi, w tym nie mających nic wspólnego ze środowiskami LGBT, razi to bezustanne wynoszenie tylnej części ciała i przyległości na transparenty. Tym bardziej, że ...

Pewne odruchy z pogranicza homoseksualizmu i miłości lesbijskiej są normą

Kiedy uczęszczałem do wyższych klas podstawówki i do liceum, to normą zachowań 3/4 moich rówieśników było rzucanie się na siebie nawzajem. Chodzi mi o zachowania, jakie nieraz występują wśród dorastających chłopców na meczach po strzeleniu bramki i trafieniu do kosza. Nastoletni zawodnicy rzucali się sobie w ramiona, poklepywali się nawzajem, nawet obalali się na ziemię, tarzając się w uściskach. Niektórzy wręcz wstać nie mogli... Na dodatek w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych często robili to ubrani tylko w naprawdę krótkie spodenki. Niemal wszyscy z nich golili nogi. Nasze koleżanki obłapiały się i całowały, w tym nieraz grupowo. Pobłażliwość społeczeństwa i państwa wobec takich zachowań, a także rozmaitych prób seksualnych najmłodszych obywateli była na porządku dziennym w końcówce PRL-u. No i co z tego? Nic, bo tylko ok. 5 procent z nich (pi razy oko, według naocznych obserwacji) znalazło się w szeregach tzw. kochających inaczej. Podobno taki ich odsetek utrzymuje się w Europie od wieków.

Dożyliśmy czasów, w których znów musi nas zjednoczyć wspólny wróg

Może się to dokonać na dwa sposoby. Tzn. albo zjednoczymy się na płaszczyźnie porozumienia wszystkich uczciwych i zdroworozsądkowo myślących ludzi przed szkodą, albo pod wpływem zagrożenia i tragedii, jakie zaczną nas masowo dotykać. Naród polski w swojej historii jednoczył się, niemal bez wyjątków, po szkodzie i w obliczu obcej przemocy. W czasie okupacji hitlerowskiej chcąc nie chcąc trzeba było walczyć, niekiedy ramię w ramię, również wraz z polskimi Żydami. Walczyć, aby przeżyć, bo na dłuższą metę jedynym sposobem przeżycia okazała się walka ze wspólnym, śmiertelnym wrogiem.

W walce z zagrażającymi nam i całej Europie skutkami niekontrolowanego, masowego napływu mieszkańców Afryki i Azji musimy być razem z uczciwymi Rosjanami, Niemcami, Żydami i Izraelczykami. Ze wszystkimi z nich, którzy nie służą nowej lewicy lub nie są jej częścią. Nawet z umiarkowanymi muzułmanami: szyitami, alawitami, bractwami sufickimi. Jeśli tego nie zrozumiemy sami, to skutki tej nowej wędrówki ludów, z islamizacją na czele, zapiszą nam tę prawdę na naszej własnej skórze. Zapiszą głębokimi ranami.

Utrzymywanie w tej sytuacji wrogości między ugrupowaniami ludzi, którzy martwią się o Polskę i Europę, a tymi, dla których islamizacja stanowi bezpośrednie zagrożenie, jest kategorycznym błędem. Nie wytwarzajmy sobie i nie podtrzymujmy niepotrzebnej piątej kolumny. Nie liczmy na to, że obóz ideologii zamkniętych przestanie nalegać na rozdzielenie mas nielegalnych imigrantów między kraje Unii Europejskiej. Zagrożenie tak bytu narodowego jak i wolności osobistej, całej społecznej tożsamości jest już bardzo blisko. Lada chwila może pojawić się wokół naszych domów. Zakończmy wojnę polsko-pedalską. #szkoła #religia #mobbing