Co jakiś czas w mediach pojawia się sensacja, że pod wpływem gier młody człowiek zabija drugą osobę, z zasady starszą i w dodatku z własnej rodziny, najczęściej ofiarą jest matka lub babcia. Morderstwo jest paskudną zbrodnią, tutaj każdy się zgadza i nie ma co do tego żadnych wątpliwości, więc rozważania w tym felietonie zejdą na inny temat - dlaczego media dopuszczają się tak mocnej manipulacji twierdząc, że wszystkiemu winne są gry?

Pole ekonomiczne

Francuski socjolog Pierre Bordieu w książce "O telewizji. Panowanie dziennikarstwa" zawarł pojęcie pola, rozumianego jako uwarunkowana struktura społeczna, której przedstawiciele dążą do tego samego celu. Wylicza różne rodzaje pól, ale z punktu widzenia tego felietonu najważniejsze jest pole ekonomiczne, w dużej mierze warunkujące pole medialne, dziennikarskie.

Pierwsza odpowiedź na pytanie, dlaczego media zrzucają winę na gry, jest następująca: w dzisiejszych czasach liczy się komercja. W etyce dziennikarskiej jako przykład złego postępowania dziennikarza przytacza się tak zwaną "zasadę 3S" - seks, śmierć, sensacja. Jak widać, do informacji o młodym chłopaku, który zabił swoją matkę, bo wydawało mu się, że jest bohaterem ulubionej gry, brakuje tylko seksu. Takie przedstawienie informacji działa świetnie na opinię publiczną pod komercyjnym kątem - wszyscy o tym mówią, oglądają, czytają, klikają, a wydawca zarabia - i to jest właśnie wpływ ekonomicznego pola na dziennikarskie.

Reklamowy rynek zbytu

Pogłębia się też różnica między telewizją a światem komputerowym, także Internetem. To niezrozumienie, widoczne w tendencji ludzi do wyłączania telewizora i przeszukiwania sieci, ma wpływ także na środowisko gier i graczy, dlatego że pomniejsza się reklamowy rynek zbytu. W oczywisty sposób zmniejsza to dochody stacjom telewizyjnym.

W antytezie do tej sytuacji stoją gry komputerowe, których grupa odbiorców bardzo dynamicznie się powiększa - i to właśnie sprawia, że dla telewizji są one wielkim rywalem; po prostu "kradną" im rynek zbytu. Oczywiście telewizja wykształciła mechanizmy obronne, między innymi takie jak stygmatyzacja. Kiedy chodzi o zbrodnię dokonaną przez osobę, która znana jest z tego, że lubi spędzać czas przed komputerem, materiały dziennikarskie zbierane są pod z góry założoną tezę: wszystko wina gier. Nie wyjaśnia się, że morderca mógł mieć poważne zaburzenia psychologiczne, cierpieć na chorobą psychiczną - a jeśli już jest o tym wzmianka, to tylko w takim wymiarze, że gra jest tym złym bodźcem, który bezpośrednio wpłynął na zachowanie mordercy.

Nie mają szans

Telewizja i jej władze mają pewien pomysł na uratowanie swojej pozycji względem gier; słyszą jakiś dzwon, ale nie za bardzo wiedzą, w którym kościele dzwoni. Wiadomym jest, że głównymi odbiorcami dzienników telewizyjnych są ludzie starsi i  w średnim wieku. Bardzo często są to ich jedyne źródła informacji, bowiem Internet i postępująca komputeryzacja budzą w nich niechęć i strach. Dzięki stygmatyzacji - przypisywaniu grom pewnych złych skojarzeń - i bazowaniu nie na rozsądku i intelekcie odbiorcy, a na jego emocjach, idealnie trafiają do starszych osób. Prowadzi to do konfliktu - młodzi grają i nie widzę w tym nic złego, a starsi próbują ich od tego odciągnąć, by nie stało się nic złego.

Takie zachowanie jest realizowaniem celów, jakie musi osiągnąć telewizja, by skutecznie się obronić. Najbardziej niezrozumiałe w działaniach telewizji jest to, że nie próbuje stać się inną możliwością spędzania czasu dla tych, którzy grają. Czy znajdzie się gracz, który odłoży trzecią część Wiedźmina, by obejrzeć Celebrity Splash? #Gry wideo