Jestem z nimi czasem. I to krótko. Tak się jakoś ułożyło! Znam ich niewielu! Ale bardzo cenię!

Sąsiad - przez miedzę

Jest samotny od śmierci matki. Niewiele o nim wiem. Czasem coś bąknie, że z matką mieszkał gdzie indziej. Tu jest od dawna. I jest z tego dumny. Jeździ na rowerku, kosi trawniki, dba o pieska. Pomoże. Sympatyczny i uczynny człowiek.. Czasem wspomina wykopaliska archeologiczne, przy których pracował w dzieciństwie. Obiecałem, że pojedziemy zobaczyć te skarby.

Drugi

Jest też taki z Rynku. Ma kłopoty ze zdrowiem, całe życie zjadła mu praca. Kiedyś byliśmy bliżej, dziś trudniej i jemu i mnie. Ale zawsze wita mnie uroczym uśmiechem, pogada. Martwi się synem - młodym gospodarzem, który będzie miał operację. Jego żona mówi: "Mamy syna w szpitalu". Żona młodsza, urocza - pracuje jak może: przy wnukach, przy gospodarstwie. Zastępuje męża, bo ten o kulach. Ona też swoje przeszła. I powiada: "Każdy chce dorobić". Ale mnie da owoce taniej!

Naprzeciw


A naprzeciwko? Wielkie gospodarstwo! Więcej widać ją - jest jak fryga. Też zajmie się wszystkim. Mąż misiowaty, silny, ogromne chłopisko, pomoże - ile może, nawet gdy spieszy się na pole. A jaka tam praca. wiadomo. Czasem w dzień i w nocy.
Do niej zwracam się czasem o pożyczkę, gdy zapomnę kupić jaja. Pożyczy z uśmiechem i uwagą: "Bez stempelka - bo to wiejskie". Odpowiadam: "Najlepsze". Potem zaniosę to, co przygotowałem, i szybko dostanę coś w zamian. Tak się tworzą relacje sąsiedzkie, które były i zawsze będą najwspanialszym objawem lokalnego życia.

Trochę dalej

Jeszcze inni są dalej. Ona nie stąd - zawsze gorzej - wiem po sobie. Czasem też wpadnie, troszkę pogadamy, pośmiejemy się - bardzo sympatycznie. Ma rodzinę. Dosyć to wszystko pokomplikowane, ale nie poddaje się, ciągle walczy. Chociaż dziś bywa też często na cmentarzu, chodzi, ogląda, zastanawia się, pielęgnuje grób wnuczka i rzuca mi się na szyję, gdy w rocznicę przeczytam fragment z Biblii. On ciężko pracuje.Ma wiele sił, ale nie ma gospodarstwa, za to jakie zainteresowania. Trochę różnymi starociami, trochę programami polityków.

Forum

Spotykam się z nimi często pod sklepem. Jest tam ławeczka i stolik. To forum dyskusyjne, chociaż młodszych można też spotkać wypoczywających w niedzielę na centralnym placu, zwanym dumnie parkiem, wśród drzew i koszonych trawników. Trzeba tam dotrzeć ulicą z pięknym widokiem na zamek, kłaniając się spotkanym, wśród coraz to nowych domów i wykonywanej właśnie kanalizacji.

To projekt unijny, przy którym napracowała się miejscowa pani sołtys. Zresztą, to nie jedyne jej osiągniecie. Przecież zamek i całe historyczne dziedzictwo to skarb. Imprezy przyciągają turystów, liczne stragany, edukują, pisze się o nich w prasie. Turyści, wiadomo, kupią bilet, zapłacą za parking, zainteresują się owocami, zajrzą do sklepu. Nawet ksiądz dobrodziej w upał zrzuca sutannę i kreci się w tym rozgardiaszu #społeczeństwo

Mała ojczyzna

Tak się tworzy lokalny patriotyzm najmniejszych ojczyzn. Czasem dyskutujemy, czy coś się zmienia. Nie byłem tu przez parę lat. Zmiany widzę. I to dużo pozytywnych. Moi sąsiedzi - miejscowi - widzą mniej. Stad dyskusja! Tak musi być.