#Beata Szydło, kandydatka PiS na urząd premiera, zapowiedziała, iż zamierza - o ile jej partia zwycięży w najbliższych wyborach parlamentarnych - wdrożyć projekt miesięcznego dodatku rodzinnego w wysokości 500 złotych na każde drugie i kolejne dziecko. Programem ma być objętych około 3.7 miliona dzieci. Roczny koszt pomocy socjalnej dla rodzin co najmniej z dwójką dzieci ma wynosić 22 miliardy złotych.

Komu będzie - według Szydło - przysługiwał dodatek na dzieci?

Według PiS, liczba żyjących w Polsce osób do 24 roku życia oraz pozostających na utrzymaniu rodziców wynosi 8.9 miliona. Według danych GUS, liczba osób w wieku od 0 do 24 lat wynosi 10.4 miliona. Oznacza to, że miesięczne zasiłki będą wypłacane jedynie dla 35% dzieci.

Według statystyk, na które powołuje się Szydło, w rodzinach z jednym dzieckiem poziom ubóstwa wynosi 2.1%, w rodzinach z dwójką dzieci - 4.9%, z trójką dzieci - 13.4% oraz z co najmniej czwórką - 32.7%. Według ekspertów doradzających pisowskiej kandydatce na premiera, osób na utrzymaniu rodziców w rodzinach z jednym dzieckiem żyje w Polsce 2.9 mln, z dwójką dzieci - 3.8 mln, z trójką - 1.4 mln oraz 0.7 mln - z co najmniej czwórką. Łatwo obliczyć, iż liczba dzieci żyjących w ubóstwie w naszym kraju wynosi więc około 660 tysięcy.

Pisowski projekt dodatków rodzinnych nie będzie więc obejmował wyłącznie dzieci zagrożonych ubóstwem w liczbie 660 tysięcy. Program będzie przede wszystkim wspierał rodziny o długim stażu małżeńskim z co najmniej dwójką dzieci.

Na jakie dzieci nie będzie przysługiwał dodatek Szydło?

Z programu zostanie wyłączonych około 2.8 mln rodzin mających jedno dziecko (a więc ponad 5 milionów wyborców). Pisowski projekt będzie zatem w głównej mierze dyskryminował ludzi młodych, posiadających jedną pociechę. Ponieważ większość rodzin z co najmniej dwójką dzieci stanowią małżeństwa ze względnie długim stażem, program proponowany przez Szydło będzie promował osoby w wieku powyżej 35 roku życia. Dzisiaj średni wiek kobiety rodzącej pierwsze dziecko wynosi ponad 29 lat, zaś średni wiek jego ojca jest szacowany na około 34 lata.

Ponadto, większość typowych, współczesnych, młodych rodzin optuje za posiadaniem tylko jednego dziecka. Wielodzietność jest obserwowana w środowiskach ludzi biednych (na ogół z niskim wykształceniem) bądź wśród osób bardzo bogatych. Młodzi obywatele naszego kraju do 35 roku życia, o dochodach zbliżonych do mediany, nie decydują się na posiadanie dwójki dzieci z powodów racjonalnych (niestabilność rynku pracy, uwikłanie w kredyt, dochody niewystarczające na poniesienie kosztów wychowywania dwójki dzieci czy też wzrastające potrzeby dysponowania wolnym czasem).

Konsekwencje realizacji projektu Szydło: klonowanie Terlikowskich i wygenerowanie chałupnictwa rozrodczego

Finansowanie z budżetu państwa, w kwocie 22 mld rocznie, rodzin z co najmniej dwójką dzieci wywoła poważny konflikt społeczny. Młodzi ludzie, poniżej 35 roku życia, nierzadko uwikłani w toksyczne kredyty frankowe, mający jedno dziecko, odczują systemową dyskryminację, inspirowaną katolickim modelem wielodzietnej rodziny egzemplifikowanym przez znanych wojujących katolików-frondystów, Małgorzatę i Tomasza Terlikowskich z pięciorgiem dzieci. Liberalne media szybko pozwolą młodym ludziom dostrzec fakt, iż ich kosztem państwo udziela pomocy społeczno-religijnym klonom Terlikowskich. Łatwo wyliczyć, iż katolicka rodzina z piątką dzieci otrzyma 30 tysięcy złotych rocznie.

Zgodnie z projektem, na każde drugie i kolejne dziecko rodzina, niezależnie od dochodu, otrzyma rocznie 6 tysięcy złotych. W takiej sytuacji, rodzenie kolejnych dzieci okaże się jedynym sposobem osiągania dochodu dla osób pozostających permanentnie bez pracy. Wdrożenie socjalnego programu Szydło spowoduje więc wzrost odsetka osób żyjących w ubóstwie. Czy nasz kraj stać na to, aby promować wielodzietność wśród ludzi żyjących w biedzie?

Puenta

Czy eksperci PiS przeczytali klasyczną pracę Johna Kennetha Galbraitha pod tytułem "Istota masowego ubóstwa"? Ślepe rozdawnictwo pieniędzy nie przyczynia się do eliminacji nędzy. W środowiskach nędzarzy uruchamia ono mechanizmy przystosowania się do niskiego standardu życia. Jednym z nich jest wzrost biologicznej reprodukcji. Realizując program socjalny Prawa i Sprawiedliwości, mamy szansę na podwojenie liczby 600 tysięcy dzieci żyjących w ubóstwie do kwoty miliona dwustu tysięcy w ciągu czterech lat.

Walkę z ujemnym przyrostem naturalnym należy prowadzić zgodnie ze strategią promocji modelu rodzenia pierwszego dziecka we wczesnym wieku dorosłego życia. Dlaczego Szydło nie chce wynagradzać młodych ludzi za ich pierwszą latorośl? Projekt dodatku w wysokości 500 złotych dla dzieci żyjących w ubóstwie oraz każdego pierwszego dziecka obejmowałby około 3.5 miliona pociech. Jego wdrożenie pobudzałoby również przyrost naturalny, blokując jednocześnie chałupnictwo rozrodcze. Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość nie chce realizować projektu socjalnego pierwszego dziecka? Odpowiedź jest oczywista: Terlikowscy nie dostaliby wówczas 30 tysięcy złotych rocznie.

Żródło: Ludność. Stan i struktura w przekroju terytorialnym, GUS 2014; Galbraight, J.K., Istota masowego ubóstwa #rodzicielstwo