Warszawski meczet przy Rondzie Zesłańców Syberyjskich chociaż na zdjęciach zdaje się być monumentalny - tak naprawdę jest bardzo małym budynkiem. Za to jest źródłem zamieszania i generuje wokół siebie sporo emocji. W ostatnich dniach zrobiło się wokół niego wyjątkowo gorąco, gdy nieznana sprawczyni obrzuciła go świńskimi łbami. Dla muzułmanów to dość dotkliwa obraza, tym bardziej że miała miejsce w trakcie ich jednego z najważniejszych świąt.

Muzułmanie na całym świecie od 17 czerwca obchodzą Ramadan - na pamiątkę czasu, w którym wedle wierzeń wyznawców islamu prorok Mahomet rozpoczął spisywanie Koranu. Wyjątkowym dniem w okresie miesięcznego postu jest Noc Przeznaczenia, która w tym roku przypadła między 12 a 13 lipca. - "Noc Przeznaczenia? Dzisiaj? Nie wiedziałem." - powiedział Hamid, podstarzały mężczyzna, który chwilę temu opuścił przybytek. Hamid określa siebie, jako niepraktykującego muzułmanina. Ma żonę Polkę i ze względu na dzieci sam dał się ochrzcić. - "Gdyby moi bracia muzułmanie o tym wiedzieli, pewnie by się skrzywili. Muszę już iść" - uciął rozmowę. Po chwili wrócił. W ogóle, większość zebranych wokół meczetu zachowuje się bardzo dziwnie. Pomimo trwania modlitwy, krzątają się po okolicy. Ewidentnie znudzeni. - "Ja już się modliłem" - odpiera Asim. Z kolei Hamid chociaż przybył pod meczet około godziny 21 w ciągu dwóch godzin do środka zajrzał może na kwadrans. Żona zapewne myśli, że jej ukochany do północy spędzi swój czas na kolanach.

Mało który polski muzułmanin mówi po Polsku. Między sobą mówią w językach arabskich. W kontakcie z ludźmi z zewnątrz najczęściej po angielsku. Pytam się więc o Noc Przeznaczenia. Czemu ten dzień jest tak ważny? Stoimy naprzeciw wielkiego kalendarza, na którym ten dzień jest wyjątkowo podkreślony. Kolejny wierzący w Allaha próbuje ustalić, kiedy tak naprawdę przypada ten dzień. Zbiera się grupa pięciu, później sześciu osób. Próbują ustalić, o co tak naprawdę chodzi w tym święcie, kiedy się zaczyna, kiedy kończy. Chyba rozmawiam z odpowiednikami letnich chrześcijan. Po godzinie w końcu udaje się ustalić główne założenia święta, ale dla obecnych dużo ważniejszym zadaniem wydaje się przekonanie mnie, iż #Islam "nie jest taki zły, jakim go malują". To religia miłości, wolności, szacunku - mówią.

Przybytek robi wrażenie. Kościoły katolickie czy protestanckie wydają się być chłodne. Natomiast już na wejściu do meczetu wyczuwalna jest dość dobrze woń kadzidła. -"To zapach ze świecy. Można ją kupić w sklepie, który jest przy naszym Centrum Muzułmańskim. Zapach utrzymuje się bardzo długo" - opowiada Thabid. Sala modlitw podobnie jak meczet. Na zdjęciu może wydawać się duża, ale tak naprawdę to pomieszczenie nie większe niż 100 mkw. Dywan bardzo miękki. Można siedzieć godzinami. Moi rozmówcy twierdzą, że obecni fanatycy niczym nie różnią się od krzyżowców. "To w głównej mierze politycy i bandyci, którzy w żadnym razie nie są wierzący" - tłumaczy jeden z obecnych w sali modlitw. Gdy już wszyscy czują się dość swobodnie, zaczynamy komunikować się w sposób coraz bardziej bezpośredni. - "Czy jeśli ktoś ciebie atakuje, masz prawo się bronić?" - zaczyna ośmielony rozmową Asim. -"To oczywista rzecz. I dlatego muzułmanie, jak wyznawcy innych religii są zmuszeni się bronić. To nie jest tak, że my jedziemy do innego kraju i na siłę kogoś zmuszamy. Nie atakujemy nikogo i nie przymuszamy do wierzenia w Allaha" - dodaje. -"Chociaż jest przypis, który nakazuje przeprowadzenie ataku, jeśli ktoś inny nie pozwala ci szerzyć wiarę" - poprawia kolegę Thabid. Zapanowuje moment ciszy, konsternacji. "Ale to rzadko się zdarza" - kończy niepewnie Asim. #Terroryzm

Jest już północ. Mogliby tak rozmawiać do rana. Odprowadzają mnie do wyjścia, bardzo kulturalni. Na zakończenie przypominają, co w islamie jest najważniejsze. Przypominają o pięciu filarach wiary. -"Pamiętaj. Islam to religia miłości, wolności i szacunku" - słyszę na odchodne.