Wszystko ma swój czas. Jest czas żniw, wakacji, potwora z Loch Ness... Okazuje się, że jak zawsze przed wyborami zaczął się również czas protestów. W tym roku troszkę wcześniej niż zwykle, ale przecież przywódcy związków zawodowych, którzy żyją z tego, że zarabiają dużą kaskę za to, że odbierają jednym, aby dać drugim, muszą się jakoś wykazać w pracy. Protestować zaczęły Związki Zawodowe Służb Mundurowych. To duży związek. Związki zawodowe operatorów kafara, związki zawodowe sekserów czy złomiarzy nie mają raczej szans na organizację większej imprezki przed budynkiem Rady Ministrów. Co innego Służby Mundurowe. Domagają się podwyżek i zapewne mają rację, ich praca jest odpowiedzialna, niebezpieczna i niezwykle przydatna dla państwa polskiego. Mnie jednak zdziwiło coś innego - w mediach ujrzałem dwóch policjantów w mundurach, którzy przed budynkiem Rady Ministrów wykrzykiwali... "złodzieje". Od razu trochę się przestraszyłem, że to jakieś nowe metody operacyjne policji, że teraz patrol policji, widząc włamywaczy do np. supermarketu, nie będzie ich aresztować, tylko w ramach nowych metod operacyjnych będą wykrzykiwać głośne "złodzieje" i włamywacze, poruszeni tym słusznym oskarżeniem, spuszczą potulnie głowy, wyciągną swędzące za czyjąś własnością łapki i sami założą sobie kajdanki... Może ja się nie znam, ale raczej należałoby uprzedzić tych policjantów, że to chyba nie zadziała. Może zrobi to nowo awansowana, pierwsza w historii Polski pani generał policji? To specjalnie dla Niej wymyślono spódnicę z lampasami, w której (w połączeniu z resztą munduru) prezentuje się niezwykle godnie. Kobieta słusznej postury, z dźwięcznym głosem, widać, że nie da sobie w kaszę dmuchać, a przecież właśnie kogoś takiego nam wszystkim potrzeba.

Mam jednak pewne wątpliwości, czy służby mundurowe nie wykonały klasycznego falstartu? Nawet dziecko w przedszkolu wie, że im bliżej wyborów, tym protest jest skuteczniejszy, a tu, panie, dopiero lipiec, a wybory w październiku?! Nie wiem, kto będzie protestował we wrześniu, ale wydaje się, że to właśnie ta grupa zawodowa ma szansę na największy sukces finansowy. Z drugiej strony to każda z opcji politycznych obiecuje takie góry złotówek, że pieniędzy nie powinno zabraknąć dla nikogo. Sam się zastanawiam nad jakimś maleńkim protestem, bo może nie dostanę milionów, ale przecie mnie osobiście chodzi o marne tysiące, więc chyba mam szansę, co? Tym bardziej że mój samotny protest nie będzie aż tak samotny, ponieważ służby mundurowe, tak czy inaczej, uczestniczą w każdym proteście. Co prawda nie zawsze ochraniają, czasem leją pałami, ale najczęściej są, a jakby ich nie było. Jeśli sytuacja w czasie takich protestów wymknie się spod kontroli, to zwykle, żeby zostać aresztowanym albo choćby dostać pałą przez łeb, trzeba najpierw wybić sporo szyb, spalić kilka samochodów i powyrywać znaki drogowe, aby #policja zareagowała. A ja się policji właściwie nie dziwię, bo "taki mamy klimat", że gdy lecą na głowy policjantów kamienie, gdy otrzymają już dawkę słów powszechnie uważanych za obraźliwe (w ilościach, które normalnego człowieka pozbawiłyby przynajmniej przytomności) i padają ranni jak muchy w kuchni dobrej gospodyni, to i tak znajdzie się grupa polityków, która z patriotycznego obowiązku poinformuje media, że żyjemy w państwie policyjnym, że ci bandyci w kominiarkach to tylko patriotyczna młodzież, która przecież musi wyrazić jakoś swoje poglądy i że policja swoją brutalnością pluje na demokrację. No cóż, prosty lud łyknie przecież wszystko. #wybory parlamentarne