Małżeństwa homoseksualne rozgrzewają umysły wielu osób. Czy słusznie? Problemem nie jest sam związek osób tej samej płci, ale widmo, że takie pary mogą w przyszłości wychowywać #dzieci. Czy może to zaburzyć identyfikację płciową dziecka? Odpowiedź brzmi TAK.

Kształtowanie się seksualności

Preferencje seksualne kształtują się pomiędzy 4 a 7 rokiem życia, czyli w tzw. okresie fallicznym, kiedy dziewczynka przeżywa kompleks Elektry, a chłopiec kompleks Edypa. Dziecko zakochuje się w rodzicu odmiennej płci i chce go "wykraść" dla siebie. Jeśli sytuacja w rodzinie jest normalna i dziecko ma dobry kontakt zarówno z mamą, jak i z tatą, szybko się orientuje, że mama należy do taty i na odwrót, musi więc przenieść swoje potrzeby na inne osoby. W przyszłości chłopak znajdzie dla siebie dziewczynę podobną do mamy, a dziewczyna chłopaka podobnego do taty. Jeśli jednak komunikacja w domu jest zaburzona, dziecko ma utrudniony kontakt z jednym z rodziców lub nie ma z nim więzi, zaczynają się kłopoty. Gdy rodzice nie szanują się wzajemnie, przeciągają dziecko, każde na swoją stronę, jednocześnie umniejszając obraz tego drugiego w oczach syna lub córki, problem staje się poważny.

Model związku

Dziecko uczy się przez obserwację i naśladownictwo, szczególnie rodziców. Model związku, który ukształtuje się w wieku 3 - 7 lat, stanie się obowiązujący na całe dorosłe życie. Osoba utożsami się z nim i będzie go zaciekle bronić sądząc, że jest jedynym obowiązującym wzorcem zachowań. W tym czasie na dziecko mają wpływ także inne osoby, z którymi ma styczność np. opiekunki, nauczycielki w przedszkolu i szkole, księża w kościele oraz znajomi rodziców, dziadkowie i dalsza rodzina. Oczywiście nie można wykluczyć wrodzonych predyspozycji danej osoby, jednak psychosomatyka jasno wskazuje, że istnieją szczególne układy rodzinne, w których do wystąpienia homoseksualizmu dochodzi najczęściej.

Chłopczyca

Kobieta staje się kobietą przez obserwację matki. Weźmy przykład dziecka wychowywanego w domu, w którym matka jest źle widziana, odosobniona lub nieobecna np. jest narkomanką. Za to ojciec ma więź z dziećmi i przekazuje im negatywny obraz matki. Dziewczynka nie mogąc utożsamić się z matką odrzuca swoją kobiecość. Ponieważ matka jest źle widziana, dziewczynka staje się, na ile to możliwe, podobna do ojca. "Żeby ojciec mnie kochał, muszę zaprzeczyć swojej kobiecości". Kobieta pochodząca z takiego domu wygląda, ubiera się i zachowuje po męsku. W przyszłości może być męską lesbijką. Często miewa problemy z żeńskimi hormonami, a tym samym z miesiączkowaniem. Nagminne są przypadki nieregularnych, bardzo bolesnych lub skąpych miesiączek. W skrajnych przypadkach dochodzi do ich zaniku np. w wyniku anoreksji. Z kolei syn odrzuca swój kobiecy aspekt i pozostaje w podświadomej relacji homoseksualnej z ojcem. Upodabnia się do niego i tak samo jak on traktuje kobiety. Efekt? Podatność na choroby weneryczne, przedwczesny wytrysk, bezpłodność.

Rywalizacja pomiędzy ojcem i synem

W tym modelu, co prawda ojciec szanuje matkę, ale reglamentuje jej dostęp do dziecka. Biologicznie naturalna jest sytuacja, kiedy to matka dopuszcza ojca do dziecka, a nie odwrotnie. W modelu, w którym ojciec jest wszechmocny, a syn nie ma bezpośredniej więzi z matką, ale dopuszczany jest do niej na warunkach ojca, stoi on na z góry przegranej pozycji. Nie może uwielbiać matki, ponieważ ojciec jest od niego lepszy, ważniejszy i izoluje go od niej. W takim przypadku chłopiec rezygnuje z matki i przenosi swoje uczucia na ojca. Ojciec jest postacią wyidealizowaną, a dziecko jest zbyt słabe, aby stawić mu czoło. Syn ma obniżone poczucie własnej wartości i uważa, że nie zasługuje na nic dobrego (na matkę). Tacy mężczyźni mogą być później homoseksualni, bezpłodni lub cierpieć na przedwczesny wytrysk.

Dziecko wychowywane w rodzinie LGBT

Dzieci wychowywane w związkach LGBT cierpią nie tylko z powodu utraty jednego z rodziców, ale także z powodu braku możliwości czerpania pozytywnych wzorców rodzinnych. Niestety sama miłość nie wystarczy, biologia też ma swoje prawa. Mówi o tym w głośnym liście do środowisk LGBT Heather Barwick, która od drugiego roku życia była wychowywana przez swoją matkę i jej partnerkę. Pisze w nim, że natura jednopłciowych związków nie jest właściwa dla wychowywania dzieci, ponieważ ogranicza dostęp do jednego z rodziców i przekonuje, że nie jest on ważny. Brak ojca wywołał u niej olbrzymią pustkę. Jako mała dziewczynka nieustannie tęskniła za tatą. Pragnęła go i jednocześnie nienawidziła za to, że go nie ma. Oczywiście heteroseksualna rodzina nie jest gwarantem szczęścia, ale jak dotąd nie wymyślono niczego lepszego niż zestaw: mama + tata+ dziecko.

Dziecko musi być wolne, żeby móc jednakowo kochać obydwoje rodziców i musi mieć kontakt z obydwojgiem na równych prawach. Tylko wtedy może czerpać zdrowe wzorce zarówno od matki, jak i od ojca.

Ten krótki artykuł nie wyczerpuje w żaden sposób złożoności zagadnienia, ale powinien dać do myślenia niektórym rodzicom i osobom homoseksualnym pragnącym wychowywać adoptowane dzieci. #rodzicielstwo #małżeństwo homoseksualne