Na spotkanie zaprosił dziś (22.06.2015) na swoim profilu Facebooku. Zbigniew Stonoga napisał:

"Zapraszam na Kongres Założycielski partii Stonoga Partia Polska. 

Kongres odbędzie się w dniu 27.06.2015 r., (sobota) w hali EXPO XXI w Warszawie przy ul.Prądzyńskiego 12/14. 
Rozpoczynamy o godzinie 14.00 
Zapraszam ludzi biednych i bogatych zapraszam ludzi wykluczonych, prześladowanych, wykształconych i takich którzy nie skończyli żadnej szkoły. 
Zapraszam ludzi ubierających się w Tesco i takich którzy płacą za garnitur 25.000 zł. 
Nade wszystko zapraszam swoich Rodaków, którzy chcą przerwać ten krwawy i antyludzki układ sił w polskim parlamencie. 
Kolesiom z okrągłostołowej mistyfikacji mówimy WON!!! 

Zapraszam wszystkich, którzy pracują dla obecnej administracji rządowej i mają tego dosyć- przyjdźcie nikt nie jest u mnie wykluczona za wyjątkiem komunistów i kolesi z okrągłego stołu".

Czego się należy spodziewać? 

Wygląda na to, że będziemy mieć  na scenie politycznej kolejną "antysystemową" partię. Panuje na nie ostatnio niesłychana moda i tak zwani "antysystemowi" wyborcy mają na kogo głosować: od Ruchu Narodowego, przez KORWiNa, osierocony Kongres Nowej Prawicy, po znajdującego się obecnie na fali Pawła Kukiza.

Podczas, gdy w całej Europie ruchy oburzonych występują zwykle pod hasłami lewicowymi i równościowymi (na przykład Syriza w Grecji czy Podemos w Hiszpanii), w Polsce mają one raczej charakter - chciałoby się powiedzieć - "prawicowy" i "konserwatywny", ale wydaje się to uwłaczające dla ludzi prawicy i konserwatystów.

Zbigniew Stonoga chce się chyba po prostu wyładować na ludziach, których nie lubi i gotów jest zawrzeć pakt z samym diabłem - ale nie z komunistami! - aby dopiąć swego. Nie zwraca się ani do biednych, ani do bogatych, ani do wykształconych lub niewykształconych. Zwraca się do ludzi, którzy też chcą komuś dokopać.

Swoją drogą, żądni krwi "antysystemowcy" nie zdają sobie chyba sprawy, że im ich więcej, tym dla nich samych gorzej. Możliwe, że w sumie razem uciułaliby te pięć procent, może przekonaliby tę część społeczeństwa, która uważa, że rozprawienie się z "kolesiami z okrągłego stołu" stanowi remedium na wszystko. Gdy pozostaną w stanie rozproszenia, to do Sejmu dostanie się co najwyżej Kukiz.

Porozumienie jest tu jednak chyba niemożliwe. Potrzebę obalenia systemu przyćmiewa tym panom cel istotniejszy: licytacja o to, kto jest większym "antysystemowcem", a licytować nie można razem.

źródła: facebook #wybory parlamentarne #Janusz Korwin-Mikke #Paweł Kukiz