Podczas Cudownego Lata 1980 roku polscy robotnicy, oficjalnie zwani przez komunistów najbardziej światłą i postępową klasą społeczną, zrobili wrednego psikusa swym rzekomym apologetom. Rzekomym, bowiem w rzeczywistości rządzący Peerelem dygnitarze z radzieckiego nadania mieli nieufny i pogardliwy stosunek do załóg przedsiębiorstw. Doszło wówczas do buntu pracowników zakładów pracy, który w pamiętnym Sierpniu'80 zrodził Solidarność. Na domiar złego, dla aparatczyków z PZPR, klasa, której jakoby byli awangardą, nie manifestowała swego niezadowolenia z ich rządów pod wiecznie żywymi hasłami Lenina, tylko najbardziej czarnosecińskimi, bo narodowymi i religijnymi.

Podobnie dziś, młodzież, ten zastępczy proletariat dla lewactwa z GW, zrobiła bardzo przykrą niespodziankę różowo-czerwonemu reżimowi. Nie dość, że nie zabrała babci dowodu, to jeszcze zagłosowała nie tak jak namawiał do tego aktor Karolak. Kultowa postać honorowego komitetu Bronisława Komorowskiego.

Bowiem to właśnie dzięki głosom ludzi młodych i bardzo młodych, na politycznej scenie pojawił się największy zwycięzca wyborów prezydenckich - #Paweł Kukiz. Odwołujący się do wartości patriotycznych, do cnót jakie nieśli Żołnierze Wyklęci, do nadziei jakie dawała przez szesnaście miesięcy swego legalnego istnienia Solidarność, jest dziś rockman uosobieniem polityka antysystemowego. Silnego siłą poparcia ludzi wyrzuconych poza nawias III RP. Często bardzo daleko: na zmywaki do Dublina, do magazynów Manchesteru, jutlandzkich albo niderlandzkich szklarni, niemieckich domów starców. Te same głosy zaważyły później na zwycięstwie Andrzeja Dudy. Polityka PiS, również próbującego odwoływać się do nadziei ludzi "zmielonych", jak określa Paweł Kukiz, tych których wycharkał z siebie system III RP.

Czy nie jest to dowód na to, że Polska jest wieczna? Bowiem mimo ćwierćwiecza intensywnego prania mózgów przez komisarzy rewolucji obyczajowej, politpoprawnych demagogów - polska młodzież dochowała wierności naszej Świętej Narodowej Trójcy, której na imię: Bóg, Honor, Ojczyzna. To nie Jacek Kuroń, Bronisław Geremek czy inny klamot z gazetowowyborczego lamusa stał się ich bohaterem, ale "Ogień", "Łupaszka", "Lalek" - Żołnierze Wyklęci.

Nadzieje niektórych, związane z prezydenturą Andrzeja Dudy, wzmacnia fakt, że zwycięskie wybory odbyły się w Dniu Zesłania Ducha Świętego. Z oczywistym w tej sytuacji odniesieniem do papieskiego "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze Ziemi. Tej Ziemi". Jak wiemy, rok później wybuchła Solidarność, odmieniając oblicze nie tylko "tej Ziemi", ale i świata.

Być może zaistniała zbieżność nie jest przypadkowa, stanowiąc znak przyszłych, cudownych wypadków. Nie mniej należy pamiętać, że "Duch tchnie, kędy chce". Może, przeto tchnąć również w tych, za których pobożność nie dalibyśmy zbyt wiele. A może zwłaszcza w nich? Wszak zdrowi nie potrzebują lekarza. A taką postacią jest Paweł Kukiz, autor dość obrzydliwego szlagieru "ZCHN zbliża się". Obrzydliwego nie tyle przez swą treść, dość głupkowatą, ile melodię jaką wykorzystał w utworze. Melodię zwyczajowo towarzyszącą ceremonii Pierwszej Komunii Świętej, chyba najbardziej niewinnej i odległej od brudu polityki uroczystości jaką można sobie wyobrazić.

Tak jak latem 1980 r. Duch nie tchnął w pobożnych członków Klubów Inteligencji Katolickiej z głównych miast kraju, czy czcigodnych redaktorów "Tygodnika Powszechnego" ze statecznego Krakowa, lecz w pracowników dużych zakładów pracy w portowych miastach, które trudno uznawać za symbole religijności. Zarówno wówczas, jak i dziś. Praktyki religijne w archidiecezji szczecińsko-kamińskiej są najniższe w kraju - na co niedzielną mszę chodzi, co piąty wierny. Archidiecezja gdańska, również nie należy do wybijających się pod tym względem. Tak, więc znaki na ziemi i niebie należy odczytywać ostrożnie, wszak Pan Bóg pisze prosto, ale na krzywych liniach.

Kto bardziej nadaje się na przywódcę młodych-gniewnych? Kukiz czy Duda? Jest to pytanie, na które odpowiedź przełoży się na wyniki wyborów parlamentarnych jesienią 2015 r. Chyba, że służby, po chwilowej destabilizacji związanej z przegrupowaniem szeregów, okrzepną na nowo i zadecydują inaczej. Wtedy oczywiście ani Duda, ani Kukiz, ani nikt inny nas nie uratuje. Wtedy - tylko Opatrzność! #Jan Paweł II #wybory 2015