Europa każdego dnia zmaga się z co raz to większymi falami emigrantów, którzy jak tylko to możliwe próbują uciec od śmierci. Kto w takim razie jest za to odpowiedzialny?

Europa gra w "dobieranego"

Do roku 1885, posiadłości europejskie skupiały się głównie na wybrzeżach Afryki, na Bliskim Wschodzie dominowało słabnące Imperium Osmańskie. Rok ten jednak będzie dla Czarnego Lądu decydujący. W Berlinie spotkali się panowie w cylindrach, popijając wykwintny trunek decydują o rozbiorze kontynentu. Przedstawiciele imperiów europejskich i Stanów Zjednoczonych pieczętują i uznają za rozpoczęty- rajd białego człowieka po Afryce. Zasady: ile kto może zagarnąć przy swoim potencjale militarnym i kto pierwszy, ten lepszy. Przywódcy europejscy otwierają wielkie mapy, rozstawiają pionki i rozpoczynają grę. Do roku 1914 w Afryce pozostaną dwa państwa poza zasięgiem kolonialnego cyrkla- Liberia oraz Etiopia. Tylko fakt istnienia Afganistanu uniemożliwia stworzenie lądowej granicy brytyjsko-rosyjskiej.

Pierwsza runda

Europejska gra ziemiami całego globu zakończyła się hucznym finałem – wybuchem wojny światowej. W miarę znikania terytoriów nie zajętych, zbliżał się moment kulminacyjny- Gawriło Princip zamachowiec z Sarajewa jedynie rzucił iskrę na proch i tak już płonącego magazynu militariów. Lata 1914-1918 potrząsają całym światem. Do awantury doszło między europejskimi domownikami, w przypadku europejskich monarszych głów- do kłótni w rodzinie. W cywilizowanej bijatyce jednak będzie musiał wziąć udział cały świat, czy tego chce czy nie… Na frontach będą ginąć mieszkańcy Afryki i Bliskiego Wschodu, ich tereny zaś staną się bazą darmowych surowców na potrzebę stymulacji machiny wojennej.

Druga runda- kolejne wojny- światowa i zimna

Traktat Wersalski kończący I wojnę światową rozpoczyna dwie dekady klinczu europejskich mocarstw, w którym jeden z bokserów odzyskuje szybko siły. III Rzesza, zanim padnie znokautowana pozbawi zachód kręgosłupa moralnego i zburzy doszczętnie stary porządek. Mimo pojawienia się nowych europejskich graczy na horyzoncie, konferencje pokojowe po II wojnie światowej ustalające nowy globalny ład były w podobnym klimacie co konferencja berlińska- tylko dla VIPów. Jednak po dwóch wojnach światowych stare imperia kolonialne nie były już w stanie utrzymać zamorskich terytoriów. W drugiej połowie XX wieku rozpoczyna się proces dekolonizacji, a do gry wkraczają Stany Zjednoczone. Po dekadach europejskiej dominacji powstają sztuczne twory państwowe, w większości na gruncie krwawych rewolucji, wojen, zamachów stanu podsycanych zimną wojną.

Trzecia runda, 1991 - …

Ostatnie dekady nie wiele się zmieniły. Momenty konsolidacji, któregoś z regionów i próba organizacji są niweczone przez te same mocarstwa. Państwa zachodu pod płaszczykiem ultra-humanitarnej demokracji, kolejno obalają rządy, które de facto często same tworzyły. Regionalni dyktatorzy stabilizujący region ku niezadowoleniu zachodnich mocarstw destabilizowali gospodarkę światową stając się co raz bardziej niezależnymi- więc trzeba było ich obalić. Zachód poniesiony wizją demokracji i chęcią zysku zamienił tysiące ofiar rocznie na setki tysięcy, niedobór żywności na jej brak, relatywnie stabilne rządy na plemienny chaos. Fundamenty pod głównym prześladowcą i motorem emigracji- ISIS stworzyły Stany Zjednoczone interwencjami w Iraku. Oliwy do ognia dolało NATO pomagając w obaleniu Kadaffiego, tworząc kolejny plac zabaw dla Państwa Islamskiego. Mówiąc o ISIS zapominamy, że islam jest także w Afryce, umieszczamy go tylko w Iraku i Syrii. Ponadto zachód ciągle dostarcza broń dla armii państw arabskich, które w każdej chwili mogą być pod sztandarem krwawego kalifatu. Emigranci są falą ptaków, które instynktownie uciekają przed kataklizmem. Co raz większe ich grupy są tylko składowymi nadchodzącej katastrofy, którą zachód sam sobie stworzył. #emigracje #historia