Każdy kto prowadzi polemikę z wyznawcami obecnego systemu widzi i wie, że przegrywają oni wobec argumentów opisujących polską rzeczywistość. Prawda jest tak oczywista, że aż razi w oczy. Naszym oponentem pozostaje jedynie obrażanie nas, stygmatyzowanie epitetami lub hakowanie naszych blogów, stron czy linków.

Kilka dni temu padłem ofiarą takich akcji. Gdy opublikowałem tekst jak budować Ruch Społeczny i jak uchronić go od działań agentury, jeden z funkcjonariuszy systemu, wyzwał mnie od faszystów. Gdy spokojnie wytłumaczyłem, że używa niewłaściwych słów lub może ich nie rozumie oraz poprosiłem o merytoryczną krytykę, rozwścieczył się na dobre. Gdy w kolejnym komentarzu zaproponowałem, by napisał swoje pozytywne pomysły na rozwiązanie polskich problemów, zamilkł aż do wczoraj, gdy jakiś haker włamał się na mój profil i przy wysyłanych linkach zamiast mojego zdjęcia pojawia się emotikon z kciukiem w dół. To w ten sposób oni polemizują. Ale niech już ten kciuk tak zostanie, bo symbolizuje on mój stosunek do tego systemu.

Cóż jest więc ich siłą?

Najpierw napiszę jeszcze trochę o ich słabościach. O jednej już napisałem wyżej, a mianowicie o braku argumentów. Powtórzyła się sytuacja z przed 25 lat, kiedy to w debacie niewykwalifikowany Lech Wałęsa rozłożył na łopatki członka Biura Politycznego KC PZPR Alfreda Miodowicza, pokazując tylko niektóre podłości i absurdy ówczesnego PRL-u. Dzisiaj sytuacja jest również czarno-biała. To, że Andrzej Duda nie rozłożył na łopatki Bronka Komorowskiego wynikało tylko z tego, że ich spór był/jest de facto wewnątrz systemowy.

Kolejną słabością ludzi obecnego systemu jest ich liczebność. Jak to powiedział Wojciech Sumliński "Polską rządzi kilkuset morderców". To oni są naszymi przeciwnikami, a nie ogłupiona i przestraszona masa głosująca na PO.

Więc co jest ich największa siłą, jeśli nie argumenty, poparcie społeczne czy mafijne działanie? Ano ich największą siłą są pieniądze. Tak więc, żeby z nimi wygrać - trzeba odebrać im pieniądze. Ale jak?

 

A co jest naszą siłą?

Zanim odpowiem jak odebrać im choć trochę pieniędzy, napiszę krótko co jest naszą siłą. Naszą siłą jest racja, liczebność i to, że oni mają nasze pieniądze, czyli te, które my im w różny sposób dajemy. W postaci podatków, kupowanych towarów i usług, ukrytych danin publicznych, konsumpcyjnych i poza konsumpcyjnych wyborów.

Jak im te nasze pieniądze odebrać?

1. Otóż trzeba się gremialnie przyłączyć do ogłoszonego bojkotu Gazety Wyborczej i TVN, powiem więcej trzeba go bardzo rozszerzyć. Bojkotem powinny zostać objęte pozostałe główne media koncernu Agora jak Radio Z i Tok FM. Bojkot powinien objąć również firmy, które zlecają swoją reklamę towarów lub usług tym właśnie mediom. Trzeba pamiętać, że media żyją głównie z reklamy, a więc tego rodzaju bojkot mocno je zaboli. Szczególnie, że firmy bardzo się interesują czy nakład, oglądalność oraz słuchalność rosną czy spadają. To jest główny czynnik mający wpływ na podejmowanie decyzji reklamowych. Orange odczuł to boleśnie, po bojkocie abonentów Orange w związku z zaangażowaniem Tomasza Karolaka w kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego.

2. Telewizja, dla zmylenia, nazywana telewizją publiczną też ma problem ze swoją publicznością, a o misji, którą ma zapisaną w wielu swoich dokumentach, kompletnie zapomniała. Szasta naszymi pieniędzmi z abonamentu na jakichś podłych dziennikarzynów, mających problem z etyką dziennikarką.

W TVP można uderzyć powstrzymując się np. z opłatą abonamentową uzasadniając, że TVP nie realizuje swoich statutowych obowiązków wobec abonentów. To TVP da jednoznacznie do myślenia kto jest jej właścicielem. Ja wprawdzie wiele lat temu wyrzuciłem telewizor na śmietnik, ale jak TVP zrozumie lekcję i zmieni swoje oblicze na lepsze, to zapłacę abonament nawet za cztery lata z góry.

3. Trochę mi się nie chce wierzyć, że w tym powszechnie skorumpowanym państwie, jego rządząca mafia spokojnie patrzy na łakomy kąsek, który przynosi kilkusetmilionowe zyski, a mam tu na myśli Lotto. Mam bardzo ograniczone zaufanie do tego typu działalności. Trzeba pamiętać, że na hazardzie najczęściej zarabia mafia. To de facto jest jej core business, dlaczego więc w tym przypadku miałoby być inaczej. Pamiętacie aferę kupowania meczy w PZPN? Tam prawdziwą aferą, której nie pokazywały media, nie były łapówki dla sędziów ale zakłady bukmacherskie, które wykreowały klasę próżniaczą, która obstawiała pewniaki. O tym już w mediach nie było.

Powstrzymajmy się więc chociaż przez jakiś czas od gry w Lotto. Nie dość, że zabierzemy im pieniądze to sami zaoszczędzimy.

4. Gremialnie pozbierajmy w domach powkładane do słoików miedziane grosiki i wymieńmy ja w banku na grubsze. Przeznaczmy je na jakiś zbożny cel. Jednogroszówek, dwugroszówek i pięciogroszówek w obiegu jest ok 10 mld ich wartość przekracza 150 mil zł. Spora ich część znajduje się w naszych słoikach. Wprowadźmy je do obiegu.

Na tym przykładzie chcę pokazać, że garstka ludzi może nas okradać nawet na minimalne kwoty, ale przy 38 milionowym Narodzie mają do podziału olbrzymią fortunę. W tym przypadku nasza liczebność może być słabością, ale jak widać może też być niezwykłą siłą.

5. Właśnie obwieszczono nam Program Realizacyjny do Narodowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego na lata 2015-16, który przewiduje, że funkcjonariusze mają wystawić minimum 1,7 mln mandatów, co ma przynieść rządzącym minimum 425 milionów złotych. Pomijając tu arogancję rządu, który projektuje negatywne zachowania policji i Obywateli, to jest to zwyczajny, nieuczciwy skok na kasę połączony z niedawno wprowadzonym prawodawstwem ułatwiającym ten proceder.

Odpowiedzmy na to akcją rygorystycznego przestrzegania przepisów. W terenie zabudowanym nie przekraczajmy dozwolonej prędkości, rygorystycznie stosujmy się do postawionych znaków, nawet tych, które postawione są bezmyślnie, a jest ich bardzo wiele.

Spowoduje to paraliż komunikacyjny, który też boleśnie odczują rządzący. Przez megakorek nie przejadą nawet na kogucie. Zgłaszajmy drogówce i zasypmy ją petycjami informującymi o wadliwej organizacji ruchu, niebezpiecznych dziurach na drodze, wzywajmy ich do rozładowywania korków i kierowania ruchem. Wzywajmy ich nawet do najmniejszej stłuczki i skarżmy się, na czas oczekiwania. Chyba nie starczy im czasu na wypisywanie mandatów na rządowe zlecenie.

Tylko tych pięć działań mocno da się rządzącym we znaki, a może być ich przecież znacznie więcej. #Polityka Warszawa