Podobno nad Watykanem doszło w ubiegłą sobotę do zmuszającego do zastanowienia się znaku. Słońce otoczyła tęcza. Ma to być przypomnieniem o objawieniach fatimskich. Rzecz jasna każdy może w to wierzyć albo nie wierzyć. Wystarczy jednak przyjąć do wiadomości jedną z dwóch rzeczy, aby naprawdę zacząć się bać. Wszystkie religie objawione (monoteistyczne) przyjmują założenie, że Bóg jest sędzią sprawiedliwym. Stary Testament, który jest wspólną podstawą wiary chrześcijańskiej, judaizmu i islamu, poucza, że zuchwałe grzeszenie, praktykowane przez całe społeczeństwa, doprowadza do przelania się kielicha gniewu Bożego. To jedno. Zaś drugie: również czysto świeckie, uważne obserwacje życia codziennego prowadzą do wniosku, że tak zło jak i dobro, które czyni człowiek w końcu wraca do niego z powrotem.

Znaki na niebie, które poprzedziły pierwszą i drugą wojnę światową

W tradycji ludowej europejskich narodów chrześcijańskich istnieje głęboko zakorzeniona obawa przed znakami pojawiającymi się na niebie. W mojej rodzinie opowiadano o czerwonych, nocnych zorzach, których pojawianie się od strony zachodniej granicy przejęło grozą wielu ludzi latem roku 1914. Z kolei od czerwca 1939 obserwowano burze, w czasie których krzyżowały się na niebie krwawe błyskawice. Jak wiadomo, wielką wojnę lat 1914-18, która zapoczątkowała wszystkie wielkie nieszczęścia XX wieku, poprzedziły wydarzenia, określane przez Kościół Rzymsko-Katolicki jako objawienie Matki Boskiej w Fatimie.

Wampiry powstały z grobów i chcą się napić naszej krwi

Przed pierwszą wojną światową pojawiły się głosy ostrzegające przed katastrofą całej kultury śródziemnomorskiej, wywodzącej się od Rzymian, starożytnych Greków i starotestamentowych proroków. Kultury, której spadkobiercami jesteśmy tak my Polacy jak Anglicy, Amerykanie, Hiszpanie itd., ale również Rosjanie. Największy trud zadał sobie przy tym polski właściciel ziemski, przedsiębiorca kolejowy i były działacz państwowy Rosji carskiej - Jan Bogumił Bloch. Napisał na ten temat książkę, przetłumaczoną na główne języki europejskie. Trafnie przewidział użycie w walkach samolotów i czołgów, pociągów pancernych, gazów trujących, a przede wszystkim ogrom zniszczeń i strat materialnych. Również śmierć głodową milionów ludzi. W ostatnich latach życia inny wybitny nasz rodak Bolesław Prus ostrzegał przed olbrzymim kataklizmem, do którego w końcu doprowadzą połączone wysiłki podżegaczy wojennych i terrorystów-rewolucjonistów.

Co istotne, mniej więcej wszyscy ludzie, zajmujący odpowiedzialne stanowiska w państwach europejskich na początku XX wieku rozumieli, że te ostrzeżenia są słuszne. Podobnie jak i to, że sam tylko niezwykle kosztowny wyścig zbrojeń oraz tzw. wojny handlowe (odpowiednik obecnej wymiany sankcji ekonomicznych) doprowadzą wszystkich do ruiny. Mimo to, pod naciskiem wpływowych grup interesów i szowinistycznie nastawionej ludności przywódcy wielkich mocarstw podejmowali coraz większe ryzyko.

Zdaniem wielu historyków i działaczy politycznych ponownie zaczęły działać siły, które doprowadziły do przerażającego szaleństwa wojennego i rewolucyjnego pierwszej połowy XX wieku. Jak wskazują, na tle kryzysu ukraińskiego można dostrzec jak uznane za pogrzebane upiory wychodzą z powrotem na świat ze swoich grobów.

To, że doszło do wielkiej wojny lat 1914-18, a następnie niemieckiej próby zmiany jej wyniku, było możliwe na skutek prowadzenia wyjątkowo bezwzględnej polityki. Nie tylko zagranicznej i wojskowej, ale również w sprawach wewnętrznych każdego z ówczesnych wielkich mocarstw. Masowe bezrobocie, bieda i nędza, plaga samobójstw ludzi bez środków do życia i leczenia się, a także krwawe tłumienie społecznego sprzeciwu, powiększały powszechne niezadowolenie. Rządy, chcąc zapobiec rewolucji, wybrały wojnę światową. Również po to, aby pozbyć się olbrzymiego zadłużenia, konkurencji gospodarczej i ideologicznej. No cóż, rozejrzyjmy się wokół siebie... Zaś ślepym na fakty wypada doradzić, by posłuchali rad życzliwego przewodnika, bo ten nieżyczliwy wyprowadził ich na skraj przepaści.

Cyrk wampirów

Taki tytuł nosi brytyjski film grozy z roku 1972. Cała groza nieszczęść początku XX wieku wydawała się wtedy należeć do równie bezpowrotnie minionej przeszłości jak kino nieme pradziadka. Napawający się powszechnym dobrobytem i bezpieczeństwem ludzie Zachodu zaspokajali potrzebę mocnych wrażeń w kinach. Akcja filmu rozgrywa się w XIX wieku w Siedmiogrodzie (Transylwanii). Wampiryczni cyrkowcy z powodzeniem udają zwykłych, w sumie nieszkodliwych Cyganów. Dopadają swoje ofiary pojedynczo, bez świadków. Ponoszą klęskę kiedy zostają zdemaskowani. Wampiry pokonuje miłość i znak krzyża. #polityka zagraniczna #religia