Już ponad 150 tysięcy osób weźmie udział w wydarzeniu "Weź swój długopis na wybory". Ludzie panicznie bojący się fałszowania wyników posuwają się też o krok dalej, deklarując, że na wybory oprócz własnego długopisu wezmą też świeczkę. A wszystko po to, aby uniknąć możliwości dopisania przez kogoś z komisji dodatkowego krzyżyka i uchronić swój głos przed znikającym tuszem. Organizatorzy podkreślają, że nie twierdzą, jakoby w trakcie polskich wyborów dochodziło do odgórnie skoordynowanej akcji fałszerskiej. Jednak liczba ludzi, którzy w wydarzeniu wezmą udział, jasno pokazuje, że spora część społeczeństwa myśli inaczej. Ale czy wszyscy?

"Zabierz własne krzesiwo i rylec na wybory"

Po drugiej stronie barykady zbiera się obóz, który wyśmiewa nadmierny strach o swój głos. Już ponad 5,5 tysiąca osób dołączyło do wydarzenia "Zabierz własne krzesiwo i rylec na wybory. I nóż. I namiot. I ręcznik. I jajko na twardo!". Po co to wszystko? Zgodnie z instrukcją wyborca nie powinien ufać nie tylko długopisom w komisjach wyborczych. Podejrzane są również same karty do głosowania, podłoga, krzesła, a nawet pogoda. Dla tych, którzy zastanawiają się, po co aż taki osprzęt, śpieszę z wyjaśnieniem. Twórcy wydarzenia zamieścili instrukcję, w której krok po kroku napisali, jak skutecznie obronić swój głos.

Demokracja to nie ćwiczenia, dlatego kluczowym elementem jest właściwe obuwie. Zalecane są buty taktyczne, które jak każdy wie, są solidne i wygodne. Do tego odpowiednia kurtka i nakrycie głowy. Kamuflaż to podstawa! Po wejściu do lokalu wyborczego należy zachowywać się spokojnie i naturalnie, żeby wszyscy myśleli, że przyszło się zagłosować na obecnego prezydenta. Po odebraniu karty do głosowania trzeba się z nią udać za parawan. Tam rozbić namiot i rozpalić ogień. Pora na rylec. Ma służyć do zaznaczenia krzyżyka przy nazwisku wybranego kandydata. Pozostałe części karty należy wyciąć nożem. Ma zostać tylko nasz zaznaczony kwadracik, bez nazwiska kandydata. Po co? Cytując instrukcję: "Bóg znajdzie swoich! (w ten sposób można uniknąć tego że ,,ktoś,, dostawi następny krzyżyk - Jezusowi na Golgocie dostawili dwa krzyżyki, a może On chciał być sam?)". Czynność głosowania jest niezwykle wyczerpująca, dlatego po wszystkim należy zjeść jajko na twardo. Czemu twórcy postawili na jajko, zaznaczając, że ma być na twardo? Zapewne ma stanowić to nawiązanie do wydarzenia z 2013 roku, kiedy to na Ukrainie prezydent Komorowski właśnie jajkiem (tyle że surowym) został trafiony.

Walka z przedwyborczą paranoją 

Twórcy wydarzenia dają jasno do zrozumienia, że w pogardzie mają taszczenie długopisów czy świeczek na wybory, traktując całą akcję jako zbiorową paranoję. O ile do samej komisji wyborczej powinno się mieć zaufanie, to nie da się wykluczyć czyjegoś głupiego żartu. Wystarczy, że jedna osoba wpadnie na głupi pomysł z zakupem długopisu ze znikającym tuszem. Podłożenie go w lokalu wyborczym skomplikowane nie jest, a może spowodować przyrost nieważnych głosów.

źródło: #Facebook

Zobacz >>> Długopisy ze znikającym tuszem - najnowsza paranoja przedwyborcza #wybory prezydenckie #wybory 2015