Paweł Kukiz - największa niespodzianka I tury wyborów prezydenckich, zaproponował wczoraj debatę pomiędzy Bronisławem Komorowskim i Andrzejem Dudą, którą on sam poprowadzi. Zrobił to po to, by jego wyborcy mogli zdecydować, na kogo oddać swój głos.

Na zaproszenie natychmiast odpowiedział #Andrzej Duda, który zgodził się na taką debatę. Do tej chwili nie ma jeszcze odpowiedzi ze strony Bronisława Komorowskiego.

Ja uważam, że kandydaci nie powinni się zgadzać na tę debatę. Po pierwszych nerwowych i nie do końca przemyślanych próbach pozyskania elektoratu Pawła Kukiza, przechodzimy do kolejnego etapu podlizywania się Kukizowi. Fakt, osiągnął bardzo dobry wynik, jego elektorat może zdecydować o wygranej czy to Komorowskiego, czy Dudy, ale jest kilka argumentów, które przemawiają za odmową.

Od przyszłego prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej oczekujemy między innymi szacunku do Polski, Polaków i do samego siebie. W tym ostatnim zawiera się także poczucie własnej dumy. Mam wrażenie, że tuż po ogłoszeniu wyników pierwszej tury, kandydaci schowali ją głęboko do kieszeni. Mam wrażenie, że są gotowi na wszystko, by przekonać nieprzekonanych, wraz z podpisaniem paktu z diabłem.

Ale sama duma to za mało - w tej debacie, jeśli się odbędzie, będzie tylko jeden zwycięzca - Paweł Kukiz. Formuła debaty nie daje szans żadnemu z kandydatów na pozyskanie jakiekolwiek głosu.

Nie można również zapomnieć, że Paweł Kukiz planuje start w jesiennych wyborach parlamentarnych. Choć nie ma jeszcze struktur, znając zaangażowanie jego zwolenników, możemy mieć pewność, że to mu się uda. Za kilka miesięcy będzie więc nie muzykiem, który zdobył 20% głosów, ale liderem nowego ugrupowania politycznego, twardym konkurentem dla środowisk politycznych Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudy. Jak wtedy będzie oceniana ta debata? Jako żebranie o poparcie, wkradanie się w łaski Pawła Kukiza.

Trzeba i można powalczyć o ten elektorat, ale nie za wszelką cenę. Nie liczyłbym również na to, że debata u Pawła Kukiza cokolwiek zmieni. Komorowski i Duda będą na zmianę przekonywać, że to oni są najbardziej zbliżeni poglądowo do programu muzyka. Nawet jeśli kilka dni temu mówili co innego. Będziemy świadkami nie realnej debaty prezydenckiej, a popisu podlizywania się Pawłowi Kukizowi. I tyko jemu, bo jego elektorat nie jest jeszcze scalony żadną ideą, nawet ideą JOW-ów. Tych wyborców łączy jedno - rozczarowanie całą klasą polityczną. W drugiej turze poprą tego, który dla nich będzie mniejszym złem, a nie tego, który wygra debatę. #Bronisław Komorowski #wybory prezydenckie