Komorowski jest politykiem zgody. Nie tylko on sam nam o tym mówi - wskazują też na to niezależne media typu TVN, TVP czy "Gazeta Wyborcza".

Zgoda na brak zgody

Wyborcze hasło Komorowskiego to zgoda. Zgoda naszego prezydenta jest tak wielka i bezgraniczna, że aż nie znosi sprzeciwu. Prezydent zgadza się, że nie ma zgody na to, by się z nim nie zgadzać. Dlatego zgadza się na brak zgody wobec takich ludzi jak np. "specjalista od kur". Ten niezadowolony obywatel na jednym z wieców wyborczych skandował w kierunku prezydenta hasła typu: "wracaj na Mazury macać kury". W odpowiedzi #Bronisław Komorowski, wrzeszcząc z godnością aż do utraty głosu (niemal charcząc), odgrażał się życzliwie swemu rozmówcy. W ten pełen zrozumienia sposób prezydent komunikuje się z społeczeństwem. Co więcej, nadal nie rezygnuje z raz wytyczonej linii komunikacji z narodem.

Jestem za, a nawet przeciw

#Paweł Kukiz zaapelował do obu kandydatów o debatę, w której on sam zadawałby pytania. Andrzej Duda zgodził się natychmiast na program telewizyjny o takiej konwencji. Dzisiaj Paweł Kukiz poinformował, jakie warunki stawiał drugi kandydat. Sztab wyborczy prezydenta zażądał, iż chce znać wcześniej pytania, jakie będą zadawane przez prowadzącego. Pragnie też, by Kukiz zadał tylko te z pytań od telewidzów, na które zgodzi się sztab Komorowskiego. Jak widać, prezydent pali się do otwartej i szczerej komunikacji z społeczeństwem. Kukiz pochwalił się też dzisiaj otrzymanym SMS-em. Osoba ze sztabu Kukiza, odpowiedzialna za negocjacje ze sztabem Komorowskiego, tak podsumowała w SMS-ie stan rozmów na chwilę obecną: "Debata w Lubinie z udziałem Kukiza może się odbyć, pod warunkiem, że będzie w Warszawie i bez Kukiza".

Białoruś na horyzoncie

Żeby nikt nie miał obiekcji, że żyjemy w kraju miłującym demokrację i wolność słowa, Telewizja Polska odwołała w tym tygodniu program Jana Pospieszalskiego, do którego zaproszony był Paweł Kukiz. Pospieszalski do teraz nie może skontaktować się z dyrekcją TVP INFO osobiście ani telefonicznie, by wyjaśnić sytuację. Otrzymał tylko mailową, krótką notkę bez uzasadnienia, w której został zawiadomiony, że jego program w tym tygodniu jest zawieszony. Dziwi mnie zaskoczenie pana Pospieszalskiego. To zrozumiałe, że należy odmówić dostępu do telewizji publicznej przeciwnikom politycznym władzy. W innym wypadku ci rewizjoniści i wrogowie Polski Ludowej mogliby mącić w głowach obywatelom za pomocą niesłusznych idei. Z dumą odnotowujemy, iż przedstawicielom Polski "radykalnej" jest stawiany zdecydowany odpór. Dzięki temu Polska "racjonalna" może w spokoju i bez dalszych zakłóceń dryfować ku białoruskim standardom demokracji. #wybory prezydenckie