Z dnia na dzień utwierdzam się coraz mocniej w przekonaniu, że nasz wymiar sprawiedliwości jest kulawy. Działać działa, ale nie tak jak powinien. Absurdów jest pełno. A jakby miało być ich za mało, to media co jakiś czas donoszą do kolejnych idiotycznych sytuacji jakie mają miejsce w Polsce. Jakiś czas temu głośno było na temat chorego na schizofrenię mężczyzny, który ukradł batonik o wartości 99 groszy. Sąd w trybie zaocznym skazał go na karę grzywny 100 zł. Arkadiusz K. jej nie zapłacił, bo nawet nie wiedział o tym, że jest skazany. Podobno komornik nie był w stanie długu ściągnąć, więc sąd wydał nakazowy wyrok pięciu dni więzienia. Oczywiście nikt nie wiedział o tym, że ten mężczyzna jest chory, dopiero coś zaczęło świtać dyrektorowi więzienia. Skazany w trakcie rozmowy z dyrektorem placówki mówił o swoich ukochanych papużkach. Wspominał, że zostały bez wody i ziarna. Oferował też, że zaśpiewa Presleya. Dyrektor zrobił wywiad środowiskowy i szybko dowiedział się, że mężczyzna jest chory, ale bardzo spokojny i nieszkodliwy. Zdecydował zapłacić za niego grzywnę. Miał z tego powodu potem kłopoty, bo w świetle prawa jest to wykroczenie. Bezpieczniej byłoby po prostu przekazać pieniądze skazanemu jako darowiznę. Koszty żadne, bo kwota wolna od podatku jest rzędu kilku tysięcy złotych. Błąd czy celowe działanie, żeby zwrócić uwagę mediów na sprawę? Nie wiadomo. Ale do diabła! Ta sytuacja w ogóle nie powinna się wydarzyć. Sąd nie wiedział na kogo ma wydać wyrok? Nie wiedział, że skazuje chorego umysłowo człowieka? Ale już pomińmy to. Moim zdaniem, nawet w przypadku osoby zdrowej postępowanie powinno być umorzone, z powodu niskiej szkodliwości czynu.

Skoro mamy tak surowe sądy to możemy oczekiwać, że człowiek, który śmiertelnie potrącił pieszego na pasach, będzie musiał odsiedzieć swoje. Otóż nie! Sędzia Katarzyna Sitek skazała go na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat i zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych przez 5 lat. Dodatkowo skazany ma wypłacić po 10 tysięcy złotych nawiązki dla każdego z rodziców zabitej 18-latki i 5 tysięcy dla drugiej poszkodowanej. Że jak? Chwila, przeanalizujmy fakty, po kolei.

Radom, przejście dla pieszych. Kierowca znajdujący się na prawym pasie zatrzymuje się, żeby przepuścić pieszych. Są to dwie młode dziewczyny, Mariola i Paulina. Kiedy te przechodzą, kierowca Krzysztof I. wyprzedza stojący przed pasami samochód. Robi to jadąc ponad stówę. Ciężko tu mówić o potrąceniu dziewczyn, bo ciało Marioli, która zmarła na miejscu, znalazło się kilkadziesiąt metrów za przejściem, a sam samochód zatrzymał się jeszcze dalej. Jakich obrażeń doznała? Między innymi stłuczenie mózgu, rana tłoczona powłoki czaszki, złamanie kości twarzoczaszki, złamanie kości podstawy czaszki i otwarte złamanie kości ramiennej. Ale jak podaje wyborcza.pl to tylko część z obrażeń. Druga z dziewczyn przeżyła, ale do tej pory odczuwa skutki wypadku. Kierowca, który spowodował ten wypadek był trzeźwy. Moim zdaniem na jego niekorzyść przemawia fakt, że był zawodowym kierowcą. Powinien więc znać przepisy i mieć chociaż odrobinę wyobraźni. Czy wyrok jaki dostał jest sprawiedliwy? Która cześć kary jest dla niego dotkliwa? Do więzienia nie pójdzie, jeśli nic nie zmaluje w okresie próby. Zakaz prowadzenia pojazdów na 5 lat? Zmieni pracę. 25 tysięcy nawiązki? Ma na to 5 lat, więc finansowo tego nie odczuje. A jak te pieniądze mają pomóc rodzicom zabitej dziewczyny? Czy ta, która przeżyje będzie miała duży pożytek z marnych 5 tysięcy, podczas gdy rok po wypadku dalej odczuwa jego skutki? Ok, rozumiem, że jeśli nawiązki nie zapłaci, to wyrok zostanie odwieszony. Ale można mieć niemal pewność, że skazany do tego nie dopuści. Zapożyczy się, cokolwiek byleby nie musiał iść siedzieć.

To teraz porównajmy te dwie sprawy. Chory człowiek kradnie batonika za 99 groszy i dostaje grzywnę 100 zł. Zdrowy człowiek zabija jedną dziewczynę, a drugą rani. Ma do zapłaty 25 tysięcy nawiązki.To tyle co za 250 batoników, czyli jakieś 10 opakowań zbiorczych. Piękna wycena życia i zdrowia ludzkiego. Gdzie sens? Gdzie logika? Z jednej strony za durnego batonika sądy ścigają chorego faceta jak najgroźniejszego przestępcę. Przecież on nawet sobie nie zdawał sprawy z tego, że zrobił coś złego. Z drugiej strony zawodowy kierowca, w pełni świadomy swoich czynów, pędzi w terenie zabudowanym ponad 100 km/h, wyprzedza na przejściu dla pieszych i zabija dziewczynę. Tego pierwszego się równa z ziemią, a drugiemu pobłaża. Niestety tego typu absurdów jest u nas więcej. Utwierdzam się w przekonaniu, że u nas to lepiej z bronią w ręku obrabować bank niż z głodu ukraść bochenek chleba.

Zobacz >>> Kto się nie rozmnaża, ten egoista!

Zobacz >>> Feministki znowu walczą, ale chyba im się kierunki pomyliły #sądownictwo #policja