Zbliża się II tura wyborów prezydenckich i jedno pytanie powtarza się niczym mantra, kto wygra? Odpowiedź wydaje się być jasna. Wybory wygra #Andrzej Duda.

Dlaczego Duda?

Fala krytyki ujawniła, jak wielkie jest niezadowolenie z rządów PO i z samej prezydentury Bronisława Komorowskiego. To niezadowolenie najlepiej widoczna jest w wyniku, który uzyskał Paweł Kukiz. Nie wszyscy wyborcy Kukiza postawią na Andrzeja Dudę, nie wszyscy postawią na Bronisława Komorowskiego, przepływ poparcia elektoratu będzie uzależniony od stopnia absencji. Im wyższa absencja wyborców Kukiza (a uważam, że będzie wśród nich bardzo wysoka), tym wyższy odsetek głosujących poprze kandydata PiS. Wiele uwagi zwrócono na "antysystemowe" hasła Pawła Kukiza, dążącego, przynajmniej w retoryce, do rozliczenia polityków. Ta żądza stawiania do odpowiedzialności jest wysoka także wśród postaw wyborców PiS. Jest też widocznym relatywnie spójny system postulatów pomiędzy Andrzejem Dudą a Pawłem Kukizem, tj. nawoływanie do polityki prowadzonej według haseł sprawiedliwości społecznej, umiarkowaniu w wydatkowaniu środków na biurokrację przy jednoczesnym podtrzymaniu patriotycznej narracji silnego państwa. Ci z wyborców Kukiza, którzy utożsamiają się z tymi hasłami, zagłosują na Andrzeja Dudę.

Sprawą niezwykle istotną jest także poparcie elektoratów SLD oraz PSL. Celebrycki obraz Magdaleny Ogórek nie przyciągnął nawet wyborców SLD, których liczbę można, wciąż, szacować na 8-10% elektoratu. Jest to więc ok. 1,5 mln głosów plus głosy tzw. lewicy postępowej, bliższej Palikotowi. Tych głosów może być nawet kilkaset tysięcy. Ten elektorat, w ujęciu stereotypowym, poprze raczej Bronisława Komorowskiego, przez to, że Prezydent nie odcina się, a wręcz afirmuje obecnie obóz postkomunistyczny, który wyznawał idee marksistowskie, bliskie dziś także postępowej lewicy.

Określanie skali zwycięstwa wydaje się być trudne, ale prognozując z rozkładu głosów, Andrzej Duda wygra stosunkiem ok.57-52% do 48-43% głosów oddanych na Bronisława Komorowskiego. Te wybory, a właściwie już ich I tura, dzięki zwycięstwu Andrzeja Dudy, są punktem krytycznym dla układu władzy, jaki wykreował się w Polsce ok. 2005 roku.

Waga mediów

Nadal jednak poczekać musimy na debatę prezydencką. Wpływ telewizji na postawy i zachowania wyborcze jest olbrzymi i od czasu słynnej debaty Wałęsa-Miodowicz w 1988 roku udowodniony został w polskich realiach już wielokrotnie. Wahnięcia w skali poparcia uwzględniłem w prognozowanym przez siebie wyniku wyborów. Jeśli Andrzej Duda będzie potrafił medialnie znokautować przeciwnika, a nie jest to wykluczone, biorąc pod wzgląd atrybuty Bronisława Komorowskiego, Duda może otrzymać nawet 57% głosów.

Otwarte pozostaje pytanie o frekwencję, która może być nawet niższa, aniżeli w I turze wyborów. Z jednej strony kandydaci ci polaryzują opinię publiczną, z drugiej taki układ wyklucza możliwość identyfikacji dla znacznej liczby wyborców. #Bronisław Komorowski #wybory prezydenckie