W średniowieczu była jedną z najczęściej stosowanych kar. Jednak nawet zaplanowane zabójstwo nie zawsze było karane śmiercią, a na przykład grzywną. Wysokość i forma kary zależała od pozycji społecznej sprawcy, w mniejszym stopniu od okoliczności zdarzenia. Poza tym kara śmierci orzekana była za szereg innych, drobnych czynów przestępczych. Głównym tego powodem był fakt, że przy braku więzień była ona jedynym sposobem na odsunięcie sprawcy od społeczeństwa. Kara osób, których czyny nie zagrażały państwu, wykonywana była prawie bezboleśnie. Nazywana jest zwykłą karą śmierci. Natomiast wobec przestępców, których czyny zagrażały interesom państwa wykonywana była tak, aby zadać skazanym jak najwięcej bólu i cierpienia. Publiczny charakter egzekucji miał być przestrogą dla widzów. Ta z kolei nazywana jest kwalifikowaną karą śmierci. W przeszłości istniało wiele metod na wykonanie wyroku. W dzisiejszych czasach najczęściej stosuje się zastrzyk z trucizną, porażenie prądem na krześle elektrycznym, powieszenie czy rozstrzelanie. Kara śmierci obowiązuje w ponad 60 krajach świata, ale wiele z nich nie przeprowadza już egzekucji. Jest uznawana w krajach Afryki, Azji i USA. Polska należy do krajów, które nie mają w swoim kodeksie karnym tego typu kary. Unia Europejska sprzeciwia się stosowaniu kary śmierci. Tylko jedno państwo w Europie - Białoruś - zachowało karę śmierci za morderstwa dokonane podczas konfliktów zbrojnych.

A jakie jest moje stanowisko?

Jestem przeciwniczką kary śmierci. Zabicie drugiego człowieka nie jest rozwiązaniem problemu. Taki rodzaj kary jest niemoralny, ponieważ każdy człowiek ma prawo do życia. Nikt nie powinien odbierać życia drugiej osobie, nawet, jeśli popełniła ona straszliwe zbrodnie. Większość morderców ma coś nie tak z głową, nie radzą sobie z problemami, są chorzy psychicznie. Takie osoby potrzebują pomocy. Potrzebują szansy na zrozumienie swoich błędów, szansy na poprawę. Oczywiście nie uważam, że powinno się ich puścić wolno. Dla takich osób powinna istnieć tylko jedna kara, a mianowicie dożywocie. Lepiej jest umrzeć niż spędzić resztę życia w więzieniu. Umierając będzie przekonany, że wygrał, że zrobił wszystko jak należy. Człowiek odizolowany od społeczeństwa cierpi bardziej niż ten skazany na śmierć. Więźnia dręczy sumienie, nękają go obrazy tego, co zrobił. Dzięki dożywociu może odpokutować za grzechy. Poza tym istnieje ryzyko pomyłki. Są historie, w których na śmierć została skazana niewłaściwa osoba. Niewinnej ofierze nikt życia nie zwróci, przecież nie zmartwychwstanie. A sędziowie wydający wyroki śmierci są takimi samymi zabójcami jak oskarżeni. Wydając wyrok jasno oświadczają, że chcą śmierci danej osoby. Każdy kto myśli, że oskarżony powinien zginąć jest mordercą, sam planuje jego śmierć. Kara śmierci nie odstrasza potencjalnych przestępców od popełnienia zbrodni, ich liczba nie maleje, choć mogłoby się wydawać inaczej. Badania prowadzone przez ONZ w 2011 roku potwierdzają, że istnienie owej kary nie ma wpływu na liczbę przestępstw. Statystyki wykazały, że przestępcy w większości przypadków nie myślą o karze, ponieważ sądzą, że jej unikną.

Co lepsze?

Moje stanowisko w tej sprawie jest jasne, jestem przeciwna karze śmierci. Uważam, że nikt o zdrowych zmysłach nie powinien decydować o czyimś losie. Poza tym, przestępca skazany na śmierć nie ma wyrzutów sumienia, nie przejmuje się dalszym życiem i tym co zrobił. Nikogo nie chcę przekonywać do swojej opinii. Myślę, że każdy człowiek sam musi zastanowić się nad tą kwestią, rozważyć wszystkie "za" i "przeciw". Dopiero potem może się wypowiadać o tym co lepsze. #morderstwo #prawa człowieka